29-01-2021, 07:56
(28-01-2021, 22:53)shaman72 napisał(a): Connery jeszcze, ale Moore, takie „ciepłe kluchy”, a Brosnan „miętki” elegancikMoże i Moore to był ciepłe kluchy, ale jak było trzeba to w mordę potrafił dać.![]()
Wychowałem się na tych filmach a i tak najbardziej lubię w tej roli Craig’a.Prawdziwy zakapior a nie „panienki” M i B![]()
Sceny bójek z udziałem Brosnana przypominały bójki z filmów o znanym żandarmie z Saint Tropez - komedia.Zestarzały się te filmy okropnie.Z Connerym jeszcze dało się oglądać ale z Moorem...usypiałem.
W imię Jej Królewskiej Mości. 
A w Bondach ogólnie, to drażniła mnie głupota przeciwników Bonda, zamiast po schwytaniu/zdemaskowaniu go, nie zlikwidować go, to pozwalali mu żyć, żeby potem mógł działać i przyczynić się do ich upadku. Albo niejednokrotnie sam główny przeciwnik uczestniczył w próbach zlikwidowaniu Bonda, jak ten zwiał z jego kwatery głównej.
