09-02-2021, 15:17
"Amazon Prime Video" i serial The Expanse; jeśli nie oglądaliście nawet jednego odcinka tej produkcji lub stanęliście na oglądaniu jej czwartego sezonu, to bijcie się w pierś i żałujcie takowej decyzji. Ba, nawet się nie zastanawiajcie, chwytajcie za piloty telewizorów, włączcie kanał tej platformy streamingowej na swoich odbiornikach i rozpocznijcie solidny, intensywny fanowski watching tego serialu. Osobiście nie tak dawno zresztą skończyłem oglądać jego 5-ty sezon. To było 10 intensywnych epizodów, z kilkoma twistami w fabule, jak i niespodziewanymi ,,zmianami" lokacji kreowanych w sezonie wydarzeń, co miało dobry wydźwięk. Zdecydowanie najintensywniejszy politycznie cykl odcinkowy "The Expanse" (tak, to w końcu jest Układowa Wojna Domowa z eksploracją Wszechświata dzięki tzw. pierścieniom, co związane jest z protomolekułą; kto oglądał... ten wie ,,o co kaman"), a postać Chrisjen Avasarali błyszczała w serii entuzjazmem, stanowczością, surowym ambitnym charakterem; wylewały się z niej duma, opanowanie, ,,stalowy kręgosłup, spiżowy głos". Choć to postać fikcyjna, grana przez aktorkę, nie ma to tamto, takich jak Avasarala kobiet w światowej polityce po prostu nam trzeba.
Moja ocena 5-ego sezonu "The Expanse", to nie inaczej jak: 7,5/10. Ujmą na wspaniałości 5-ego sezonu był nagle wyhamowany finałowy odcinek serii - z niezbyt jasną sytuacją ,,co, i jak dalej" w sezonie nr. 6. Negatywną fluktuacją dla fabuły był również Marco Inaros. Jego działania okazały się chaotyczne, niejasne - on sam kierował się raczej ,,swoją wielkością" niż chęcią zdominowania Wewnętrzniaków i dbaniem o los swoich ziomków. Ot typowo psychopatyczne myślenie Inarosa w tej kwestii.
"Netflix" i seriale:
- "Siedmiu Samurajów (2004)" - po obejrzeniu "Cowboy Bebop (1998)", zacznę intensywną sesję z tym anime. Ot, rozbudowana adaptacja twórczości Akiry Kurosawy, głównie milowego dla kinematografii filmu "Siedmiu Samurajów".
- "Ostatni Taniec" - obejrzane 6 z 10 odcinków; po serial sięgnąłem dopiero po wchłonięciu, z uwagą i skupieniem śledząc każdą informację zawartą w tekście, książki Rolanda Lazenby'ego pt. "Michael Jordan. Życie". Sam serial, z dwiema zbiegającymi się stopniowo w czasie liniami narracji, genialnym dozowaniem materiałów archiwalnym i cudownym, tak żywym wejściem zza kulisy (Boże... to ,,Jego Powietrzność" i cała ekipa chicagowskich Byków, którą kamera prawie że ,,dotykała" - wchodząc w różne sfery ich życia: zawodowego, publicznego i prywatnego!) egzystencji Chicago Bulls, także poszczególnych zawodników, w ogóle do serca środowiska lat 90-tych, wypada wyborowo! Tymczasowa ocena - choć po oglądnięciu ostatniego epizodu - dla "Ostatniego Tańca (2020)", ode mnie, to: 9,5/10. Coś arcy-niesamowitego!
Moja ocena 5-ego sezonu "The Expanse", to nie inaczej jak: 7,5/10. Ujmą na wspaniałości 5-ego sezonu był nagle wyhamowany finałowy odcinek serii - z niezbyt jasną sytuacją ,,co, i jak dalej" w sezonie nr. 6. Negatywną fluktuacją dla fabuły był również Marco Inaros. Jego działania okazały się chaotyczne, niejasne - on sam kierował się raczej ,,swoją wielkością" niż chęcią zdominowania Wewnętrzniaków i dbaniem o los swoich ziomków. Ot typowo psychopatyczne myślenie Inarosa w tej kwestii.
"Netflix" i seriale:
- "Siedmiu Samurajów (2004)" - po obejrzeniu "Cowboy Bebop (1998)", zacznę intensywną sesję z tym anime. Ot, rozbudowana adaptacja twórczości Akiry Kurosawy, głównie milowego dla kinematografii filmu "Siedmiu Samurajów".
- "Ostatni Taniec" - obejrzane 6 z 10 odcinków; po serial sięgnąłem dopiero po wchłonięciu, z uwagą i skupieniem śledząc każdą informację zawartą w tekście, książki Rolanda Lazenby'ego pt. "Michael Jordan. Życie". Sam serial, z dwiema zbiegającymi się stopniowo w czasie liniami narracji, genialnym dozowaniem materiałów archiwalnym i cudownym, tak żywym wejściem zza kulisy (Boże... to ,,Jego Powietrzność" i cała ekipa chicagowskich Byków, którą kamera prawie że ,,dotykała" - wchodząc w różne sfery ich życia: zawodowego, publicznego i prywatnego!) egzystencji Chicago Bulls, także poszczególnych zawodników, w ogóle do serca środowiska lat 90-tych, wypada wyborowo! Tymczasowa ocena - choć po oglądnięciu ostatniego epizodu - dla "Ostatniego Tańca (2020)", ode mnie, to: 9,5/10. Coś arcy-niesamowitego!
