Poniżej zamieszczam porównania DVD vs BD (nieznacznie skorygowane w relacji do pierwowzoru sprzed lat). Obraz z płyt „rzucałem” wyłącznie na ekran projekcyjny, zatem nie posiłkowałem się zrzutami. Analizom poświęciłem trzy dni. Na początku towarzyszył mi kumpel, z którym testowałem sporo sprzętu RTV. Bawimy się w te „klocki” cały czas.
Czuję się nieco odpowiedzialny za tego typu wpisy. Dlaczego? Dziś chodzi w krążek kosztowny. Sześć punktów stanowi uczciwe odzwierciedlenie osobistych doznań...
Ludzie, ludzie ja wariat zwariowałem, kupiłem „Zezowate szczęście” na BD w Japonii.
Teraz już serio. Kiedyś wspomniałem, że nie żałuję nabycia „Zezowatego” na BD. Postaram się wyjaśnić koleżankom oraz kolegom z jakiego powodu podtrzymuję swoje stanowisko.
Do testów posłużył mi blisko stu calowy szary ekran projekcyjny. Porównałem ze sobą dwie edycje wspomnianego filmu: dvd Best Filmu z roku 2010 oraz blu ray Kinokuniya Company 2013.
1. Obraz dvd jest przycięty do typowego 16:9 (1.77:1). BD legitymuje się oryginalnym ratio 1.66:1. Wydawało by się, że tak mała „kastracja” nie będzie zauważona, a jednak zacne czerepy na tym zabiegu ucierpiały.
2. BD zaopatrzono w oryginalny dźwięk mono. Zapisano go w PCM, co w tym przypadku wydaje się rozwiązaniem najlepszym. Brawo! Brawo! Barwo!
3. W dvd (co stanowi oczywistość) występuje tryb 576p. BD zapisano w standardzie NTSC 1080 / 24p. Te różnice skutkują różnym czasem trwania projekcji testowanych materiałów.
Przypomnę, iż krążka BD nie zabezpieczono kodem regionu.
3. Obraz dvd okrutnie razi „wypaloną” bielą - praktycznie nie widać w niej żadnych szczegółów. Tego mankamentu nie „dziedziczy” BD.
4. W polskiej edycji „Zezowatego” trudno cokolwiek zauważyć w cieniach, a sceny nocne są wręcz masakryczne. Japończycy prawdopodobnie dokonali jakiegoś masteringu obrazu. Ujęcia nocne wyglądają przyzwoicie, dość podobnie jak w zrekonstruowanym „Pociągu”. Co ciekawe, zabiegi rozjaśnienia czerni widać tylko w określonych, rozmyślnie wybranych partiach obrazu!
5. Obraz dvd w trakcie powiększania natychmiast traci na jakości. Pojawiają się typowe dla tego standardu niedoskonałości („schodkowanie” krawędzi, „pikseloza”, rozmycie konturów itp.). „Zoomowane” BD nie uwidaczniało wspomnianych mankamentów!
6. Funkcja wyostrzania obrazu – pisząc wprost - „dorzynała” polskie dvd. W przypadku BD ziarno zarysowywało się coraz mocniej, kadry „zyskiwały” (nowe) szczegóły!
Koleżanki i koledzy. Mój wpis nie jest rekomendacją do zakupu „Zezowatego” w Japonii! Film jakby uszedł uwadze rekonstruktorów. Nie wiadomo kiedy będzie poddany rewitalizacji. Tym samym wszystkie wady pierwowzoru widać w edycji BD dość jaskrawo. Jednak uważam, że jest to obecnie najlepsza na świecie edycja kultowego filmu, choć przeciętny widz zapewne nie będzie chciał tego zauważyć. Przyznam bez obłudy, iż składając zamówienie liczyłem na nieco więcej. Ale mam to i się cieszę.
Gdy „Zezowate” zostanie zrekonstruowane i za kilka lat ukaże się na płycie, to być może dokonam zakupu (?). Dziś cieszę się starą wersją, która „czaruje urokiem” jak leciwa trzeszcząca czarna płyta...
