19-05-2019, 20:37
Chrom, ryk silników, chaos, i jak to jeden z fanów napisał ,,czysta oda do destrukcji". Taki jest "Mad Max: Fury Road"; po obejrzeniu filmu nasuwa mi się jedna myśl: ,,to było szaleńczo dobre, pochłaniające do każdej komórki ciała widowisko! A jak zrealizowane; a jaka rola Toma Hardy'ego, która potrafiła dostosować się do fabuły filmu, do tej, w tak agresywny sposób kreowanej tu anarchii i zatraconych w niej niedobitków apokalipsy. Hardy, samą swą mową ciała i wyglądem potrafił odnaleźć się, jako Max w najnowszym "Mad Maxie". I to był jego ogromny atut, jakby z postacią, którą grał ,,rozumiał się bez słów"! Kostiumy, scenografia, efekty specjalne, i te dynamiczne, szerokie ujęcia, które widzieliśmy w "Fury Road" wypadły pięknie i zadziałały zarówno efektywnie, jak i efektownie! Nie zabrakło, niczym zatraconego w zniszczeniu i apokalipsie, atmosfery mroku w oazie, do której kierowała ocalonych, wraz z Maxem, Imperator Furiosa. W filmie pojawiały się specyficzne mignięcia, jakby były tu pojedyncze klatki lub kilka klatek filmowych, które miały barwę / filtr rozmytego chromu czy też srebra. Trwało to krótko, ale kontrastowało z wymieniającymi się, o normalnym nasyceniu kolorów i bardziej spaczonymi i ciemnymi, kadrami.
Śmiało stawiam filmowi "Mad Max: Fury Road" ocenę: 9/10.
Oglądał ktoś z Was wersję ,,chromowaną" "Mad Max: Fury Road"? Wiem, że takowa opcja jest dostępna, w niektórych edycjach kolekcjonerskich filmu, w wydaniu Blu-Ray lub 4K.
Śmiało stawiam filmowi "Mad Max: Fury Road" ocenę: 9/10.
Oglądał ktoś z Was wersję ,,chromowaną" "Mad Max: Fury Road"? Wiem, że takowa opcja jest dostępna, w niektórych edycjach kolekcjonerskich filmu, w wydaniu Blu-Ray lub 4K.
