02-06-2020, 11:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2020, 11:48 przez Pan Anatol.)
Ja może nie należę do elitarnej grupy "posiadaczy słuchu", ale akurat nie chodziło mi o jakość w tym porównaniu, tylko o "upierdliwość" we wszelkich kwestiach związanych z analogowymi mediami: zużywają się podczas użytkowania, każda kopia jest trochę inna, trzeba szukać dobrego tłoczenia, no i wymaga to wszystko odpowiedniego sprzętu. Słowem, nie na mój portfel i nie na moje nerwy.
A porównałem akurat do taśmy 16 mm, bo jest to format, który faktycznie kiedyś bywał używany do domowego odtwarzania filmów.
A porównanie sygnału cyfrowego na CD do kadrowania obrazu filmu też nie jest zbyt trafione. Przecież istnieje znacznie bliższa odpowiedniość między CD a np. Blu-ray - to, że obydwa formaty przybliżają oryginalny nośnik danego medium (w przypadku muzyki załóżmy, że to oryginalne taśmy magnetyczne, w przypadku filmu - taśma filmowa 35 mm) przy użyciu danych cyfrowych. Jako że nie narzekam na jakość cyfrowych kopii filmów na Blu-ray, które całkiem nieźle przybliżają to, jak wyglądają oryginalne negatywy, nie będę też narzekać na płyty CD, które, o ile są wykonane z dobrych masterów, działają na podobnej zasadzie (i które zresztą też są często zbierane i doceniane w społecznościach audiofilskich - chociaż staram się nie zapuszczać na ich fora i inne grupy, można się nabawić zaburzeń obsesyjnych).
To, że nie rozwinęło się analogiczne do winylowego stronnictwo wideofili, którzy odrzucaliby wszelkie cyfrowe nośniki filmów i oglądali je tylko i wyłącznie na analogowych taśmach, spowodował chyba tylko bardzo wysoki koszt i bardzo niewielka dostępność analogowych kopii filmów. A przecież większość ludzi ma zapewne bardziej rozwinięty i wyczulony zmysł wzroku niż słuchu, więc wszelkie niedostatki cyfrowej reprodukcji obrazu na Blu-rayach powinny być bardziej rażące, niż ich odpowiedniki na CD.
Jeszcze można by do tego dodać taki wątek, że to, co oglądamy na Blu-rayach, jakkolwiek jest to cyfrowo przetworzone, i tak jest bliższe oryginalnemu negatywowi (oczywiście pod warunkiem, że wydanie zostało sporządzone na podstawie skanu tegoż negatywu), niż na przykład wyświetlane kiedyś w kinach kopie i pod pewnymi względami można by pewnie przyrównać to do sytuacji z winylami i CD. Ale nie znam się na tym aż tak, by na ten temat dyskutować.
A porównałem akurat do taśmy 16 mm, bo jest to format, który faktycznie kiedyś bywał używany do domowego odtwarzania filmów.A porównanie sygnału cyfrowego na CD do kadrowania obrazu filmu też nie jest zbyt trafione. Przecież istnieje znacznie bliższa odpowiedniość między CD a np. Blu-ray - to, że obydwa formaty przybliżają oryginalny nośnik danego medium (w przypadku muzyki załóżmy, że to oryginalne taśmy magnetyczne, w przypadku filmu - taśma filmowa 35 mm) przy użyciu danych cyfrowych. Jako że nie narzekam na jakość cyfrowych kopii filmów na Blu-ray, które całkiem nieźle przybliżają to, jak wyglądają oryginalne negatywy, nie będę też narzekać na płyty CD, które, o ile są wykonane z dobrych masterów, działają na podobnej zasadzie (i które zresztą też są często zbierane i doceniane w społecznościach audiofilskich - chociaż staram się nie zapuszczać na ich fora i inne grupy, można się nabawić zaburzeń obsesyjnych).
To, że nie rozwinęło się analogiczne do winylowego stronnictwo wideofili, którzy odrzucaliby wszelkie cyfrowe nośniki filmów i oglądali je tylko i wyłącznie na analogowych taśmach, spowodował chyba tylko bardzo wysoki koszt i bardzo niewielka dostępność analogowych kopii filmów. A przecież większość ludzi ma zapewne bardziej rozwinięty i wyczulony zmysł wzroku niż słuchu, więc wszelkie niedostatki cyfrowej reprodukcji obrazu na Blu-rayach powinny być bardziej rażące, niż ich odpowiedniki na CD.
Jeszcze można by do tego dodać taki wątek, że to, co oglądamy na Blu-rayach, jakkolwiek jest to cyfrowo przetworzone, i tak jest bliższe oryginalnemu negatywowi (oczywiście pod warunkiem, że wydanie zostało sporządzone na podstawie skanu tegoż negatywu), niż na przykład wyświetlane kiedyś w kinach kopie i pod pewnymi względami można by pewnie przyrównać to do sytuacji z winylami i CD. Ale nie znam się na tym aż tak, by na ten temat dyskutować.
