W wątku o projektorach dość szczegółowo wyjaśniłem z jakich powodów pozostanę przy głośnikowym zestawie 5.1. Dziś kilka zdań, których nie rozwinąłem wcześniej.
1. W typowym (domowym) pomieszczeniu rozmieszczenie siedmiu i większej liczby kolumn może stanowić problem.
2. W swojej kolekcji posiadam niezbyt wiele filmów z audio 7.1 (o Dolby Atmos nie wspomnę). Stare kino to najczęściej 1.0 / 2.0 mono.
3. Teraz clou sprawy. W klasycznym stereo każdy muzyk wychwyci pomiędzy dwoma głośnikami tak zwane pozorne źródła dźwięku (stara jak świat sztuczka opisana już w literaturze z lat 70 – tych). O co chodzi? Siedząc w centrum odsłuchowego mogę palcem wskazać: skrzypki, fortepian, klarnet, wokal itd. Zatem nie potrzebuję większej liczby głośników (ponad dwa).
Nieco z innej beczki. Podobnie percypuję słuchając zestawu 5.1. To nie jest tak, że odgłosy słyszę wyłącznie z czterech miejsc. Nadal obowiązuje zasada „pozornych źródeł”. Przykładowo, lecący samolot (od głośników przednich do tylnych) odbieram jako długi „dźwiękowy ślad” (podobnie zresztą jak w rzeczywistości). Powiadają, iż Atmos mocniej podkreśla te doznania. Może i tak. Ale w niewielkim pomieszczeniu nie potrzebuję takiej technologii. A już z pewnością wolę 5.1 niż Soundbar Dolby Atmos.
Uważam, że autentyczny miłośnik filmu powinien posiadać choćby zestaw stereo. Audio generowane wyłącznie z głośniczków telewizyjnych odległe jest od doznań kinowych. Lepiej już założyć słuchawki. I tu kolejna kwestia, Pai Chi Wo. Ja słyszę u siebie różnicę pomiędzy 5.1 a 9.1! Podjąłem mnóstwo prób aby to stwierdzić jednoznacznie. Chodzi o pewne subtelności.
a. W przypadku 9.1 dźwięki są bardziej oddalone od uszu, a to w przypadku słuchawek (w kontekście projekcji filmowych) jest istotne.
b. Opcja 9.1 pozwala jakby precyzyjniej zlokalizować pozorne i „rzeczywiste” źródła dźwięku. Takie przynajmniej mam odczucia.
To tyle w telegraficznym skrócie. Ostatnio mało pisuję...
Mieszam wątki, gdzie się nie odezwę to tworzę jakieś OT. Do dupy z tym. Polskie fora mi nie służą. Ponoć nie ma w szerokim świecie większego problemu z „dygresyjkami” (?). Nie wiem, nie wnikam...
Nadal będę przechodził na czerwonym świetle.
Nauczyłem się tego w ścisłym centrum Paryża na oczach policjantów europejskiej stolicy. Swobody francuskich przechodniów zaskakiwały. Nie wiem jak jest obecnie. Nad Sekwaną byłem na początku lat 90 - tych.
Źle znoszę jakiekolwiek gorsety, Pai Chi Wo. Stary pierdziel jestem...
Pozdrawiam.
EDIT:
Pisząc o swoich słuchawkach oczywiście miałem na uwdze Sony MDR HW700 DS.
1. W typowym (domowym) pomieszczeniu rozmieszczenie siedmiu i większej liczby kolumn może stanowić problem.
2. W swojej kolekcji posiadam niezbyt wiele filmów z audio 7.1 (o Dolby Atmos nie wspomnę). Stare kino to najczęściej 1.0 / 2.0 mono.
3. Teraz clou sprawy. W klasycznym stereo każdy muzyk wychwyci pomiędzy dwoma głośnikami tak zwane pozorne źródła dźwięku (stara jak świat sztuczka opisana już w literaturze z lat 70 – tych). O co chodzi? Siedząc w centrum odsłuchowego mogę palcem wskazać: skrzypki, fortepian, klarnet, wokal itd. Zatem nie potrzebuję większej liczby głośników (ponad dwa).
Nieco z innej beczki. Podobnie percypuję słuchając zestawu 5.1. To nie jest tak, że odgłosy słyszę wyłącznie z czterech miejsc. Nadal obowiązuje zasada „pozornych źródeł”. Przykładowo, lecący samolot (od głośników przednich do tylnych) odbieram jako długi „dźwiękowy ślad” (podobnie zresztą jak w rzeczywistości). Powiadają, iż Atmos mocniej podkreśla te doznania. Może i tak. Ale w niewielkim pomieszczeniu nie potrzebuję takiej technologii. A już z pewnością wolę 5.1 niż Soundbar Dolby Atmos.
Uważam, że autentyczny miłośnik filmu powinien posiadać choćby zestaw stereo. Audio generowane wyłącznie z głośniczków telewizyjnych odległe jest od doznań kinowych. Lepiej już założyć słuchawki. I tu kolejna kwestia, Pai Chi Wo. Ja słyszę u siebie różnicę pomiędzy 5.1 a 9.1! Podjąłem mnóstwo prób aby to stwierdzić jednoznacznie. Chodzi o pewne subtelności.
a. W przypadku 9.1 dźwięki są bardziej oddalone od uszu, a to w przypadku słuchawek (w kontekście projekcji filmowych) jest istotne.
b. Opcja 9.1 pozwala jakby precyzyjniej zlokalizować pozorne i „rzeczywiste” źródła dźwięku. Takie przynajmniej mam odczucia.
To tyle w telegraficznym skrócie. Ostatnio mało pisuję...
Mieszam wątki, gdzie się nie odezwę to tworzę jakieś OT. Do dupy z tym. Polskie fora mi nie służą. Ponoć nie ma w szerokim świecie większego problemu z „dygresyjkami” (?). Nie wiem, nie wnikam...
Nadal będę przechodził na czerwonym świetle.
Nauczyłem się tego w ścisłym centrum Paryża na oczach policjantów europejskiej stolicy. Swobody francuskich przechodniów zaskakiwały. Nie wiem jak jest obecnie. Nad Sekwaną byłem na początku lat 90 - tych. Źle znoszę jakiekolwiek gorsety, Pai Chi Wo. Stary pierdziel jestem...
Pozdrawiam.
EDIT:
Pisząc o swoich słuchawkach oczywiście miałem na uwdze Sony MDR HW700 DS.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
