Netflix
Wszyscy moi przyjaciele nie żyją 1/10
Typowa kalka amerykańskich horrorów dla nastolatków, gdzie bohaterami są osoby z modnego przekroju warstw społecznych
(bananowa młodzież, pedały, narkomani, jakaś milfetka), gdzie pierdoli się każdy z każdym, gdzie
wyśmiewane są wszelkie wzorce moralne, a zwłaszcza do obrzydzenia wzorce religjne (sceny z Jezusem zachecającym do
seksu) itp
Jeśli tak wygląda dzisiejsze pokolenie polskiej młodzieży, to lepiej żeby dokonało swoistej samodestrukcji.
Jak dla mnie to to "dzieło" można zredukować do i tak niepotrzebnego wstępu, gdzie chodziło chyba bardziej o to, żeby
Woronowicz i ten gówniarz mogli się pokazać.
Przy tym gównie, to poprzedni film z Wieniawą nie jest taki zły. A jeśli chodzi o Weniawę, to znowu jest obsadzona w roli
jakiejś przemądrzałej małolaty, która sili się na mocno intelektualne wstawki, żeby połechtać swoje ego.
Niech lepiej ją obsadzą w roli, która najlepiej jej wychodzi, czyli typowej, pustej lali.
Najlepszy w sumie to był Karolak jako głos szefa pizzerii i ten kurier pizzy.
Reszta do zaorania, jak i cały film, który można zalać gęstym moczem tak samo jak ten chłopaczek, który po seksie
szcza na swoją dziewczynę.
Dialogi jak zwykle ciche, trzeba było podgłaszać dźwięk, żeby coś można było zrozumieć. Ogólnie półtorej godziny wyjęte z
życiorysu dla bytowania z tym niewątpliwie największym gównem jakie w swoim pustym umyśle mógł spłodzić jakikowiek reżyser.
Fakt, pomysł z tą teorią równoległych światów był dobry, ale wykonanie jak to zwykle bywa w polskim
filmie dziadowskie.
Dziełko typowe na lewackim Netflixie, gdzie króluje sex, przemoc i plucie na wszystko co święte, choć pewnie wielbiciele tego typu rozrywki będą zachwyceni.
Wszyscy moi przyjaciele nie żyją 1/10
Typowa kalka amerykańskich horrorów dla nastolatków, gdzie bohaterami są osoby z modnego przekroju warstw społecznych
(bananowa młodzież, pedały, narkomani, jakaś milfetka), gdzie pierdoli się każdy z każdym, gdzie
wyśmiewane są wszelkie wzorce moralne, a zwłaszcza do obrzydzenia wzorce religjne (sceny z Jezusem zachecającym do
seksu) itp
Jeśli tak wygląda dzisiejsze pokolenie polskiej młodzieży, to lepiej żeby dokonało swoistej samodestrukcji.
Jak dla mnie to to "dzieło" można zredukować do i tak niepotrzebnego wstępu, gdzie chodziło chyba bardziej o to, żeby
Woronowicz i ten gówniarz mogli się pokazać.
Przy tym gównie, to poprzedni film z Wieniawą nie jest taki zły. A jeśli chodzi o Weniawę, to znowu jest obsadzona w roli
jakiejś przemądrzałej małolaty, która sili się na mocno intelektualne wstawki, żeby połechtać swoje ego.
Niech lepiej ją obsadzą w roli, która najlepiej jej wychodzi, czyli typowej, pustej lali.
Najlepszy w sumie to był Karolak jako głos szefa pizzerii i ten kurier pizzy.
Reszta do zaorania, jak i cały film, który można zalać gęstym moczem tak samo jak ten chłopaczek, który po seksie
szcza na swoją dziewczynę.
Dialogi jak zwykle ciche, trzeba było podgłaszać dźwięk, żeby coś można było zrozumieć. Ogólnie półtorej godziny wyjęte z
życiorysu dla bytowania z tym niewątpliwie największym gównem jakie w swoim pustym umyśle mógł spłodzić jakikowiek reżyser.
Fakt, pomysł z tą teorią równoległych światów był dobry, ale wykonanie jak to zwykle bywa w polskim
filmie dziadowskie.
Dziełko typowe na lewackim Netflixie, gdzie króluje sex, przemoc i plucie na wszystko co święte, choć pewnie wielbiciele tego typu rozrywki będą zachwyceni.
