13-12-2018, 12:17
@Szczepan600
Ad 1. Nikt homoseksualistom nie odmawia przecież prawa do związków. Ani żadnych innych praw, mają je takie same, jak heteroseksualiści. Związek małżeński i prawo do adopcji dzieci są natomiast czymś nieco innym, bo ograniczenia w tych kwestiach dotyczą również osób heteroseksualnych. Żeby adoptować dziecko należy spełnić szereg restrykcyjnych kryteriów, których nie spełnia również wiele par heteroseksualnych i nie dostają dzieci. To jest po prostu bardzo skomplikowany proces, stworzony przez ludzi, znających się na psychice dzieci i wpływie poszczególnych czynników na ich życie. Można ewentualnie dyskutować, czy takie surowe restrykcje są zasadne, czy nie. Ja się tego nie podejmę, bo się akurat na tym nie znam. Jeśli natomiast chodzi o małżeństwa, to brak przywilejów wynikających z tej instytucji w równym stopniu dotyka pary heteroseksualne, które małżeństwami nie są. Uprzywilejowanie instytucji małżeństwa przez państwo wynika z faktu, że małżeństwo jest najlepszym środowiskiem do płodzenia i wychowywania dzieci. A dzieci to nikt inny, jak przyszli podatnicy. Zatem w interesie państwa jest promowanie instytucji małżeństwa jako inwestycji w przyszłe dochody własne. Państwo nie ma interesu w analogiczną inwestycję w parę homoseksualną, z oczywistych względów. A stałe zarzuty odnośnie dziedziczenia, czy wglądu do dokumentacji medycznej partnera? No cóż, można przecież sporządzić testament notarialny, a wybierając się do szpitala, w formularzu upoważnić partnera do wglądu w dokumentację medyczną. Homoseksualiści w polskim systemie prawnym nie są dyskryminowani W ŻADEN sposób. Ba, są wręcz uprzywilejowani, bo np. napaść z powodu orientacji seksualnej jest przestępstwem kwalifikowanym.
Ad 2. Pełna zgoda. Niestety póki co w Europie Zachodniej odbywa się to w sposób dokładnie odwrotny. Szczęśliwie w Europie Wschodniej jeszcze nie i mam nadzieję, że nigdy nie odbędzie się to na tych samych zasadach.
Ad 4. Ale przecież w Polsce władza jest świecka. A że organizacje religijne korzystają z wypracowanych przez lata przywilejów? No cóż, nie tylko one. Jednym nie podoba się, że Kościół dostaje pieniądze publiczne, innym że organizacje LGBTQWERTY, a jeszcze innym że publiczne szkoły wyższe. Ilu obywateli, tyle opinii. Żyjąc jednakże w społeczeństwie musisz się pogodzić z tym, że publiczne pieniądze będą przeznaczane również na cele, które ci nie odpowiadają. Możesz co najwyżej zabiegać o zmianę tych celów, ale dopóki nie masz demokratycznej większości, nic z tym nie zrobisz. Proste. A "świecące pustkami" kościoły na atrakcyjnych gruntach? Są własnością Kościoła, nic ci do tego co sobie robi właściciel ze swoją własnością.
Ad 5. Analogia do ZSRR nie wynika z idei stworzenia superpaństwa, tylko z biurokracji. UE jest na wskroś zbiurokratyzowana i biurokracja tu rozwija się z każdym rokiem coraz bardziej. Europejskie elity już dawno są oderwane od rzeczywistości i są w stanie, podobnie jak ty, jedynie narzucać innym swoją wolę. Podobnie jak robiło to ZSRR. I skończy też podobnie jak ZSRR. Chyba że uda się tych oderwanych od rzeczywistości eurokratów pogonić od żłoba i umożliwić integrację dobrowolną, na zasadach przejrzystych i uczciwych dla wszystkich. Mało to niestety prawdopodobne, ale tylko taka integracja jest możliwa. I nie jest to opinia, a stwierdzenie faktu. Człowiek, jako istota obdarzona wolną wolą, przymusu nie lubi i prędzej czy później zrzuca z siebie jarzmo zamordyzmu.
