Mefisto ma klapki na oczach gdzieś tak od marca i wszystko interpretuje pod z góry przyjętą tezę. Dyskusja jest bezcelowa.

Ten rząd (podobnie jak sam PiS) to kiepski żart i sytuacja kryzysowa unaoczniła to lepiej niż cokolwiek przed nią.
Swoją drogą - sam byłem na L4 10 dni - na początku kaszel i gorączka (która u mnie się przy przeziębieniach nie zdarza), lekarka spytała czy miałem kontakt z zarażonymi, ja na to, że nic mi o tym nie wiadomo, powiedziała więc, że wyśle na testy w razie nasilenia się objawów w ciągu trzech dni. Po tym czasie w sumie nic specjalnego mi się nie działo, więc już nie dzwoniłem, dopiero po powrocie do pracy dowiedziałem się, że niektórym z ludzi z którymi miałem kontakt na kilka dni przed L4 wyszły pozytywne wyniki - no i raczej się już nie dowiem, co mi właściwie było. Z kolei córa parę dni temu skończyła kwarantannę w związku z tym, że wychowawczyni wyszła pozytywna (klasa 3 więc w październiku jeszcze normalnie chodziła do szkoły).
Cytat:może warto by zrobić ankietę kto ma narkolepsję, autyzm i/lub jest warzywemWarzywem prędzej można zostać od czytania bełkotu szurów niż od szczepień

Cytat:Podstawowy błąd to było wypuszczenie dzieciarni do szkół od września bez żadnych zabezpieczeń jakby tego wirusa już nie było.Dokładnie, takie działanie w stylu "a c**j tam, jakoś to będzie".
Ten rząd (podobnie jak sam PiS) to kiepski żart i sytuacja kryzysowa unaoczniła to lepiej niż cokolwiek przed nią.
Cytat:ten w którym ja żyję od pewnego czasu wykonuje się testy niemal wyłącznie u osób z objawami.A czasami nawet one się muszą o to nieźle postarać. Kolega z pracy wrócił po dwóch tygodniach z L4 - miał jakies tam objawy, które mogłyby wskazywac na Covid ale testów nie zrobiono.
Swoją drogą - sam byłem na L4 10 dni - na początku kaszel i gorączka (która u mnie się przy przeziębieniach nie zdarza), lekarka spytała czy miałem kontakt z zarażonymi, ja na to, że nic mi o tym nie wiadomo, powiedziała więc, że wyśle na testy w razie nasilenia się objawów w ciągu trzech dni. Po tym czasie w sumie nic specjalnego mi się nie działo, więc już nie dzwoniłem, dopiero po powrocie do pracy dowiedziałem się, że niektórym z ludzi z którymi miałem kontakt na kilka dni przed L4 wyszły pozytywne wyniki - no i raczej się już nie dowiem, co mi właściwie było. Z kolei córa parę dni temu skończyła kwarantannę w związku z tym, że wychowawczyni wyszła pozytywna (klasa 3 więc w październiku jeszcze normalnie chodziła do szkoły).
