Na BD obejrzałem tylko „Wejście smoka” (1973), pierwszy film B. Lee z wkładem Hollywoodzkim. Biorąc pod uwagę rok produkcji trudno mieć większe zastrzeżenia do jakości obrazu. Miłą niespodzianką stanowiło audio 5.1 w relacji do kinowej wersji mono.
Obstawiam, że wcześniejsze obrazy, tj.: „Wielki szef” (1971), „Wściekłe pięści” (1972), „Droga smoka” (1972) mogą wywołać rozczarowanie u sympatyków wysokich rozdzielczości. Przykładowo, pierwszy tytuł zrealizowano za jakieś 12 tys. dolarów, natomiast początkowe kadry „Drogi smoka” są po prostu rażąco nieostre. W tym wszystkim jednak nie o jakość chodzi.
Oczywiście filmy z panem Lee oglądałem w domach kultury z taśm VHS, także z dźwiękowego projektora 8mm (zachodnioniemieckie kopie). Wówczas nikt nie liczył ziarna na twarzach bohaterów. Zresztą kto by śmiał.
Obstawiam, że wcześniejsze obrazy, tj.: „Wielki szef” (1971), „Wściekłe pięści” (1972), „Droga smoka” (1972) mogą wywołać rozczarowanie u sympatyków wysokich rozdzielczości. Przykładowo, pierwszy tytuł zrealizowano za jakieś 12 tys. dolarów, natomiast początkowe kadry „Drogi smoka” są po prostu rażąco nieostre. W tym wszystkim jednak nie o jakość chodzi.
Oczywiście filmy z panem Lee oglądałem w domach kultury z taśm VHS, także z dźwiękowego projektora 8mm (zachodnioniemieckie kopie). Wówczas nikt nie liczył ziarna na twarzach bohaterów. Zresztą kto by śmiał.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
