10-06-2021, 07:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2021, 07:33 przez fire_caves.)
(10-06-2021, 00:20)Gieferg napisał(a): Zdaje się, że jestem w mniejszości bo wolę I i III od II i IV, no i lubię VJa tam wszystkie oryginalne lubię. W V widzę ogromny potencjał, który został zmarnowany przez rozmaite złe decyzje Shatnera, studia i brak dostępności ILM.
(10-06-2021, 00:20)Gieferg napisał(a): a tych z Picardem obejrzałem w wielkich bólach 2 z 4, trzeci ledwo zacząłem i odpadłem po 10 minutachNie dziwota - Generations jest materiałem na godzinę rozciągniętym do pełnometrażówki. Insurrection - zmasakrowane przez studio (całą, szczerą historię o tym nieżyjącego już scenarzysty i showrunnera TNG - Michaela Pillera opublikowała lata temu żona w formie pdf na necie). Nemesis jest przeciętnym filmem akcji, ale pod wieloma względami okropnym Trekiem - znowu przez studio, reżysera któremu sodówka uderzyła do głowy i gwiazdorzenie Patricka Stewarta (przez co ucierpiał także pierwszy sezon "Picarda" bo Stewart też miał tam creative input). Jako-tako trzyma się kupy First Contact, ale tu też mamy więcej strzelaniny niż potrzeba w Treku a film jest dziwnie ślamazarny. Ogólnie Trek najlepiej sprawdza się na małym ekranie. Lub sprawdzał (co jest konkluzją po ostatnich wyczynach CBS...
(10-06-2021, 05:19)Glaeken napisał(a): Zdecydowanie wolę każdego star trek od najlepszych SW.My man!
(10-06-2021, 05:19)Glaeken napisał(a): Nie mogę się doczekać 4 części z serii Kelvin's Timeline.Raczej się nie doczekasz, bo wygląda na to, że kolejny film, nad którym pracuje Bad Robot nie jest kontynuacją tej serii.
(10-06-2021, 05:19)Glaeken napisał(a): Dotychczas wszystkie 3 były bardzo udane i nieźle poradziły sobie w box officie. Abrams odwalił kawał świetnej roboty...Eeeee... No to tutaj się nie możemy bardziej różnić. O ile 11tka (czyli 2009) dało się oglądać pomimo paru (znacznych) nonsensów, o tyle oglądając Into Darkness trzeba wyłączyć mózg w pełni. Okropny, niezabawny pastisz nakręcony przez ludzi, którym brak wyobraźni. Magiczna krew nieśmiertelności, kretyński mysterbox Abramsa (zaspoilerowany przez samych scenarzystów przed premierą) i whitewashing Khana, etc etc. Powiedzmy tylko, że jedynym pomysłem na sequel w Kelvin Timeline tych "tfurcuw", gdzie właśnie chodziło o uwolnienie się od kanonu (traktowanego jako nieznośne obciążenie) było... niewolnicze jego odtworzenie w nowych realiach. No proszę Cię... Beyond jest chyba najbliższe temu co reprezentował Trek przez lata, bo wszyscy już wtedy położyli kreskę na Kelvinie i film zrobiono nieomal z rozpędu pod skrzydłami Simona Pegga.
Abrams ma oko - wizualnie jego filmy świetnie się ogląda. Ale jak zabiera się za historię, to tylko zgrzytać zębami. Na chwilę obecną jest dla mnie oczywiste, że on jest "inicjalnie kreatywny" - tworzy fajne warunki początkowe dla historii i struktury swoich filmów (zabieg z alternatywną rzeczywistością Kelvina był strzałem w 10) ale gdy przychodzi to pociągnąć, to Abrams albo traci zainteresowanie albo po prostu jest nieudacznikiem. Abramsowi mówię zdecydowane - nie.
