12-12-2018, 22:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2018, 23:06 przez Szczepan600.)
Ale niektórym tu przemiło wbija się szpileczki :-D Teraz polecę szkołą Użytkownik usuniętya... Nawet nie pisałem, że jestem za skrajną "wolnością" (taki system nie istnieje) a już co niektórzy pisali o "hipokryzji" i "paskudztwie lewactwa". Nie napisałem skąd wyrzucić kościół i zabobony, a już pojawiają się hasła typu "kościół zbudował polskę" lub "odmawiasz praw". Co w zestawieniu z poglądami niektórych, aż bawi :-D
Po lewacku, paskudnie sam się pogłaszcze po brzuszku. Zarzuciłem przynętę i złapałem rybki :-)
Koledzy, nieważne jakie tam macie poglądy Każdy musi zaakceptować kilka spraw.
1. Społeczeństwo LGBT musi dostać pełnie praw do związków i adopcji. Absolutną głupotą jest, by ktokolwiek sterował uczuciami innych osób. Prawo pozwala jednym łączyć się pary, a innym nie. To skandal. To wręcz pogwałcenie wszelkich norm moralnych. To nie jakieś istoty z kosmosu, a dorośli świadomi wyborów ludzie. I jako tacy powinni móc wychowywać dzieci. Homoseksualizm to nie choroba czy jakieś zboczenie. Tego nie da się "nauczyć", albo to masz, albo nie. Jeżeli ktoś boi się o orientacje wychowywanych dzieci (dlaczego? co was to?) to ja powiem tylko tyle... lepiej niech na ulicach będzie 100000 Więcej gejów i lesbijek z normalnymi domami niż 100000 dzieci często będących w skandalicznych warunkach wychowawczych.
2. Uchodźcy i przepływ ludności to normalna sprawa. mieszanie się kultur może wyjść wszystkim na plus. Czy jednak powinno się odbywać bez kontroli? Zapewne nie. Mądra polityka osadzania i asymilacji. Inne podejście do socialu ogółem dla wszystkich. Wielu pomoc się należy, ale system powinien to weryfikować i kłaść nacisk na zdobywanie pracy. Nie jestem fanem pustego rozdawnictwa. Wolę by pomoc szła dokładnie tam gdzie powinna i na bank wielu nowym przybysza trzeba ułatwić klimatyzację. Wszystko jednak z głową.
3. Nigdy nie będziecie bezpieczni. Nieważne czy przyjedzie do nas milion islamistów czy milion arabów czy Meksykanów. To naprawdę nieistotne. To się i tak wydarzy. Teraz macie napływ Ukraińców i jeżeli ktoś stwierdzi "ale to podobna kultura" to niech pomyśli jeszcze raz. Bo różnic jest dużo i patologie z udziałem Ukraińców mają miejsce. Czy to oznacza, ze trzeba ich "tępić"? No nie. Dla mnie sr spoko. Napływy ludności, zmiany i kulturowe dostosowanie to norma. Nikt tego nie powstrzyma i nie da rady zapobiec jakimś niepożądanym aspektom takich zmian. Bedą przestępstwa i skrajne emocje, ale poradzimy sobie z tym. Jeżeli nie, to znaczy, że jesteśmy zwyczajnie beznadziejni i może warto już naciskać ten guzik autodestrukcji. Przy dobrym zarządzaniu to jeszcze nie jest najgorszy problem. Problem gdy chce się z innych ludzi robić "wrogów publicznych nr. 1". A czy ktoś przyjeżdża po pomoc, po social czy po cos tam innego... nie nasz biznes. Przy dobrym systemie, społeczeństwo będzie zabezpieczone przed tymi ze złymi intencjami. Nie będzie to zawsze łatwe, ale do apokalipsy naprawdę daleko.
