Pamiętam swoje fotki 3D. Wykonywałem je aparatem z jednym obiektywem przesuwając urządzenie o wartość równą rozstawowi oczu. Do tego musiałem wykonać własnoręcznie przeglądarkę. Trochę się tym interesowałem. Potem było kino. Pierwszy seans 3D zaliczyłem w latach 80 – tych. Puszczano jakieś radzieckie produkcje, a widzom rozdawano anaglifowe okulary. Zaliczyłem również którąś część serii „Elm Street”. Z ledwością wytrzymałem. Nikt nie powiedział, że efekty przestrzenne zaistnieją tylko pod koniec filmu. Wszyscy od początku ślepili na ekran przez „szkiełka” Red – Cyan.
Ja również. Koszmar.
Mam tylko klika trójwymiarowych płyt na BD. Są to głównie filmy dokumentalne skręcone pod omawianą tu technologię. Nie powiem, na ekranie projekcyjnym wybrane ujęcia robią mocne wrażenie.
Yountey napisał:
(…) Bardzo dobre wrażenie zrobiła też na mnie Pani Peregrine,scena z wylatującymi pszczołami (…).
Akceptuję wyłącznie filmy pochodzące z kamery stereoskopowej. Zatem z ekranu coś musi „wylatać”. Na tak zwane pseudo 3D szkoda mi czasu.
Grześ 58 napisał:
Według Was jakie tytuły oglądało się najlepiej pod względem głębi i który (jeden) film byście wybrali, aby na swoim sprzęcie pokazać go znajomym i powiedzieć "tak właśnie wygląda 3D"?
Tak jak już napisałem nie mam tego dużo. Niemniej warto zwrócić uwagę choćby na dwa tytuły:
1. „Cirque du Solell: Journey of Man”
2. „Perłą oceanów” (Jean – Michel Cousteau)
Kiedyś gdzieś już o tym pisałem na forum... Po projekcji drugiego tytułu, „zaczarowany” znajomy zaprosił do mojego kina swoją żonę, aby przychylniej spojrzała na potencjalny zakup nowego telewizora. Z jaką funkcją? Wiadomo.
Ja również. Koszmar.
Mam tylko klika trójwymiarowych płyt na BD. Są to głównie filmy dokumentalne skręcone pod omawianą tu technologię. Nie powiem, na ekranie projekcyjnym wybrane ujęcia robią mocne wrażenie.
Yountey napisał:
(…) Bardzo dobre wrażenie zrobiła też na mnie Pani Peregrine,scena z wylatującymi pszczołami (…).
Akceptuję wyłącznie filmy pochodzące z kamery stereoskopowej. Zatem z ekranu coś musi „wylatać”. Na tak zwane pseudo 3D szkoda mi czasu.
Grześ 58 napisał:
Według Was jakie tytuły oglądało się najlepiej pod względem głębi i który (jeden) film byście wybrali, aby na swoim sprzęcie pokazać go znajomym i powiedzieć "tak właśnie wygląda 3D"?
Tak jak już napisałem nie mam tego dużo. Niemniej warto zwrócić uwagę choćby na dwa tytuły:
1. „Cirque du Solell: Journey of Man”
2. „Perłą oceanów” (Jean – Michel Cousteau)
Kiedyś gdzieś już o tym pisałem na forum... Po projekcji drugiego tytułu, „zaczarowany” znajomy zaprosił do mojego kina swoją żonę, aby przychylniej spojrzała na potencjalny zakup nowego telewizora. Z jaką funkcją? Wiadomo.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
