17-02-2021, 11:50
(16-02-2021, 19:30)pearlzfan napisał(a): Tak pierwsze z brzegu: Spirited Away 2001, Your Name 2016 z tych pełnometrażowych. Afro Samurai 2007, Highschool of
the Dead 2010 czy One Punch Man 2015 jak ktoś szuka czegoś mniej wyszukanego, ale równie "pojechanego" jak utwory z lat 90
Era lat 90-tych, to dla anime jedna z najbardziej obfitych w tytuły, i najlepszych dekad w dziejach tego nurtu i stylu animacji. To czas na tyle niezwykły, że aż obecnie ,,jawiący się" zbyt sentymentalnie: tamte czasy zrobiły dla japońskiej animacji w ogóle tyle dobrego... pod granice czegoś bezcennego. Sama ta animacja - jej otoczka techniczna i gatunkowa - rozwinęła się na tyle, że dzisiaj, mimo iż robi się więcej różnorakich tworów anime, niż wtedy, to jednak obecnie jest to zbyt ,,rozlazłe", jakby nie mające tej swojej estymy, tego konkretnego charakteru. Mówię rzecz jasna w ogólnym ujęciu ,,tego, co mamy obecnie", broń Boże, nie uwzględniam wszystkich anime powstających po 2000 roku, czy w po 2015 roku, które są ogólnie rzecz biorąc technicznie najbardziej zaawansowane w dziejach, a wiele tytułów przeszło do kanonu anime: "Death Note", "Trinity Blood", "Dr. Stone".
Zwróćcie uwagę na pewne serialowe anime - bo na tym chciałem najbardziej się skupić spośród tej śmiałej, specyficznej dla popkultury ery lat 90-tych: "Trigun (1998)". To tytuł powiedziałbym bardzo przypominający "Cowboy Bebop (1998-99)". Ba, i to do tego stopnia, że "Trigun" staje się w oczach widza taką jednoosobową wersją przygód załogi kosmicznego Bebopa: Vash the Stampede jest częściowo rozdartą wewnętrznie postacią, posiadającą własne credo według którego odnosi się do świata, w tym wielu ludzi, których napotyka na swojej drodze. Zresztą "Trigun", to swego rodzaju ,,motyw drogi" zaprzęgnięty do serialu anime sci-fi/post-apo, z nutką ,,future-retro-westernu". Rozrywkowa, zawadiacka narracja serialu miesza się z dramatycznym tonem, który potrafi uderzyć w fabułę niespodziewanie, ukazując nam historię Vasha jako historię niezwykłą, fascynującą, zapadającą w pamięć. Dobra ,,polecajka", dla entuzjastów "Cowboy Bebop"; innego porównania dla "Trigun" nie mam. Nic tylko oglądać!

