Maj:
![[Obrazek: OCWdgED.jpeg]](https://i.imgur.com/OCWdgED.jpeg)
Żeby nie było, że kupuję tylko ramotki, to od czasu do czasu wpadnie coś nowego. Niestety większość tych przypadków kończy się potem odsprzedażą - i tak jest i tym razem.
28 lat to burdel na kółkach, gdzie mamy bardzo fajną pierwszą połowę i drugą bliską nieoglądalnej. Cóż, ta seria skończyła się w sumie na pierwszym filmie.
Hrabia natomiast jest względnie przyzwoity, choć trapi go wiele problemów, z których największym jest znakomity pomysł, aby gros filmu umieścić w nocy lub półmroku, przez co dominują moje dwa ulubione kolory
Do tego całość jest strasznie pospieszona, więc pomimo metrażu kluczowe wątki po prostu przemykają po ekranie. Nie zabrakło też głupot fabularnych (a przecież mieli gotowca) i naleciałości współczesności, choć szczęśliwie są one minimalne. W każdym razie oglądało się nieźle, ale raczej już do tego nie wrócę.
![[Obrazek: veU89dO.jpeg]](https://i.imgur.com/veU89dO.jpeg)
Błękit długo stał w kolejce do wysyłki, ale w końcu się doczekałem i jest prawie idealnie. Prawie, bo ktoś postanowił zesrać się całkowicie na prolog, który wygląda jak DVD. Doprawdy nie rozumiem, co tam się stało przy restauracji? Besson flaszkę przyniósł czy jak? Szczęśliwie reszta jest piękna.
Eureka niestety w całości z dodruku, więc to moje pierwsze pozycje Masters of Cinema bez książeczki
Sośnicka w ramach pozafilmowego bonusu, bo mnie ostatnio naszło na stare, dobre polskie szlagiery.
![[Obrazek: NLKnYcH.jpeg]](https://i.imgur.com/NLKnYcH.jpeg)
Decyzja o spierdoleniu - ze wszystkich nowości ta jest w sumie najlepsza, choć momentami walczyłem ze sobą. Te wszystkie CGI pokazówki i wypełnienie fabuły smsowaniem jest już po prostu nie dla mnie. Psuje to film, gubi się w nim gdzieś ten czynnik ludzki, o który tu przecież chodzi. Zresztą jak czytam, to reżyser chciał początkowo zrobić akcję retro i to byłby chyba lepszy pomysł. W każdym razie nie jest źle, nawet jeśli metraż jest zwyczajnie za długi.
Orlando - film wygląda cudnie, a i wydanie naprawdę spoko. Duży plusik za dołączony scenariusz, który różni się od gotowego filmu, zwłaszcza w końcówce. I kto wie, czy ta zapisana nie byłaby lepsza w ostatecznym rozrachunku. Dołączona książeczka też ok, choć już niestety eseje przesiąknięte są do cna feminizmem, jak i ego reżyserki (w jednym z akapitów stwierdza, że w momencie premiery użycie przez nią łamania czwartej ściany to było novum w kinie... tak, tak). Gabarytowo jest to trochę większe od dotychczasowych wydań Oka, więc ni przypiął, ni wypiął do kolekcji, ale całościowo bardzo solidne wydawnictwo.
Więcej fot:
![[Obrazek: mo3jHaC.jpeg]](https://i.imgur.com/mo3jHaC.jpeg)
![[Obrazek: 73v8h1Y.jpeg]](https://i.imgur.com/73v8h1Y.jpeg)
![[Obrazek: VOOkyos.jpeg]](https://i.imgur.com/VOOkyos.jpeg)
![[Obrazek: GbgkgqF.jpeg]](https://i.imgur.com/GbgkgqF.jpeg)
Rambobo z kolei w realu naprawdę imponuje starannością wykonania. Jedyny minus, to błyszcząca faktura digipacka, na którym od razu widać paluchy; oraz brak jakiegoś dynksa do otwierania tacki, pod którym skryto digi, więc jak ktoś nie ma dłuższych paznokci, to musi kombinować. Ja pokombinowałem sobie dodakową wstążkę, żeby było do pary z tą, za którą wyciąga się digi i wydaje się to działać. Gabarytowo jest to wyższe o ok. 1 cm od przeciętnego boxu na rynku, no i trochę szersze.
Foty dalsze:
![[Obrazek: 2sta4Ob.jpeg]](https://i.imgur.com/2sta4Ob.jpeg)
![[Obrazek: AaRMhdD.jpeg]](https://i.imgur.com/AaRMhdD.jpeg)
![[Obrazek: eGwVA8D.jpeg]](https://i.imgur.com/eGwVA8D.jpeg)
![[Obrazek: bs03qrD.jpeg]](https://i.imgur.com/bs03qrD.jpeg)
![[Obrazek: kVuDssk.jpeg]](https://i.imgur.com/kVuDssk.jpeg)
![[Obrazek: 8F10yTX.jpeg]](https://i.imgur.com/8F10yTX.jpeg)
![[Obrazek: zZ3DRI7.jpeg]](https://i.imgur.com/zZ3DRI7.jpeg)
Jak widać j-card przylepione jest na gluta, więc łatwo zdjąć. Niestety nie mieści się on do środka bez przycięcia, choć szczęśliwie da się to zrobić bez utraty informacji nań zawartych. Płytki bez rys - seanse jeszcze przede mną. W każdym razie całość świeci się jak psu jaja, na półce wygląda wspaniale, a ponieważ nie miałem wcześniejszych wydań 4K, to uważam, że było to dobrze wydane sto dolców.
