27-06-2026, 22:29
Najbardziej lubię Lovecrafta w wydaniu Stuarta Gordona
. Uważam, że są to bardzo udane (ba, dla mnie nawet kultowe) pozycje chociaż ofkorz nie do końca wierne dziełom mistrza. Działa na mnie też mega sentyment do jego "Lovecraftowskich" filmów - "From Beyond", "Re-Animator", "Dagon" - najpierw poznałem filmy Gordona, a dopiero potem zabrałem się za czytanie Lovecrafta
. Jeśli pytasz bardziej ogólnie, to jednym z takich najfajniejszych i według mnie najbliższych klimatem dzieł Samotnika z Providence jest film "Whisperer in Darkness" z 2011 roku (gdyby nie to fatalne CGI Mi-Go byłaby to dla mnie idealna ekranizacja, a tak to trochę gryzie mi się to z czarno białą i oldskulową stylistyką filmu), fajnie wypada też niemy "Call of Cthulhu" z 2005 od tej samej ekipy.
. Uważam, że są to bardzo udane (ba, dla mnie nawet kultowe) pozycje chociaż ofkorz nie do końca wierne dziełom mistrza. Działa na mnie też mega sentyment do jego "Lovecraftowskich" filmów - "From Beyond", "Re-Animator", "Dagon" - najpierw poznałem filmy Gordona, a dopiero potem zabrałem się za czytanie Lovecrafta
. Jeśli pytasz bardziej ogólnie, to jednym z takich najfajniejszych i według mnie najbliższych klimatem dzieł Samotnika z Providence jest film "Whisperer in Darkness" z 2011 roku (gdyby nie to fatalne CGI Mi-Go byłaby to dla mnie idealna ekranizacja, a tak to trochę gryzie mi się to z czarno białą i oldskulową stylistyką filmu), fajnie wypada też niemy "Call of Cthulhu" z 2005 od tej samej ekipy.
lupusartzzz.blogspot.com