Ad 6. Jest dokładnie odwrotnie. Ty może lubisz jedynie wkurzać ludzi o odmiennych poglądach, ale większość lewaków woli ich po prostu dyskryminować lub wręcz tępić. A przy tym najpierw szufladkować, a następnie stereotypowo oceniać więc w zasadzie nie ma dla nich znaczenia jakie te poglądy są. Jeśli chociaż ułamek poglądów podpasuje im pod kategorię, jak to się wyraziłeś, "prawaka", natychmiast przypisują im kolejne stereotypy przez nich nie lubiane i zaczynają odmawiać im kolejnych praw. Fajnie też, że przynajmniej szczerze przyznajesz się do nietolerancji. Jeden szczery lewak na tysiąc, dobre i to. Nie dziwi mnie natomiast, że nie dostrzegasz w jaki sposób konserwatyzm rozwija ludzkość i cywilizację, a w jaki sposób ideologie lewicowe, czy lewackie, je niszczą - zważywszy na fakt, że nie oglądasz się wstecz, na historię, że proponujesz oddzielenie tego co było grubą kreską. I dlatego właśnie ludzkość popełnia wciąż te same błędy.
Ad 7. Oczywiście że mądre zakazy i nakazy są jak najbardziej na miejscu. Tyle tylko, że to utopia, a skoro nie zawsze rządzą nami ludzie mądrzy, to bardziej zasadnym rozwiązaniem jest dbanie o tę wolność.
Ad 9. Nie wiem, czy wiesz, ale Polska jest jednym z europejskich liderów, jeśli chodzi o sprawy kobiet. Mamy jeden z najniższych odsetek wskaźników przemocy wobec kobiet, kobiety u nas nie muszą się obawiać wyjścia na wieczór Sylwestrowy, czy założenia miniówy. Wynika to m.in. z TRADYCJI, bo w Polsce zawsze elementem tradycyjnego wychowania był szacunek do kobiety (przepuszczanie w drzwiach, całowanie w dłoń, podawanie płaszcza, itp.). Oczywiście te tradycyjne zachowania są zajadle zwalczane przez feministki, czyli lewaczki, jako przejaw dyskryminacji (sic!). A że nie mamy aborcji na życzenie? No i co z tego? Żyjemy w XXI wieku, jaki jest problem wsiąść w samolot i polecieć do miejsca, gdzie taki zabieg można wykonać? Jeden dzień roboty.
Ad 1. Nikt homoseksualistom nie odmawia przecież prawa do związków. Ani żadnych innych praw, mają je takie same, jak heteroseksualiści. Związek małżeński i prawo do adopcji dzieci są natomiast czymś nieco innym, bo ograniczenia w tych kwestiach dotyczą również osób heteroseksualnych. Żeby adoptować dziecko należy spełnić szereg restrykcyjnych kryteriów, których nie spełnia również wiele par heteroseksualnych i nie dostają dzieci. To jest po prostu bardzo skomplikowany proces, stworzony przez ludzi, znających się na psychice dzieci i wpływie poszczególnych czynników na ich życie. Można ewentualnie dyskutować, czy takie surowe restrykcje są zasadne, czy nie. Ja się tego nie podejmę, bo się akurat na tym nie znam. Jeśli natomiast chodzi o małżeństwa, to brak przywilejów wynikających z tej instytucji w równym stopniu dotyka pary heteroseksualne, które małżeństwami nie są. Uprzywilejowanie instytucji małżeństwa przez państwo wynika z faktu, że małżeństwo jest najlepszym środowiskiem do płodzenia i wychowywania dzieci. A dzieci to nikt inny, jak przyszli podatnicy. Zatem w interesie państwa jest promowanie instytucji małżeństwa jako inwestycji w przyszłe dochody własne. Państwo nie ma interesu w analogiczną inwestycję w parę homoseksualną, z oczywistych względów. A stałe zarzuty odnośnie dziedziczenia, czy wglądu do dokumentacji medycznej partnera? No cóż, można przecież sporządzić testament notarialny, a wybierając się do szpitala, w formularzu upoważnić partnera do wglądu w dokumentację medyczną. Homoseksualiści w polskim systemie prawnym nie są dyskryminowani W ŻADEN sposób. Ba, są wręcz uprzywilejowani, bo np. napaść z powodu orientacji seksualnej jest przestępstwem kwalifikowanym.
Ad 2. Pełna zgoda. Niestety póki co w Europie Zachodniej odbywa się to w sposób dokładnie odwrotny. Szczęśliwie w Europie Wschodniej jeszcze nie i mam nadzieję, że nigdy nie odbędzie się to na tych samych zasadach.
