12-05-2025, 19:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2025, 19:07 przez fire_caves.)
"Kleks i wynalazek golarza Filipa" udowadnia, że nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej. Pomimo rozlicznych zapożyczeń z klasyki filmów dla dzieci oraz rozmaitych produkcji fantasy i SF całość nie ma nic do powiedzenia. Wątki w filmie wyglądają jak półprodukt scenariopodobny, w którym scenarzysta wiedział skąd zaczyna i dokąd chce dotrzeć ale to co dzieje się w międzyczasie zostało wrzucone tam losowo. Nie pomagają kuriozalne decyzje jak cameo Najmana czy... dekolt matki bohaterki w finale (WTF). Produkcja znowu wygląda jak coś dla widza z ADHD - po odsączeniu pozbawionych znaczenia wypełniaczy z dwugodzinnej produkcji zostałoby może 60-70 minut. Kleks, wielki nieobecny w pierwszym filmie, nie wie nic i wymaga tłumaczenia wszystkiego przez wszystkich. Straszna degradacja postaci Brzechwy. W finale, w filmie dla dzieci płoną postaci z bajek... To nie tylko nie jest moją bajka, to jest koszmar.