4. Religia musi zniknąć z państwa. Każdy może wyznawać co chce, to przecież oczywiste. Nie powinno być jednak zgody na to, by religia miała JAKIKOLWIEK wpływ na porządek państwa. Każda religia. Od tego pięknego katolicyzmu po ten okropny islam. Nie i już. To są systemy wierzeń, które budują konflikty i są bez wartości dla prawa i zdrowego rozsądku. Organizacje religijne to firmy i powinny być normalnie rozliczane, opodatkowane itp. Jeżeli ma się utrzymywać z datków to luz. Niech to robi w własnym zakresie i proszę o papiery na każdą darowiznę. Ilość świątyń to też sprawa sprzeczna i jeszcze nie mam w głowie rozsądnego systemu na ten problem. Wiem natomiast, że 3-4 kościoły jednego wyznania na najlepszych gruntach w centrum miasta to gruba przesada. Regularne Msze świeca pustkami, a rewelacyjne miejscówki do rozwoju kulturowego się marnują. Wielki pomnik Jezusa to już przesada na każdym polu. Z takimi rzeczami uważam, że należałoby się pożegnać, ale nie jest tak, ze niszczyć czy zapominać. traktować jednak jako relikt przeszłości.
5. Jedno państwo europejskie to nie mit. Posuwanie tego do skrajności typu ZSRR jest zwyczajnie głupie. to byt, który zrodziłby się w bólach i z pewnymi kosztami. Przedsięwzięcie na skalę globalną, które musiałoby wypracować zupełnie nowe systemy. I tak... poczucie narodu w grupach byłoby potężne, ale to już kwestia czasu i edukacji. Dobra edukacja społeczna naprawiałaby takie podejście w przeciągu 2-3 pokoleń. Jednolitość języka zbudowałaby nowe wspólnoty i nowy rodzaj kultury. To w cholerę ciężki temat, ale wykonalny. następnym krokiem byłaby już tylko automatyzacja świata i społeczeństwo bezpieniężne ;-) Ale na razie zostańmy w tym okropnym kapitalizmie.
6. "Lewactwo" czy powiedzmy droga budowania wspólnoty i otwartości to jest droga dla świata. Może i coś tam powstało na innych zasadach, ale ... jest 2018 rok. Stare zasady są zwyczajnie do luftu. Im więcej ludzie będzie "lewakami" tym więcej empatii zapanuje. Bo faktycznie prawdziwy "Lewak" rozumie innych. Nie musi jednak być bierny. Ja rozumiem poglądy "prawaków", ale nie muszę ich tolerować. Zwłaszcza, że wiele z nich prowadzi do braku empatii i krzywdzenia pewnych grup. Najgorsze, ze nie widzę, by te poglądy pchały nas dalej. Społecznie i kulturowo. Dlatego ich nie lubię. Nie jest jednak tak, że nienawidzę ludzi, którzy je mają. Tylko lubię ich trochę powkurzać :-D
7. i Tak... prawa trzeba narzucać. Tak jak teraz sa narzucane. Nie ma wolności totalnej. Nie w tym systemie i z takim społeczeństwem. Nie przy tak skrajnych brakach w edukacji społecznej milionów ludzi (w tym mnie samego). I dlatego jeżeli to lepsza dla świata, ogółu czy planety. Trzeba niektóre rzeczy narzucać. Nie twierdzę, ze to ma być narzut w stylu "Zakaż jedzenia mięsa dla wszystkich". To głupie. Ale już mądre zasady nakazujące lepsze zarządzanie ekologiczne takimi biznesami, duże kampanie społeczne zachęcające do mniej mięsożernego stylu życia. Podniesienie wymogów żywieniowych, tak by kurczak to nie była sama chemia na nogach i to sie ustabilizuje. Nie bez ofiar... nie ma tak dobrze. Jednakże z wyrozumiałością i czasem można osiągać takie rzeczy. Podobnie jest z innymi normami eko. Nie na ślepo, a tak by faktycznie mniej zużywać i robić rzeczy solidne. Energetycznie iść w nowe technologie. Jeżeli atom byłby rozwiązaniem to dlaczego nie, jeżeli za 10lat będą istniały absolutnie kasujące wydajnością turbiny wiatrowe... to idziemy w to. Bo umówmy się na razie jesteśmy w dupie. Kraków już MUSI nosić maseczki ochronne... to jest gnój, nie powietrze i jeszcze nie ma super czerwonego alarmu i milionów pakowanych w rozwiązanie problemu.
