(07-12-2019, 09:13)misfit napisał(a): Te Wim Wendersy to też nie są jakieś świeżaki - filmy były remasterowane w 2014r. Z tą różnicą, że były one robione ze skanu negatywu, a u nas z reguły oszczędza się na czym się da i później efekt jest taki, że nawet jeśli trafi nam się dystrybutor na wyższym poziomie, który ogarnia sprawę (np. DMMS czy DI Factory) to z gówna bicza nie ukręciU nas skany też robi się z negatywów tylko ich stan często jest daleki od ideału ze względu na często kiepską jakościowo taśmę filmową.
Warto pamiętać że w PRLu kręcenie filmu na świetnej jakości taśmie filmowej Eastmancolor bywało rzadkością, ponieważ taśmę kupowało się za dewizy, a tych brakowało zwłaszcza na kinematografię. U nas używało się tańszych, a przez to gorszych zamienników np z NRD. Do tego sprzęt pozostawiał też wiele do życzenia. I tak na przykład polscy filmowcy przez blisko 40 lat używali 2 nowych kamer Arriflex 35mm odebranych niemieckiej ekipie propagandowej w 1943 roku. Jan Laskowski operator filmu "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" (1978) opowiadał, że na planie często musieli reanimować ową kamerę która odmawiała posłuszeństwa. Do tego warto wspomnieć, że oprócz tego na czym zostanie nakręcony film, jak zostanie wywołany, istotne jest również jak będzie eksploatowany i przechowywany a z tym bywało równie słabo.
Inne dzieło Hasa "Sanatorium pod Klepsydrą" przypadło do gustu myszom żyjącym w archiwum filmowym. "Częściowo zniszczyły mi dwa akty filmu - mówi operator filmu Witold Sobociński. - Odnowiony obraz wygląda jednak jak nowonarodzony" - wspomina mistrz polskiego kina.
Nawet jeśli jakość zrekonstruowanego filmu jest dobra czy bardzo dobra, to łatwo ją zniszczyć jeśli bez żadnych umiejętności przygotowuje się transfer na Blu-ray. Jak widać po przykładzie 25 BD studia TOR, dystrybutor poszedł na masówkę i jest zadowolony z efektów. Jak sam mówi w wywiadzie spotyka się z entuzjastycznymi opiniami z kraju i ze świata. Skoro tak to po co męczyć się z jakością skoro i tak nie będzie żadnej konkurencji dla tych wydań, a te się całkiem niezłe sprzedają. Takie podejście mają Ci ludzie i nic na to nie poradzimy.
(07-12-2019, 09:13)misfit napisał(a): No i bądźmy poważni - OAR w filmach na nośnikach fizycznych należy się jak psu buda, a tu słyszę od Ciebie, że np. Seksmisja czy Vabank nawet nie istnieje w naszym Wszechświecie w 4:3 po rekonstrukcji. Machulski w ogóle o tym wie co się wyczynia z jego filmami ? I ma to w dupie ? Słabe to, bardzo słabe.Trudno żeby jako prezes studia i reżyser tych filmów nie miał o tym pojęcia. Być może to jego osobista decyzja by te filmy po rekonstrukcji istniały wyłącznie w wersji przekadrowanej, która dla przeciętnego Kowalskiego jest lepsza, a o czym wielokrotnie przekonuję się na facebooku Rekonstrukcje TVP.
