(25-09-2018, 23:23)Daras napisał(a): W wątku o projektorach dość szczegółowo wyjaśniłem z jakich powodów pozostanę przy głośnikowym zestawie 5.1. Dziś kilka zdań, których nie rozwinąłem wcześniej.
1. W typowym (domowym) pomieszczeniu rozmieszczenie siedmiu i większej liczby kolumn może stanowić problem.
2. W swojej kolekcji posiadam niezbyt wiele filmów z audio 7.1 (o Dolby Atmos nie wspomnę). Stare kino to najczęściej 1.0 / 2.0 mono.
3. Teraz clou sprawy. W klasycznym stereo każdy muzyk wychwyci pomiędzy dwoma głośnikami tak zwane pozorne źródła dźwięku (stara jak świat sztuczka opisana już w literaturze z lat 70 – tych). O co chodzi? Siedząc w centrum odsłuchowego mogę palcem wskazać: skrzypki, fortepian, klarnet, wokal itd. Zatem nie potrzebuję większej liczby głośników (ponad dwa).
Nieco z innej beczki. Podobnie percypuję słuchając zestawu 5.1. To nie jest tak, że odgłosy słyszę wyłącznie z czterech miejsc. Nadal obowiązuje zasada „pozornych źródeł”. Przykładowo, lecący samolot (od głośników przednich do tylnych) odbieram jako długi „dźwiękowy ślad” (podobnie zresztą jak w rzeczywistości). Powiadają, iż Atmos mocniej podkreśla te doznania. Może i tak. Ale w niewielkim pomieszczeniu nie potrzebuję takiej technologii. A już z pewnością wolę 5.1 niż Soundbar Dolby Atmos.![]()
.
Ad. 1- To nie jest problem- są głośniki do DA, które można postawić na przednich głośnikach. Mam w swoim zestawie takie, DALI ALTECO C- 1 i, jak dla mnie, spełniają swoją rolę.
Ad. 3- DA rzeczywiście jest super sprawą
I właśnie w niewielkim pomieszczeniu słychać ogromną różnicę. Doskonale można to usłyszeć podczas oglądnia "Braveheart"- odgłos padającego deszczu słychać tak, jakby rzeczywiście padał z góry, gdy przełączę na inny tryb dźwięku, deszcz pada "z przodu"
Osobiście lubię "słuchać" filmu, jakkolwiek to brzmi