Ad 4. Ale przecież w Polsce władza jest świecka. A że organizacje religijne korzystają z wypracowanych przez lata przywilejów? No cóż, nie tylko one. Jednym nie podoba się, że Kościół dostaje pieniądze publiczne, innym że organizacje LGBTQWERTY, a jeszcze innym że publiczne szkoły wyższe. Ilu obywateli, tyle opinii. Żyjąc jednakże w społeczeństwie musisz się pogodzić z tym, że publiczne pieniądze będą przeznaczane również na cele, które ci nie odpowiadają. Możesz co najwyżej zabiegać o zmianę tych celów, ale dopóki nie masz demokratycznej większości, nic z tym nie zrobisz. Proste. A "świecące pustkami" kościoły na atrakcyjnych gruntach? Są własnością Kościoła, nic ci do tego co sobie robi właściciel ze swoją własnością.
Ad 5. Analogia do ZSRR nie wynika z idei stworzenia superpaństwa, tylko z biurokracji. UE jest na wskroś zbiurokratyzowana i biurokracja tu rozwija się z każdym rokiem coraz bardziej. Europejskie elity już dawno są oderwane od rzeczywistości i są w stanie, podobnie jak ty, jedynie narzucać innym swoją wolę. Podobnie jak robiło to ZSRR. I skończy też podobnie jak ZSRR. Chyba że uda się tych oderwanych od rzeczywistości eurokratów pogonić od żłoba i umożliwić integrację dobrowolną, na zasadach przejrzystych i uczciwych dla wszystkich. Mało to niestety prawdopodobne, ale tylko taka integracja jest możliwa. I nie jest to opinia, a stwierdzenie faktu. Człowiek, jako istota obdarzona wolną wolą, przymusu nie lubi i prędzej czy później zrzuca z siebie jarzmo zamordyzmu.
Ad 6. Jest dokładnie odwrotnie. Ty może lubisz jedynie wkurzać ludzi o odmiennych poglądach, ale większość lewaków woli ich po prostu dyskryminować lub wręcz tępić. A przy tym najpierw szufladkować, a następnie stereotypowo oceniać więc w zasadzie nie ma dla nich znaczenia jakie te poglądy są. Jeśli chociaż ułamek poglądów podpasuje im pod kategorię, jak to się wyraziłeś, "prawaka", natychmiast przypisują im kolejne stereotypy przez nich nie lubiane i zaczynają odmawiać im kolejnych praw. Fajnie też, że przynajmniej szczerze przyznajesz się do nietolerancji. Jeden szczery lewak na tysiąc, dobre i to. Nie dziwi mnie natomiast, że nie dostrzegasz w jaki sposób konserwatyzm rozwija ludzkość i cywilizację, a w jaki sposób ideologie lewicowe, czy lewackie, je niszczą - zważywszy na fakt, że nie oglądasz się wstecz, na historię, że proponujesz oddzielenie tego co było grubą kreską. I dlatego właśnie ludzkość popełnia wciąż te same błędy.
Ad 7. Oczywiście że mądre zakazy i nakazy są jak najbardziej na miejscu. Tyle tylko, że to utopia, a skoro nie zawsze rządzą nami ludzie mądrzy, to bardziej zasadnym rozwiązaniem jest dbanie o tę wolność.
Ad 9. Nie wiem, czy wiesz, ale Polska jest jednym z europejskich liderów, jeśli chodzi o sprawy kobiet. Mamy jeden z najniższych odsetek wskaźników przemocy wobec kobiet, kobiety u nas nie muszą się obawiać wyjścia na wieczór Sylwestrowy, czy założenia miniówy. Wynika to m.in. z TRADYCJI, bo w Polsce zawsze elementem tradycyjnego wychowania był szacunek do kobiety (przepuszczanie w drzwiach, całowanie w dłoń, podawanie płaszcza, itp.). Oczywiście te tradycyjne zachowania są zajadle zwalczane przez feministki, czyli lewaczki, jako przejaw dyskryminacji (sic!). A że nie mamy aborcji na życzenie? No i co z tego? Żyjemy w XXI wieku, jaki jest problem wsiąść w samolot i polecieć do miejsca, gdzie taki zabieg można wykonać? Jeden dzień roboty.
