30-12-2019, 02:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2019, 02:50 przez Szczepan600.)
Skończyłem wczoraj. No jest źle. Serial jakby wyrwany z poprzedniej epoki. Bardzo koślawo rozplanowany i stworzony. I szczerze mało mnie interesuje czy coś było, a coś nie w książkach... na to zwyczajnie źle się patrzy.
Głowne problemy:
1. Henry. No cóż... chłopak nie umie grać. 4 miny i chrząknięcie to za mało, by oddać bohatera. Geralt robi się przez to sztywny i nijaki. Brakuje mu czegokolwiek za co można go polubić, bo nawet sarkazm brzmi jak próba sarkazmu. Ładnie rusza się podczas walki. Jest jak czołg... ale ten serial to kilka pojedynków na krzyż więc jestem daleki od zachwytu.
2. Rozpisanie wątków jest w zasadzie... po prostu nieudolne. Bo oto serial przez 3-4 odcinki buduje jakoś bohaterów, niemalże daje znaki "słuchajcie pierwszy sezon to takie filary. Poznacie każdego, a akcje to w drugim"... by to rozwalić. I tak serial z powolnego robi się nagle chaotyczny i sklejający wszystko na ślinę. Najważniejsze dla postacie przemiany duchowe są streszczane w jednym zdaniu, a ich motywacje i uczucia kreowane na zasadzie widzi mi się autorów. Bo po danym nam zestawie informacji trudno uwierzyć w wiele rozwiązań. Panuje bałagan i bardzo zły balans. Serial skacze od epizodyczności pokroju Herculesa lub Xeny do rozbudowywania fabuły niczym w Grze o Tron... ale nigdy nie umie tego zrobił gładko, miło i z taktem.
3. No w zasadzie to tani serial. Jego reżyseria, inscenizacja i zdjęcia są na niskim poziomie. Brak klimatu aż piszczy, a generyczne lokacje krzyczą brakiem wyobraźnia. Dialogi to najczęściej serie statycznych gadających głów przerzucających się ekspozycjami. Jest absolutnie nijako i porównania do technicznej i inscenizacyjnej maestrii Herculesa lub Korony królów to nie złośliwości, a w zasadzie fakty. Ten serial jest na tym polu nudniejszy nawet niż jego główna fabuła. I chociaż wielu chwali tu choreografie walk... to NIE. Starcie w odc.1 jest super, ale im dalej tym gorzej. Bo jasne Henry ładnie wywija, ale starcie ze Strzygą to jak w starych terminatorach lub filmach Hamerra. potwór rzuca bohaterem o ściany i podłogę. Pochyla się nad nim i syczy... ale by go rozpruć jak w zasadzie KAŻDEGO to już nie. Trupojady mogą otoczyć Geralta, wręcz położyć się na niego zgrają, ale to tylko tak teraz, w następnym ujęciu znikną, bo ... bo tak. Więc trudno mówić o stałym poziomie.
Co więc zostaje? No miły lore. kilka lepszych scen i w zasadzie serial fantasy jakie się już widywało. Bez wielkich wow. Proste, trochę nudnawe i bez polotu. Można się pogapić do obiadku. 5/10 za miłość do Geralta i pop-ballady Jaskra :-D
Głowne problemy:
1. Henry. No cóż... chłopak nie umie grać. 4 miny i chrząknięcie to za mało, by oddać bohatera. Geralt robi się przez to sztywny i nijaki. Brakuje mu czegokolwiek za co można go polubić, bo nawet sarkazm brzmi jak próba sarkazmu. Ładnie rusza się podczas walki. Jest jak czołg... ale ten serial to kilka pojedynków na krzyż więc jestem daleki od zachwytu.
2. Rozpisanie wątków jest w zasadzie... po prostu nieudolne. Bo oto serial przez 3-4 odcinki buduje jakoś bohaterów, niemalże daje znaki "słuchajcie pierwszy sezon to takie filary. Poznacie każdego, a akcje to w drugim"... by to rozwalić. I tak serial z powolnego robi się nagle chaotyczny i sklejający wszystko na ślinę. Najważniejsze dla postacie przemiany duchowe są streszczane w jednym zdaniu, a ich motywacje i uczucia kreowane na zasadzie widzi mi się autorów. Bo po danym nam zestawie informacji trudno uwierzyć w wiele rozwiązań. Panuje bałagan i bardzo zły balans. Serial skacze od epizodyczności pokroju Herculesa lub Xeny do rozbudowywania fabuły niczym w Grze o Tron... ale nigdy nie umie tego zrobił gładko, miło i z taktem.
3. No w zasadzie to tani serial. Jego reżyseria, inscenizacja i zdjęcia są na niskim poziomie. Brak klimatu aż piszczy, a generyczne lokacje krzyczą brakiem wyobraźnia. Dialogi to najczęściej serie statycznych gadających głów przerzucających się ekspozycjami. Jest absolutnie nijako i porównania do technicznej i inscenizacyjnej maestrii Herculesa lub Korony królów to nie złośliwości, a w zasadzie fakty. Ten serial jest na tym polu nudniejszy nawet niż jego główna fabuła. I chociaż wielu chwali tu choreografie walk... to NIE. Starcie w odc.1 jest super, ale im dalej tym gorzej. Bo jasne Henry ładnie wywija, ale starcie ze Strzygą to jak w starych terminatorach lub filmach Hamerra. potwór rzuca bohaterem o ściany i podłogę. Pochyla się nad nim i syczy... ale by go rozpruć jak w zasadzie KAŻDEGO to już nie. Trupojady mogą otoczyć Geralta, wręcz położyć się na niego zgrają, ale to tylko tak teraz, w następnym ujęciu znikną, bo ... bo tak. Więc trudno mówić o stałym poziomie.
Co więc zostaje? No miły lore. kilka lepszych scen i w zasadzie serial fantasy jakie się już widywało. Bez wielkich wow. Proste, trochę nudnawe i bez polotu. Można się pogapić do obiadku. 5/10 za miłość do Geralta i pop-ballady Jaskra :-D
