11-01-2026, 23:03
(11-01-2026, 18:53)kulcikriu napisał(a): czy jeśli stosowac kryteria czysto formalne, poslugiwanie sie jezykiem filmowym, to dobrym filmem mozna nazwac Olimpiade Reni Riefenstahl.
To, jak i Triumf woli, to przede wszystkim klasyczne dokumenty*, więc trochę inne kryteria mają niż fikcyjne historyjki, za którymi przemycany jest przekaz.
Cytat:Mozna szukac, gdzie indziej, poczynajac od.wielu klasycznych westernow
??
Cytat:Poza tym w odbiorze filmu z pewnoscia niemałe znaczenie ma to, czy z daną ideologią jako widz się zgadzasz. Czy Do the right thing to film ideologiczny?
No nie do końca. Emocjonalno-intelektualny szantaż twórców łatwiej wtedy przełknąć, ale liczy się ostatecznie także jakość filmu i użycie rzekomego szantażu w konkretnym celu, bo ten może być celem samym w sobie albo służyć większej układance.
DTRT to film być może o podłożu ideologicznym, ale ostatecznie w przekazie bardzo uniwersalny, bo nie staje po jednej stronie, nie ma łopatologicznego przesłania, tylko pozwala widzowi na interpretację wydarzeń i odpowiedzeniu sobie samemu na istotę problemu. Patrząc zresztą na współczesne filmy Lee trudno oprzeć się wrażeniu, że dziś już chyba sam nie rozumie, co nakręcił.
To już lepszym przykładem byłaby Lista Schindlera, która jest znakomitym kawałkiem kina, ale jednocześnie wybielającą laurką pod tezę, wygodnie zakłamującą i/lub omijającą prawdę historyczną, właśnie dlatego, żeby się przekaz zgadzał.
A z drugiej strony mamy takie Z - rasowe kino polityczne, ale unikające ideologicznego garbu, który rzucałby się cieniem na odbiór treści.
Cytat:Czy Czas zabijania ma.przeslanie ideologiczne?
Czas zabijania jest przede wszystkim przekłamany względem faktów, na których bazuje - do czego zresztą Grisham się przyznał.
* - w odróżnieniu od bardziej współczesnych rzeczy, które to niby udają filmy dokumentalne, ale ostatecznie bliżej im fikcji (Super size me czy lewatywy Michaela Moore'a).
