Tematem Blu-ray w zasadzie zacząłem się interesować właśnie dzięki temu filmowi, gdy któryś portal (chyba Filmweb) wrzucił recenzję wydania BD ze screen-shotami porównującymi remaster z DVD (miazga!). Braveheart - jako jeden z moich najukochańszych filmów ever - był oczywiście pierwszym filmem na Blu-ray jakiego kupiłem (razem z odtwarzaczem w maju 2012, wyd. Imperial). Wówczas wydanie 1DVD oddałem bratu (fatalny obraz, ale fajna dwustronna okładka ze spisem rozdziałów widocznym przez bezbarwne pudełko).
Lektor na Blu-ray rzeczywiście czyta masę bredni. Dlatego zawsze włączam z napisami (pod względem czcionki, rozmiaru i obramowania chyba najlepsze jakie widziałem), choć i te zawierają niezłe kwiatki. Np. w ostatniej scenie pada tekst (piszę z pamięci) "Mam nadzieję, że umyłeś dziś rano tyłek.", a potem "Zaraz ucałuje ją król." « ją, czyli dupę, nie "tyłek", ale ewidentnie ktoś uznał, że trzeba złagodzić ten tekst i nie zadbał, aby kolejna linijka pasowała do poprzedniej.
Pomijając niedoskonałości wersji PL, z obecnego wydania jestem bardzo zadowolony i choć w tym roku "wszedłem" w UHD, upgrade'u nie planuję.
Lektor na Blu-ray rzeczywiście czyta masę bredni. Dlatego zawsze włączam z napisami (pod względem czcionki, rozmiaru i obramowania chyba najlepsze jakie widziałem), choć i te zawierają niezłe kwiatki. Np. w ostatniej scenie pada tekst (piszę z pamięci) "Mam nadzieję, że umyłeś dziś rano tyłek.", a potem "Zaraz ucałuje ją król." « ją, czyli dupę, nie "tyłek", ale ewidentnie ktoś uznał, że trzeba złagodzić ten tekst i nie zadbał, aby kolejna linijka pasowała do poprzedniej.
Pomijając niedoskonałości wersji PL, z obecnego wydania jestem bardzo zadowolony i choć w tym roku "wszedłem" w UHD, upgrade'u nie planuję.
