Przed chwilą dałeś 6 /10. Szybko zmieniasz zdanie.
Filmów typu Mortal Kombat nie oceniam, gdyż takie omijam szerokim łukiem. W Wejściu Smoka nie chodziło o fabułę. Ona była płytka. Produkcję doceniono za autentyczne umiejętności młodego mistrza. Nawet moja świętej pamięci mama była w kinie dwa razy. Podziwiała nieudawaną energię, która promieniował Lee. A Ty piszesz o jakimś Kombat. Boże litościwy.
Wkrótce obejrzę na dużym ekranie jeden z najlepszych filmów o sztukach walki. Niektórzy twierdzą, że najlepszy.
EDIT:
Misfit ma rację. Zapomniałem się. Kończę OT.
Filmów typu Mortal Kombat nie oceniam, gdyż takie omijam szerokim łukiem. W Wejściu Smoka nie chodziło o fabułę. Ona była płytka. Produkcję doceniono za autentyczne umiejętności młodego mistrza. Nawet moja świętej pamięci mama była w kinie dwa razy. Podziwiała nieudawaną energię, która promieniował Lee. A Ty piszesz o jakimś Kombat. Boże litościwy.
Wkrótce obejrzę na dużym ekranie jeden z najlepszych filmów o sztukach walki. Niektórzy twierdzą, że najlepszy.
EDIT:
Misfit ma rację. Zapomniałem się. Kończę OT.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
