05-10-2015, 01:28
Jest trochę jak napisał Misfit... nie krzyczymy portfelem czego nam faktycznie potrzeba. A może właśnie krzyczymy jak cholera, ale w nieodpowiednią stronę. Kult wielkich widowisk i skuteczne pogrywanie z nostalgią grupy społecznej, która obecnie jest kulturowo aktywna i ma środki do wydania przynosi rezultaty. Nie powstrzymamy amerykanów czy Chińczyków... lubią rozrywkę i rozmach, tak więc kasa płynie. Wytwórnie lubią bezpieczeństwo inwestycyjne... 2+2. W Polsce (ale zapewne nie tylko) głupia filozofia tej samej grupy odbiorców (bo czy nie znacie takich przypadków?), która głosi "Na Efekty do kina, a po "film" na torrenty" też nie niesie nic dobrego (a już na pewno nie wpływa dobrze na decyzje rodzimych dystrybutorów). Inna sprawa to fakt iż kino takiego pokroju jest potrzebne, bo właśnie generuje zysk, a ten zysk pomoże zrealizować kiedyś jeden odważniejszy projekt. Niestety proporcje są mocno zachwiane.
Całe szczęście... nie musimy traktować kina regionalnie. Możemy globalnie. Wtedy to USA dostarcza nam popcornu z wyjątkami, a Europa ciągle sprawnego, odważnego i "ambitnego" kina... też z wieloma wyjątkami w istocie :-). Więc tworzy się jakiś balans. Teraz fajnie by było by jak najwięcej tytułów wychodziło u nas.
Całe szczęście... nie musimy traktować kina regionalnie. Możemy globalnie. Wtedy to USA dostarcza nam popcornu z wyjątkami, a Europa ciągle sprawnego, odważnego i "ambitnego" kina... też z wieloma wyjątkami w istocie :-). Więc tworzy się jakiś balans. Teraz fajnie by było by jak najwięcej tytułów wychodziło u nas.
