21-07-2022, 11:04
Moje najnowsze amerykańskie nabytki: 3 x Altman, "Windą na szafot", który miałem tylko w nędznym wydaniu gazetowym, świetny późny film Friedkina, trochę w poetyce Tarantino albo braci Coen, luźny (dość umowny) sequel do "Dazed and Confused" oraz „Seks, kłamstwa i kasety wideo”.
![[Obrazek: MEBSJFP_t.jpg]](https://thumbs4.imagebam.com/18/74/c4/MEBSJFP_t.jpg)
Na razie obejrzałem dwa. „Na skróty” zachwycił mnie obrazem – od mrocznego klubu jazzowego, w którym wyraźnie widać detale, po sceny plenerowe, w których nawet przy pełnym słońcu nie ma tej charakterystycznej białawej mgiełki (może z jednym wyjątkiem pod koniec). Na osobny seans została mi jeszcze cała płytka z dodatkami, bo to wydanie dwupłytowe. Jedyny drobny mankament, do którego mógłbym się przyczepić, to trzyliniowe napisy w kilku miejscach, ale zapewne mało komu to przeszkadza.
Drugi obejrzany film to „Seks, kłamstwa i kasety wideo”. Trzydzieści lat minęło, a wciąż robi ogromne wrażenie. Tutaj też obraz ze skanu 4K jest wręcz perfekcyjny, podobnie jak dźwięk – o którego żmudnym poprawianiu sporo mówią w materiałach dodatkowych. Mam natomiast duże zastrzeżenia do opakowania. Zamiast zwyczajowego pudełka Criteriona dostajemy kartonowy DigiPack w plastikowej koszulce z nadrukowanym tytułem (dołożyłem ją na zdjęciu), której za skarby świata nie da się nasunąć z powrotem, a już na pewno bez uszkodzenia papierowych rogów i grzbietu.
Przy okazji pozwolę sobie zarekomendować na deser trochę podobny w pomyśle i klimacie film Linklatera „Tape” ("Taśma prawdy"), który sam odkryłem dosłownie tydzień temu. Można od biedy upolować polskie wydanie na DVD albo ściągnąć z internetu.
Na razie obejrzałem dwa. „Na skróty” zachwycił mnie obrazem – od mrocznego klubu jazzowego, w którym wyraźnie widać detale, po sceny plenerowe, w których nawet przy pełnym słońcu nie ma tej charakterystycznej białawej mgiełki (może z jednym wyjątkiem pod koniec). Na osobny seans została mi jeszcze cała płytka z dodatkami, bo to wydanie dwupłytowe. Jedyny drobny mankament, do którego mógłbym się przyczepić, to trzyliniowe napisy w kilku miejscach, ale zapewne mało komu to przeszkadza.
Drugi obejrzany film to „Seks, kłamstwa i kasety wideo”. Trzydzieści lat minęło, a wciąż robi ogromne wrażenie. Tutaj też obraz ze skanu 4K jest wręcz perfekcyjny, podobnie jak dźwięk – o którego żmudnym poprawianiu sporo mówią w materiałach dodatkowych. Mam natomiast duże zastrzeżenia do opakowania. Zamiast zwyczajowego pudełka Criteriona dostajemy kartonowy DigiPack w plastikowej koszulce z nadrukowanym tytułem (dołożyłem ją na zdjęciu), której za skarby świata nie da się nasunąć z powrotem, a już na pewno bez uszkodzenia papierowych rogów i grzbietu.
Przy okazji pozwolę sobie zarekomendować na deser trochę podobny w pomyśle i klimacie film Linklatera „Tape” ("Taśma prawdy"), który sam odkryłem dosłownie tydzień temu. Można od biedy upolować polskie wydanie na DVD albo ściągnąć z internetu.
