Skromny zakup. Pierwszy soundtrack, zdecydowanie mój ulubiony spośród wszystkich filmowych OST. Co prawda, miałem nadzieję na znalezienie na krążku Gonna fly now w wersji z Rocky Balboa, a nie z poprzednich części, ale nie robi to aż tak wielkiej różnicy. Miłym akcentem jest obecność wstawek w formie krótkich dialogów z filmów po każdej piosence, a jakoś nawiązujące do następnego granego utworu.
Filmy zostały wydane w Wielkiej Brytanii i nie sądziłem, że wydania zachodnie takie mogą być. Naga broń jest najbardziej ubogim wydaniem filmu jaki posiadam na BD. W menu jeden statyczny obrazek, wybór języka, dostęp do scen, start filmu i to wszystko. Akurat przy tym filmie nie oczekiwałem tony dodatków, ale umówmy się, że to jest gorsze wydanie niż John Rambo z Monolithu, które przynajmniej posiadało ładne animowane menu
Rocky również mnie zaskoczył. Nie posiada menu wcale (poza interaktywnym). A najlepsze jest to, że to wydanie jest uboższe niż wydanie DVD od Imperial! Poza tym, nie dało się tak zaprojektować okładki, aby "A" w wyrazie Balboa nie zostało ucięte? W polskim DVD też tak jest, ale w mniejszym stopniu i widać (w moim egzemplarzu przynajmniej), że okładka jest za szybko ucięta i trochę krzywo, więc wydaje się, że napis akurat był dobrze dopasowany.
Jest to moja pierwsza styczność z wydaniami czysto zachodnimi (bez polskich ścieżek) i naprawdę miałem nadzieję na coś lepszego niż wydanie pokroju filmu z gazety w przypadku NG33. Ale cóż, może za wiele oczekiwałem, ten film nie jest jednak czymś specjalnym. Natomiast Rocky mnie zaskoczył.
Filmy zostały wydane w Wielkiej Brytanii i nie sądziłem, że wydania zachodnie takie mogą być. Naga broń jest najbardziej ubogim wydaniem filmu jaki posiadam na BD. W menu jeden statyczny obrazek, wybór języka, dostęp do scen, start filmu i to wszystko. Akurat przy tym filmie nie oczekiwałem tony dodatków, ale umówmy się, że to jest gorsze wydanie niż John Rambo z Monolithu, które przynajmniej posiadało ładne animowane menu
Rocky również mnie zaskoczył. Nie posiada menu wcale (poza interaktywnym). A najlepsze jest to, że to wydanie jest uboższe niż wydanie DVD od Imperial! Poza tym, nie dało się tak zaprojektować okładki, aby "A" w wyrazie Balboa nie zostało ucięte? W polskim DVD też tak jest, ale w mniejszym stopniu i widać (w moim egzemplarzu przynajmniej), że okładka jest za szybko ucięta i trochę krzywo, więc wydaje się, że napis akurat był dobrze dopasowany.
Jest to moja pierwsza styczność z wydaniami czysto zachodnimi (bez polskich ścieżek) i naprawdę miałem nadzieję na coś lepszego niż wydanie pokroju filmu z gazety w przypadku NG33. Ale cóż, może za wiele oczekiwałem, ten film nie jest jednak czymś specjalnym. Natomiast Rocky mnie zaskoczył.
Every champion was once a contender who refused to give up
