22-07-2019, 23:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-07-2019, 23:40 przez Kirek.
Powód edycji: literówka
)
Temat dotyczy wersji z 2016 ale wydaje mi się, że można go rozszerzyć również o wersję z 1960. Jeżeli nie będzie 'veto' to proszę o rozszerzenie tematu na "Siedmiu Wspaniałych - The Magnificent Seven (1960/2016)", w przeciwnym przypadku o wydzielenie postu jako nowy temat.
Ostatnio korzystając z promocji zakupiłem polskie wydanie:
[klikając w okładkę przejdziesz do pełnego opisu wydania w filmoskopie]
Dodany jest do niego kometarz Gieferga
Podczas seansu miałem jednak inny problem który mnie irytował, szczególnie na początku filmu i pod jego koniec. Końcówki ujęć a czasami również ich początki wyglądały jak nie poddane obróbce co objawiało się przeskokiem jakościowym. Nie trwa to zbyt długo, pewnie również mogę to określić jako kilka klatek ale jednak rzucało się w oczy i przeszkadzało w skupieniu się nad filmem. Tak się zastanawiam czy te dwie sytuacje mogą być ze sobą powiązane. Może wydawca po wypuszczeniu pierwszej partii płyt zorientował się, że dźwięk się rozjeżdża i został przygotowany pod wersję o te parę klatek dłuższą na ujęciach a następnie te klatki dodał ale już bez obróbki obrazu?
Zaobserwował ktoś z Was jeszcze te mankamenty? Może nawet dwa równocześnie?
Problem przypuszczalnie powinien również występować w wydaniach: niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim czy też czeskim z 2010 roku czyli tymi które zawierają polskie napisy.
Ostatnio korzystając z promocji zakupiłem polskie wydanie:
[klikając w okładkę przejdziesz do pełnego opisu wydania w filmoskopie]
Dodany jest do niego kometarz Gieferga
Gieferg napisał(a):Ostatnie mniej więcej pół godziny filmu ma (przynajmniej w polskim wydaniu) rozjechane audio z obrazem o kilka klatek.Tego mankamentu nie zauważyłem, przy powtórkach również nie udało mi się tego wychwycić ale skoro dotyczy to kilku klatek to możliwe, że zwyczajnie tego nie wyczuwam.
Podczas seansu miałem jednak inny problem który mnie irytował, szczególnie na początku filmu i pod jego koniec. Końcówki ujęć a czasami również ich początki wyglądały jak nie poddane obróbce co objawiało się przeskokiem jakościowym. Nie trwa to zbyt długo, pewnie również mogę to określić jako kilka klatek ale jednak rzucało się w oczy i przeszkadzało w skupieniu się nad filmem. Tak się zastanawiam czy te dwie sytuacje mogą być ze sobą powiązane. Może wydawca po wypuszczeniu pierwszej partii płyt zorientował się, że dźwięk się rozjeżdża i został przygotowany pod wersję o te parę klatek dłuższą na ujęciach a następnie te klatki dodał ale już bez obróbki obrazu?
Zaobserwował ktoś z Was jeszcze te mankamenty? Może nawet dwa równocześnie?
Problem przypuszczalnie powinien również występować w wydaniach: niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim czy też czeskim z 2010 roku czyli tymi które zawierają polskie napisy.