![[Obrazek: OCWdgED.jpeg]](https://i.imgur.com/OCWdgED.jpeg)
Żeby nie było, że kupuję tylko ramotki, to od czasu do czasu wpadnie coś nowego. Niestety większość tych przypadków kończy się potem odsprzedażą - i tak jest i tym razem.
28 lat to burdel na kółkach, gdzie mamy bardzo fajną pierwszą połowę i drugą bliską nieoglądalnej. Cóż, ta seria skończyła się w sumie na pierwszym filmie.
Hrabia natomiast jest względnie przyzwoity, choć trapi go wiele problemów, z których największym jest znakomity pomysł, aby gros filmu umieścić w nocy lub półmroku, przez co dominują moje dwa ulubione kolory
Do tego całość jest strasznie pospieszona, więc pomimo metrażu kluczowe wątki po prostu przemykają po ekranie. Nie zabrakło też głupot fabularnych (a przecież mieli gotowca) i naleciałości współczesności, choć szczęśliwie są one minimalne. W każdym razie oglądało się nieźle, ale raczej już do tego nie wrócę.![[Obrazek: veU89dO.jpeg]](https://i.imgur.com/veU89dO.jpeg)
Błękit długo stał w kolejce do wysyłki, ale w końcu się doczekałem i jest prawie idealnie. Prawie, bo ktoś postanowił zesrać się całkowicie na prolog, który wygląda jak DVD. Doprawdy nie rozumiem, co tam się stało przy restauracji? Besson flaszkę przyniósł czy jak? Szczęśliwie reszta jest piękna.
Eureka niestety w całości z dodruku, więc to moje pierwsze pozycje Masters of Cinema bez książeczki
Sośnicka w ramach pozafilmowego bonusu, bo mnie ostatnio naszło na stare, dobre polskie szlagiery.
![[Obrazek: NLKnYcH.jpeg]](https://i.imgur.com/NLKnYcH.jpeg)
Decyzja o spierdoleniu - ze wszystkich nowości ta jest w sumie najlepsza, choć momentami walczyłem ze sobą. Te wszystkie CGI pokazówki i wypełnienie fabuły smsowaniem jest już po prostu nie dla mnie. Psuje to film, gubi się w nim gdzieś ten czynnik ludzki, o który tu przecież chodzi. Zresztą jak czytam, to reżyser chciał początkowo zrobić akcję retro i to byłby chyba lepszy pomysł. W każdym razie nie jest źle, nawet jeśli metraż jest zwyczajnie za długi.
Orlando - film wygląda cudnie, a i wydanie naprawdę spoko. Duży plusik za dołączony scenariusz, który różni się od gotowego filmu, zwłaszcza w końcówce. I kto wie, czy ta zapisana nie byłaby lepsza w ostatecznym rozrachunku. Dołączona książeczka też ok, choć już niestety eseje przesiąknięte są do cna feminizmem, jak i ego reżyserki (w jednym z akapitów stwierdza, że w momencie premiery użycie przez nią łamania czwartej ściany to było novum w kinie... tak, tak). Gabarytowo jest to trochę większe od dotychczasowych wydań Oka, więc ni przypiął, ni wypiął do kolekcji, ale całościowo bardzo solidne wydawnictwo.
Więcej fot:
![[Obrazek: mo3jHaC.jpeg]](https://i.imgur.com/mo3jHaC.jpeg)
![[Obrazek: 73v8h1Y.jpeg]](https://i.imgur.com/73v8h1Y.jpeg)
![[Obrazek: VOOkyos.jpeg]](https://i.imgur.com/VOOkyos.jpeg)
![[Obrazek: GbgkgqF.jpeg]](https://i.imgur.com/GbgkgqF.jpeg)
Rambobo z kolei w realu naprawdę imponuje starannością wykonania. Jedyny minus, to błyszcząca faktura digipacka, na którym od razu widać paluchy; oraz brak jakiegoś dynksa do otwierania tacki, pod którym skryto digi, więc jak ktoś nie ma dłuższych paznokci, to musi kombinować. Ja pokombinowałem sobie dodakową wstążkę, żeby było do pary z tą, za którą wyciąga się digi i wydaje się to działać. Gabarytowo jest to wyższe o ok. 1 cm od przeciętnego boxu na rynku, no i trochę szersze.
Foty dalsze:
![[Obrazek: 2sta4Ob.jpeg]](https://i.imgur.com/2sta4Ob.jpeg)
![[Obrazek: AaRMhdD.jpeg]](https://i.imgur.com/AaRMhdD.jpeg)
![[Obrazek: eGwVA8D.jpeg]](https://i.imgur.com/eGwVA8D.jpeg)
![[Obrazek: bs03qrD.jpeg]](https://i.imgur.com/bs03qrD.jpeg)
![[Obrazek: kVuDssk.jpeg]](https://i.imgur.com/kVuDssk.jpeg)
![[Obrazek: 8F10yTX.jpeg]](https://i.imgur.com/8F10yTX.jpeg)
![[Obrazek: zZ3DRI7.jpeg]](https://i.imgur.com/zZ3DRI7.jpeg)
Jak widać j-card przylepione jest na gluta, więc łatwo zdjąć. Niestety nie mieści się on do środka bez przycięcia, choć szczęśliwie da się to zrobić bez utraty informacji nań zawartych. Płytki bez rys - seanse jeszcze przede mną. W każdym razie całość świeci się jak psu jaja, na półce wygląda wspaniale, a ponieważ nie miałem wcześniejszych wydań 4K, to uważam, że było to dobrze wydane sto dolców.
