26-12-2019, 17:00
Ja jestem po obejrzeniu 2 odcinków. Też zauważyłem kilka problemów z montażem w tym serialu.
Śmiem twierdzić że jest to chyba jeden z najbardziej głównych problemów - montaż i zdjęcia. Poniżej kilka technicznych aspektów, które totalnie mnie rozstrajały podczas oglądania:
Odc 1
Odc 2
Dla wielu, to pewnie zwykłe czepialstwo ale mi to mocno psuło wrażenia z oglądania serialu. Zajeżdża amatorką i niedopracowaniem, czasem też brakiem pomysłu i przemyślenia. Mam wrażenie, że twórcy podeszli do tematu maksymalnie bezpiecznie, zarówno pod względem montażu, zdjęć, oświetlenia i gradacji kolorów.
Co wcale nie oznacza, że nie ma tutaj scen dobrych. Rzeźnia w Blaviken wyglądała mega i złapałem się na tym, że dopiero tam uśmiechnąłem się z zachwytu. Szkoda, że tak późno. Sceny z Renfri w lesie też mi się podobały. Serial ma ogromny potencjał, ale w tych dwóch odcinkach mam wrażenie, że wykorzystuje go w 30%.
Zobaczym co będzie dalej
Śmiem twierdzić że jest to chyba jeden z najbardziej głównych problemów - montaż i zdjęcia. Poniżej kilka technicznych aspektów, które totalnie mnie rozstrajały podczas oglądania:
Odc 1
- 19:20 - Źle mi się oglądało scenę dialogową pomiędzy Calanthe, Eist i Ciri. Calanthe znajduje się pośrodku i pojawia się po każdym cięciu, wędrujemy oczami z lewej na prawo w jej poszukiwaniu. Ciri jest tutaj strategiczną postacią, której rozmowa dotyczy i widzimy ją w tle rozmytą. Wygląda to jakby twórcy nie mieli w ogóle pomysłu na przedstawienie tej niezręcznej sytuacji. Brakuje też intymności w tej scenie, nie jesteśmy w stanie utożsamić się z Ciri i jej obawami, a to przecież jest wprowadzenie to JEJ historii. Więcej close-upów na jej twarz, może należałoby zagęścić atmosferę, przedstawić Calanthe i Eista w tle jako tych rozmytych, których Ciri chce podsłuchać?
- 29:43 - Obczajcie ten odjazd kamery gdy Myszowór wstaje... Przecież te ujęcie jest tak rozchwiane, że jestem w szoku, że w ogóle trafiło do wersji końcowej.
- 33:19 - Długie ujęcie pokazujące emocjonalną rozmowę Calanthe z Ciri z profilu. Zobaczcie jak kamera drży przy słowach Calanthe "Moje dziecko", "Ostrożnie, uważaj". Padaka totalna. Troszkę dalej Calanthe zasłania fragment swojej twarzy materiałem. Około 34:11 kadrowanie kuleje, fragment głowy Ciri jest obcięty. Około 34:18 mnie zniszczyło. Strażnik, który wychodzi z kadru w naszą lewą stronę, zaraz wraca do kadru i idzie gdzieś w prawą.. WTF?! Dalej ta sama scena z Calanthe i Ciri. Około 34:30, ostrość jest na niebieski materiał, nie na twarze/oczy. Dalej Calanthe znowu zasłania usta materiałem. Znów, nie czułem dramaturgii. Scena z profilu w ogóle tego nie ukazuje. Zabrakło zbliżeń na twarze, załzawione oczy, nie wiem... Może też inne światło. Tą scenę ratuje tylko świetnie grająca Freya.
- 36:48 Geralt rozmawiający z płotką. Na ch*j ten tani przebłysk w tle, między drzewami?
- 44:22 Ujęcie z puszczaniem dłoni. Było przed chwilą takie same. Po co drugi raz robić to samo, przecież tym bardziej nie ma w nim już dramaturgii... Potem Musiał i Ciri spacerkiem sobie drepczą wychodząc z komnaty. Nie wiem, Nilfgaardczycy nacierają, każda sekunda się liczy, wszystko leci na łeb na szyję, a oni sobie, podreptują? To ja już nie kumam, śpieszymy się czy nie śpieszymy się?
- 46:18 Obczajcie te cięcie. Najazd na kobietę stojąca w oddali komnaty. Na pierwszym planie facet. Cięcie i nagle stoją bliziutko, twarzą w twarz i rozmawiają. Jak można coś takiego zrobić?
Odc 2
- 4:30. Sprzedaż Yennefer. Montaż jest dobry gdy go się nie widzi. Ja tam widzę każde cięcie, które wybija mnie z rytmu oglądania. Te szybkie przejścia i jedno cięcie na ujęcie od tyłu, tak z partyzanta. Gubię się w rozmieszczeniu, gdzie kto stoi, gdzie patrzeć.
- 11:55 Cięcie pomiędzy wątkiem Ciri a Geralta. To cięcie pomiędzy sceną zimnego lasu i tym śmiesznym budynkiem wprowadziło u mnie zamieszanie. Miałem wrażenie, że to tam biegnie Ciri. Po chwili skumałem, że to jest już inna historia. Moim zdaniem, należałoby te sceny w lesie wyraźniej pokolorować. Bardziej w niebieskim tonie na przykład? Kolorystycznie zaznaczyć te historie. U Ciri jest zimno, niebieska tonacja. U Geralta ciepło, wchodzimy w ciepłe kolory. Wszystko jasne.
- 16:00 Popatrzcie na oczy kobiety, która rozmawia z Yennefer. Są wyraźnie rozjaśnione w postprodukcji jakimś gradientem. W ostatniej scenie (chyba 16:09) gdy ona się odwraca i wychodzi, tego gradientu na oczach już nie ma. Jak rozjaśniamy komuś fragment twarzy, to rozjaśniajmy go może tak żeby nie było tego widać. A jak już to jest widać, to może zróbmy to konsekwentnie i w każdej scenie. Padaka.
- 25:18 Cała sekwencja rozmowy Jaskra z Geraltem. Na ch*j tyle cięć między widokiem od tyłu i od przodu? Przecież nic to nie wnosi do odbioru, a tylko przeszkadza.
- 32:12 Ujęcia na Ciri podczas jej rozmowy z kobietą w łóżku mają nienaturalnie mocny szum (w porównaniu do reszty zdjęć). Za wysokie ISO? xD Ale paradoksalnie ten szum jakoś mi się spodobał. Może jakby jednak cały serial zawierał podobny szum, to może wydawałby się bardziej "filmowy"?
Dla wielu, to pewnie zwykłe czepialstwo ale mi to mocno psuło wrażenia z oglądania serialu. Zajeżdża amatorką i niedopracowaniem, czasem też brakiem pomysłu i przemyślenia. Mam wrażenie, że twórcy podeszli do tematu maksymalnie bezpiecznie, zarówno pod względem montażu, zdjęć, oświetlenia i gradacji kolorów.
Co wcale nie oznacza, że nie ma tutaj scen dobrych. Rzeźnia w Blaviken wyglądała mega i złapałem się na tym, że dopiero tam uśmiechnąłem się z zachwytu. Szkoda, że tak późno. Sceny z Renfri w lesie też mi się podobały. Serial ma ogromny potencjał, ale w tych dwóch odcinkach mam wrażenie, że wykorzystuje go w 30%.
Zobaczym co będzie dalej