EDIT:
Zapomniałem. Czy ktoś ma „Zezowate” na BD? Jak wrażenia?
Czy ktoś ma jakiekolwiek filmy z polską klasyką od Japończyków?
Czuję się nieco odpowiedzialny za tego typu wpisy. Dlaczego? Dziś chodzi w krążek kosztowny. Sześć punktów stanowi uczciwe odzwierciedlenie osobistych doznań...
Ludzie, ludzie ja wariat zwariowałem, kupiłem „Zezowate szczęście” na BD w Japonii.
Teraz już serio. Kiedyś wspomniałem, że nie żałuję nabycia „Zezowatego” na BD. Postaram się wyjaśnić koleżankom oraz kolegom z jakiego powodu podtrzymuję swoje stanowisko.
Do testów posłużył mi blisko stu calowy szary ekran projekcyjny. Porównałem ze sobą dwie edycje wspomnianego filmu: dvd Best Filmu z roku 2010 oraz blu ray Kinokuniya Company 2013.
1. Obraz dvd jest przycięty do typowego 16:9 (1.77:1). BD legitymuje się oryginalnym ratio 1.66:1. Wydawało by się, że tak mała „kastracja” nie będzie zauważona, a jednak zacne czerepy na tym zabiegu ucierpiały.
2. BD zaopatrzono w oryginalny dźwięk mono. Zapisano go w PCM, co w tym przypadku wydaje się rozwiązaniem najlepszym. Brawo! Brawo! Barwo!
3. W dvd (co stanowi oczywistość) występuje tryb 576p. BD zapisano w standardzie NTSC 1080 / 24p. Te różnice skutkują różnym czasem trwania projekcji testowanych materiałów.
Przypomnę, iż krążka BD nie zabezpieczono kodem regionu.
3. Obraz dvd okrutnie razi „wypaloną” bielą - praktycznie nie widać w niej żadnych szczegółów. Tego mankamentu nie „dziedziczy” BD.
4. W polskiej edycji „Zezowatego” trudno cokolwiek zauważyć w cieniach, a sceny nocne są wręcz masakryczne. Japończycy prawdopodobnie dokonali jakiegoś masteringu obrazu. Ujęcia nocne wyglądają przyzwoicie, dość podobnie jak w zrekonstruowanym „Pociągu”. Co ciekawe, zabiegi rozjaśnienia czerni widać tylko w określonych, rozmyślnie wybranych partiach obrazu!
5. Obraz dvd w trakcie powiększania natychmiast traci na jakości. Pojawiają się typowe dla tego standardu niedoskonałości („schodkowanie” krawędzi, „pikseloza”, rozmycie konturów itp.). „Zoomowane” BD nie uwidaczniało wspomnianych mankamentów!
6. Funkcja wyostrzania obrazu – pisząc wprost - „dorzynała” polskie dvd. W przypadku BD ziarno zarysowywało się coraz mocniej, kadry „zyskiwały” (nowe) szczegóły!
Koleżanki i koledzy. Mój wpis nie jest rekomendacją do zakupu „Zezowatego” w Japonii! Film jakby uszedł uwadze rekonstruktorów. Nie wiadomo kiedy będzie poddany rewitalizacji. Tym samym wszystkie wady pierwowzoru widać w edycji BD dość jaskrawo. Jednak uważam, że jest to obecnie najlepsza na świecie edycja kultowego filmu, choć przeciętny widz zapewne nie będzie chciał tego zauważyć. Przyznam bez obłudy, iż składając zamówienie liczyłem na nieco więcej. Ale mam to i się cieszę.
Gdy „Zezowate” zostanie zrekonstruowane i za kilka lat ukaże się na płycie, to być może dokonam zakupu (?). Dziś cieszę się starą wersją, która „czaruje urokiem” jak leciwa trzeszcząca czarna płyta...
EDIT:
Zapomniałem. Czy ktoś ma „Zezowate” na BD? Jak wrażenia?
Czy ktoś ma jakiekolwiek filmy z polską klasyką od Japończyków?
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
