31-12-2025, 18:19
(31-12-2025, 14:24)sebas napisał(a): Nawet nie pytam, kiedy masz czas to wszystko oglądać.
Z nowymi zakupami generalnie nie mam większego problemu, choć wiadomo, że jak kupuję dobrze już znany tytuł dla lepszego obrazka, to czasem sobie poleży, bo dużo zależy od nastroju (również samego filmu). Największy problem to dla mnie cały czas nadrabianie starych zaległości remontowych, które leżały w pudłach i czekały na duży ekran oraz większych boxów, przy których trzeba jednak trzymać dyscyplinę, żeby obejrzeć (Capra wciąż nie ruszony, z Hasem utknąłem na Rękopisie, poniekąd z uwagi, że był w tym roku na Festiwalu w Krakowie z muzyką na żywo i miałem się wybrać, ale ostatecznie nie pykło). Wydania z książeczkami też miewają przechlapane, bo bywa, że mam ochotę na film, ale niekoniecznie od razu na lekturę. Ale jakoś się kręci - przez święta trochę zjechałem z górką. W ogóle w (jeszcze) tym roku oceniłem ok. 470 filmów (w tym krótkich metraży - np tych z wydania Radiance), a faktycznie obejrzałem pewnie coś między 500 a 600 pozycji. Niestety używam tylko imdb, które reaguje jedynie na wystawienie bądź zmianę oceny, więc dokładna liczba jest nie do określenia.
(31-12-2025, 15:39)HAL 9000 napisał(a): witamy w klubie miłośników samego filmu
Nie no, panowie, ja ten film dobrze znałem już wcześniej - przynajmniej od czasów mocnego kina w TVN

(31-12-2025, 15:48)Ash-9001 napisał(a): witam w klubie miłośników samego filmu (chyba)
Trudno lubić sensu stricte, ale warto obejrzeć, choćby dla samego Kefira, a obrazek bdb. Generalnie w finale to się trochę rozłazi, nie wszystkie elementy są odpowiednio wykorzystane, ale seans rozrywkowy + świetny temacik Elfmana. Taki trochę casus niedawnego Strange Darling, z którym można robić podwójnego tulupa. Tylko ten drugi film rozłazi się dla mnie już na początku i u samego pomysłu. Clou obu filmów jest jednak podobne, nawet jeśli niezbyt odkrywcze.