8. Udostępnianie materiałów typu "Monika Platek..." jest żenujące. Po pierwsze to spotkanie było szczytem ignorancji, chamstwa Korwina i jego owieczek. Oczywiście może takie rzeczy trzeba tłumaczyć, ale jasnym jest, że chodziło o inne metody narodzin aniżeli "chop z babą". Nie jest istotne skąd dziecko się bierze, ale bierze się w tej konkretnej parze (na ich życzenie) i to ta para je wychowuje. To ich dziecko. I najwyraźniej statystycznie te pary, w krajach gdzie mogą, korzystają z możliwości i wychowują więcej dzieci niż "norma". Co w tym zabawne czy dziwnego? A przesyłanie tego jako "hit" tylko mówi o skrajnym braku umiejętności w interpretowaniu słów niezgodnych z naszym światopoglądem.
9. Aborcje, edukacja seksualna, duży nacisk na sprawy kobiet itp. to mega ważne sprawy. Już głupio nawet pisać, że OBOWIĄZKIEM tego kraju jest stworzenie takiego społeczeństwa gdzie obywatel wie, że zarodek to nie "dzieciątko". Że ciąża i rozmnażanie to nie obowiązek. Że seks dla przyjemności, dla każdej z płci to fakt. Nie ma "Puszczalskich" i "zaliczaczy", sa tylko ludzie realizujący swoje popędy. Czasami zdarzy sie "wpadka" (przy dobrej edukacji seksualnej od PRZEDSZKOLA pewnie będzie tego mniej). A ta wpadka to nie wyrok czy obowiązek zmiany życia, a tylko stan który masz prawo przerwać, bo HEJ TO TWOJE ŻYCIE. Aborcja to nie "antykoncepcja" i edukacja w tą stronę jest ważna. Jednakże żaden seksuolog czy psycholog nie powie, że to łatwe zrobić aborcję i te mity o nastolatkach co sobotę u ginekologa, to zwykłe brednie. Są takie jednostki. Jednakże to zawsze trudna decyzja. To emocje, które są poza skalą. To traumy, a czasami odwrotnie... momenty ulgi. Każda kobieta jednak MUSI mieć prawo decydować o tym. A obowiązkiem Państwa, szkoły, innych ludzi jest stworzenie takiego systemu w którym nie jest to napiętnowane, ani promowane. Systemu gdzie może aborcji będzie mniej, bo i ludzie będą bardziej świadomi. NA razie jednak mamy problem z normalnym traktowaniem kobiet w społeczeństwie, więc jeszcze kawał drogi przed nami.
Nie wiem... chyba tyle. O czymś zapomniałem? :-D
Po lewacku, paskudnie sam się pogłaszcze po brzuszku. Zarzuciłem przynętę i złapałem rybki :-)
Koledzy, nieważne jakie tam macie poglądy Każdy musi zaakceptować kilka spraw.
1. Społeczeństwo LGBT musi dostać pełnie praw do związków i adopcji. Absolutną głupotą jest, by ktokolwiek sterował uczuciami innych osób. Prawo pozwala jednym łączyć się pary, a innym nie. To skandal. To wręcz pogwałcenie wszelkich norm moralnych. To nie jakieś istoty z kosmosu, a dorośli świadomi wyborów ludzie. I jako tacy powinni móc wychowywać dzieci. Homoseksualizm to nie choroba czy jakieś zboczenie. Tego nie da się "nauczyć", albo to masz, albo nie. Jeżeli ktoś boi się o orientacje wychowywanych dzieci (dlaczego? co was to?) to ja powiem tylko tyle... lepiej niech na ulicach będzie 100000 Więcej gejów i lesbijek z normalnymi domami niż 100000 dzieci często będących w skandalicznych warunkach wychowawczych.
2. Uchodźcy i przepływ ludności to normalna sprawa. mieszanie się kultur może wyjść wszystkim na plus. Czy jednak powinno się odbywać bez kontroli? Zapewne nie. Mądra polityka osadzania i asymilacji. Inne podejście do socialu ogółem dla wszystkich. Wielu pomoc się należy, ale system powinien to weryfikować i kłaść nacisk na zdobywanie pracy. Nie jestem fanem pustego rozdawnictwa. Wolę by pomoc szła dokładnie tam gdzie powinna i na bank wielu nowym przybysza trzeba ułatwić klimatyzację. Wszystko jednak z głową.
