Jest to pewnie tak z 15-20 minut za długie (choć w sumie się nie nudziłem, tylko przeciągnięta końcówka mnie irytowała bo kibelek już wzywał mocno) i nie podskoczy ani "Rush" (który ma wyraźnie lepsze postacie i konstrukcję fabularną) ani "Maverickowi" ale Brada się tu naprawdę dobrze ogląda, a sceny wyścigów są rewelacyjne i same w sobie sprawiają, że film warto zobaczyć (trochę jak ze scenami akcji w Fury Road gdzie scenariusza prawie nie ma i nie stanowi to żadnego problemu). No i twist w finale ostatniego wyścigu też na plus.
.
Ogólnie z kina wychodziłem na tyle, zadowolony, że na chwilę obecną daję 7... a niech będzie, że 8/10. Żonie się podobało chyba nawet bardziej, choć nigdy jej F1 nie interesowało, mnie tak - za czasów Senny, Prosta i Mansella.
PS. Zabawne, że pred zjechał po całości i ocenił niewiele niżej
.
Ogólnie z kina wychodziłem na tyle, zadowolony, że na chwilę obecną daję 7... a niech będzie, że 8/10. Żonie się podobało chyba nawet bardziej, choć nigdy jej F1 nie interesowało, mnie tak - za czasów Senny, Prosta i Mansella.
PS. Zabawne, że pred zjechał po całości i ocenił niewiele niżej
