Nie mam tak wprawnego oka na te sprawy jak Wy, ale ja specjalnych zastrzeżeń do obrazu nie mam. Wydaje mi się, że jest lepszy niż w Rocky III, natomiast faktycznie być może gorszy, niż np. w Predatorze (którego osobiście uważam za ideał, jeśli chodzi o remaster starych filmów).
Co do lektora, filmy i tak oglądam po angielsku. Staram się, aby lektor był, ponieważ lubię sobie czasami przypomnieć lata 90 i czasy VHS (lata mojej młodości), ale i tak przeważnie oglądam w oryginale, więc nie sugeruję się tłumaczeniami. Gudowski jest moim ulubionym lektorem i cieszę się zawsze, gdy jest na płycie (zdziwiłem się, że czyta Casino Royale i Skyfall, a Spectre już nie). Może to przez to, że najczęściej to on czytał filmy, które oglądałem w telewizji czy na kasetach za dzieciaka (w częstotliwości pewnie równa się z Knapikiem, ale akurat do niego nie mam sentymentu), a że - tak jak wspomniałem - oglądam w oryginale, to Gudowski choćby wypadał gorzej od kolegów po fachu, nie przeszkadza mi w seansie.
Ostatnią wersję jaką oglądałem była z Łukomskim na Polsacie i faktycznie masz rację, że to klasa sama w sobie
Po obejrzeniu tego porównania stwierdzam, że yippee ki yay nie powinno być tłumaczone, tak jak zazwyczaj nie tłumaczy się "the name is Bond". Takie cytaty są klasykami samymi w sobie i pewnie prawie każdy je rozumie
Co do lektora, filmy i tak oglądam po angielsku. Staram się, aby lektor był, ponieważ lubię sobie czasami przypomnieć lata 90 i czasy VHS (lata mojej młodości), ale i tak przeważnie oglądam w oryginale, więc nie sugeruję się tłumaczeniami. Gudowski jest moim ulubionym lektorem i cieszę się zawsze, gdy jest na płycie (zdziwiłem się, że czyta Casino Royale i Skyfall, a Spectre już nie). Może to przez to, że najczęściej to on czytał filmy, które oglądałem w telewizji czy na kasetach za dzieciaka (w częstotliwości pewnie równa się z Knapikiem, ale akurat do niego nie mam sentymentu), a że - tak jak wspomniałem - oglądam w oryginale, to Gudowski choćby wypadał gorzej od kolegów po fachu, nie przeszkadza mi w seansie.
Ostatnią wersję jaką oglądałem była z Łukomskim na Polsacie i faktycznie masz rację, że to klasa sama w sobie

Po obejrzeniu tego porównania stwierdzam, że yippee ki yay nie powinno być tłumaczone, tak jak zazwyczaj nie tłumaczy się "the name is Bond". Takie cytaty są klasykami samymi w sobie i pewnie prawie każdy je rozumie
Every champion was once a contender who refused to give up