3. Nigdy nie będziecie bezpieczni. Nieważne czy przyjedzie do nas milion islamistów czy milion arabów czy Meksykanów. To naprawdę nieistotne. To się i tak wydarzy. Teraz macie napływ Ukraińców i jeżeli ktoś stwierdzi "ale to podobna kultura" to niech pomyśli jeszcze raz. Bo różnic jest dużo i patologie z udziałem Ukraińców mają miejsce. Czy to oznacza, ze trzeba ich "tępić"? No nie. Dla mnie sr spoko. Napływy ludności, zmiany i kulturowe dostosowanie to norma. Nikt tego nie powstrzyma i nie da rady zapobiec jakimś niepożądanym aspektom takich zmian. Bedą przestępstwa i skrajne emocje, ale poradzimy sobie z tym. Jeżeli nie, to znaczy, że jesteśmy zwyczajnie beznadziejni i może warto już naciskać ten guzik autodestrukcji. Przy dobrym zarządzaniu to jeszcze nie jest najgorszy problem. Problem gdy chce się z innych ludzi robić "wrogów publicznych nr. 1". A czy ktoś przyjeżdża po pomoc, po social czy po cos tam innego... nie nasz biznes. Przy dobrym systemie, społeczeństwo będzie zabezpieczone przed tymi ze złymi intencjami. Nie będzie to zawsze łatwe, ale do apokalipsy naprawdę daleko.
4. Religia musi zniknąć z państwa. Każdy może wyznawać co chce, to przecież oczywiste. Nie powinno być jednak zgody na to, by religia miała JAKIKOLWIEK wpływ na porządek państwa. Każda religia. Od tego pięknego katolicyzmu po ten okropny islam. Nie i już. To są systemy wierzeń, które budują konflikty i są bez wartości dla prawa i zdrowego rozsądku. Organizacje religijne to firmy i powinny być normalnie rozliczane, opodatkowane itp. Jeżeli ma się utrzymywać z datków to luz. Niech to robi w własnym zakresie i proszę o papiery na każdą darowiznę. Ilość świątyń to też sprawa sprzeczna i jeszcze nie mam w głowie rozsądnego systemu na ten problem. Wiem natomiast, że 3-4 kościoły jednego wyznania na najlepszych gruntach w centrum miasta to gruba przesada. Regularne Msze świeca pustkami, a rewelacyjne miejscówki do rozwoju kulturowego się marnują. Wielki pomnik Jezusa to już przesada na każdym polu. Z takimi rzeczami uważam, że należałoby się pożegnać, ale nie jest tak, ze niszczyć czy zapominać. traktować jednak jako relikt przeszłości.
5. Jedno państwo europejskie to nie mit. Posuwanie tego do skrajności typu ZSRR jest zwyczajnie głupie. to byt, który zrodziłby się w bólach i z pewnymi kosztami. Przedsięwzięcie na skalę globalną, które musiałoby wypracować zupełnie nowe systemy. I tak... poczucie narodu w grupach byłoby potężne, ale to już kwestia czasu i edukacji. Dobra edukacja społeczna naprawiałaby takie podejście w przeciągu 2-3 pokoleń. Jednolitość języka zbudowałaby nowe wspólnoty i nowy rodzaj kultury. To w cholerę ciężki temat, ale wykonalny. następnym krokiem byłaby już tylko automatyzacja świata i społeczeństwo bezpieniężne ;-) Ale na razie zostańmy w tym okropnym kapitalizmie.
