Tenet (2020)
Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to obejrzeć. Za cholerę nie wiem...
Pomysł wyjściowy jest tak z dupy jak to możliwe, ale teoretycznie miał potencjał na jakieś odjechane akcje, no ale Nolan nie ma wyobraźni więc wyszło jak w Incepcji, tyle że Incepcja miała przynajmniej jakieś sensowne postacie (i aktorów) więc cała fabuła mimo wszystko w pewnym stopniu angażowała - tutaj ni cholery. Drewniany głowny bohater, którego mam gdzieś od początku do końca, zero emocji, stawka niby konkretna ale w ogóle się tego nie czuje - ani przez sekundę - a fabuła pokręcona jak się da, ale przy tym totalnie usypiająca. W połowie filmu miałem już ochotę wyłączyć i iść spać ale na chwilę obudził mnie jeden twist, niestety potem znowu straciłem jakiekolwiek zaangażowanie i tak już zostało do końca - oczywiście podobnie jak w Incepcji dostaliśmy w finale absolutnie denną scenę akcji. No i muzyka irytowała bardziej niż w jakimkolwiek wcześniejszym filmie Krzysia.
Do tej pory za najgorszy film Nolana uważałem Dunkierkę, ale wczoraj to się zmieniło. Jeden wielki nudny i nieangażujący bełkot.
3/10 bo zdjęcia były ładne i pierwsza godzina filmu miała taki bondowski klimat dzieki czemu przez pewien czas oglądało się w miarę przyjemnie, ale potem wszystko się zesrało tak bardzo, że aż sam byłem zaskoczony.
Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to obejrzeć. Za cholerę nie wiem...
Pomysł wyjściowy jest tak z dupy jak to możliwe, ale teoretycznie miał potencjał na jakieś odjechane akcje, no ale Nolan nie ma wyobraźni więc wyszło jak w Incepcji, tyle że Incepcja miała przynajmniej jakieś sensowne postacie (i aktorów) więc cała fabuła mimo wszystko w pewnym stopniu angażowała - tutaj ni cholery. Drewniany głowny bohater, którego mam gdzieś od początku do końca, zero emocji, stawka niby konkretna ale w ogóle się tego nie czuje - ani przez sekundę - a fabuła pokręcona jak się da, ale przy tym totalnie usypiająca. W połowie filmu miałem już ochotę wyłączyć i iść spać ale na chwilę obudził mnie jeden twist, niestety potem znowu straciłem jakiekolwiek zaangażowanie i tak już zostało do końca - oczywiście podobnie jak w Incepcji dostaliśmy w finale absolutnie denną scenę akcji. No i muzyka irytowała bardziej niż w jakimkolwiek wcześniejszym filmie Krzysia.
Do tej pory za najgorszy film Nolana uważałem Dunkierkę, ale wczoraj to się zmieniło. Jeden wielki nudny i nieangażujący bełkot.
3/10 bo zdjęcia były ładne i pierwsza godzina filmu miała taki bondowski klimat dzieki czemu przez pewien czas oglądało się w miarę przyjemnie, ale potem wszystko się zesrało tak bardzo, że aż sam byłem zaskoczony.