6. "Lewactwo" czy powiedzmy droga budowania wspólnoty i otwartości to jest droga dla świata. Może i coś tam powstało na innych zasadach, ale ... jest 2018 rok. Stare zasady są zwyczajnie do luftu. Im więcej ludzie będzie "lewakami" tym więcej empatii zapanuje. Bo faktycznie prawdziwy "Lewak" rozumie innych. Nie musi jednak być bierny. Ja rozumiem poglądy "prawaków", ale nie muszę ich tolerować. Zwłaszcza, że wiele z nich prowadzi do braku empatii i krzywdzenia pewnych grup. Najgorsze, ze nie widzę, by te poglądy pchały nas dalej. Społecznie i kulturowo. Dlatego ich nie lubię. Nie jest jednak tak, że nienawidzę ludzi, którzy je mają. Tylko lubię ich trochę powkurzać :-D
7. i Tak... prawa trzeba narzucać. Tak jak teraz sa narzucane. Nie ma wolności totalnej. Nie w tym systemie i z takim społeczeństwem. Nie przy tak skrajnych brakach w edukacji społecznej milionów ludzi (w tym mnie samego). I dlatego jeżeli to lepsza dla świata, ogółu czy planety. Trzeba niektóre rzeczy narzucać. Nie twierdzę, ze to ma być narzut w stylu "Zakaż jedzenia mięsa dla wszystkich". To głupie. Ale już mądre zasady nakazujące lepsze zarządzanie ekologiczne takimi biznesami, duże kampanie społeczne zachęcające do mniej mięsożernego stylu życia. Podniesienie wymogów żywieniowych, tak by kurczak to nie była sama chemia na nogach i to sie ustabilizuje. Nie bez ofiar... nie ma tak dobrze. Jednakże z wyrozumiałością i czasem można osiągać takie rzeczy. Podobnie jest z innymi normami eko. Nie na ślepo, a tak by faktycznie mniej zużywać i robić rzeczy solidne. Energetycznie iść w nowe technologie. Jeżeli atom byłby rozwiązaniem to dlaczego nie, jeżeli za 10lat będą istniały absolutnie kasujące wydajnością turbiny wiatrowe... to idziemy w to. Bo umówmy się na razie jesteśmy w dupie. Kraków już MUSI nosić maseczki ochronne... to jest gnój, nie powietrze i jeszcze nie ma super czerwonego alarmu i milionów pakowanych w rozwiązanie problemu.
8. Udostępnianie materiałów typu "Monika Platek..." jest żenujące. Po pierwsze to spotkanie było szczytem ignorancji, chamstwa Korwina i jego owieczek. Oczywiście może takie rzeczy trzeba tłumaczyć, ale jasnym jest, że chodziło o inne metody narodzin aniżeli "chop z babą". Nie jest istotne skąd dziecko się bierze, ale bierze się w tej konkretnej parze (na ich życzenie) i to ta para je wychowuje. To ich dziecko. I najwyraźniej statystycznie te pary, w krajach gdzie mogą, korzystają z możliwości i wychowują więcej dzieci niż "norma". Co w tym zabawne czy dziwnego? A przesyłanie tego jako "hit" tylko mówi o skrajnym braku umiejętności w interpretowaniu słów niezgodnych z naszym światopoglądem.
9. Aborcje, edukacja seksualna, duży nacisk na sprawy kobiet itp. to mega ważne sprawy. Już głupio nawet pisać, że OBOWIĄZKIEM tego kraju jest stworzenie takiego społeczeństwa gdzie obywatel wie, że zarodek to nie "dzieciątko". Że ciąża i rozmnażanie to nie obowiązek. Że seks dla przyjemności, dla każdej z płci to fakt. Nie ma "Puszczalskich" i "zaliczaczy", sa tylko ludzie realizujący swoje popędy. Czasami zdarzy sie "wpadka" (przy dobrej edukacji seksualnej od PRZEDSZKOLA pewnie będzie tego mniej). A ta wpadka to nie wyrok czy obowiązek zmiany życia, a tylko stan który masz prawo przerwać, bo HEJ TO TWOJE ŻYCIE. Aborcja to nie "antykoncepcja" i edukacja w tą stronę jest ważna. Jednakże żaden seksuolog czy psycholog nie powie, że to łatwe zrobić aborcję i te mity o nastolatkach co sobotę u ginekologa, to zwykłe brednie. Są takie jednostki. Jednakże to zawsze trudna decyzja. To emocje, które są poza skalą. To traumy, a czasami odwrotnie... momenty ulgi. Każda kobieta jednak MUSI mieć prawo decydować o tym. A obowiązkiem Państwa, szkoły, innych ludzi jest stworzenie takiego systemu w którym nie jest to napiętnowane, ani promowane. Systemu gdzie może aborcji będzie mniej, bo i ludzie będą bardziej świadomi. NA razie jednak mamy problem z normalnym traktowaniem kobiet w społeczeństwie, więc jeszcze kawał drogi przed nami.
Nie wiem... chyba tyle. O czymś zapomniałem? :-D
