Temat prosty ale rzeczywiście pole do różnych interpretacji jest. Zatem...
Kiedyś o Real 3d mówiło się przy filmach kręconych dwoma obiektywami (lub w ogóle kamerami), gdzie każda rejestrowala obraz dla jednego oka. Proste, oczywiste, ale kosztowne. Sam sprzęt wymaga od rezysera i operatora calkiem innego podejścia. Mowil o tym np. Jackson w dodatkach do Hobbita.
Zeby zatem zycie ulatwic i zrobic produkcje tansza, ktos wymyslil konwersje do 3d - i to nazywamy fake 3d. Komputer z jednego obrazu tworzy dzieki sprytnym algorytmom obraz dla drugiego oka. Efekt jest przewaznie slaby, ale przy odpowiedniej atencji tworcow (czas i dodatkowa kasa) moze wyjsc doskonale. Na taka "atencje" nalegal w przypadku PR sam Del Toro. Warner sie zgodzil i wyszlo znakomicie. Titanic tez jest znakomity w 3d. Dzis mamy do czynienia praktycznie z samymi fake 3d, ale ich jakosc to poziom zblizony czesto wlasnie do PR - glownie dzieki coraz lepszym algorytmom. Chociaz dobre real 3d i tak zawsze bedzie lepsze.
I teraz pole do interpretacji. Bo mamy animacje i filmy, ktore animacje i live action łączą - jak np. Avatar. I tu jest tak...
1. Animacje
Z jednej strony wszystkie to fake, bo powstaja bez kamer/obiektywu. Sa wynikiem pracy komputera. Ale... niektorzy moga rozrozniac real vs fake np. w taki sposob, ze:
- toy story 1, krol lew, piekna i bestia: fake, bo konwersja nastapila po produkcji, zatem 3d nie bylo planowane,
- jak wytresowac smoka czy auta 3 to real 3d, bo powstaly od razu jako 3d.
2. Miks animacji i live action.
Taki Avatar to real 3d, bo wszystkie sekwencje live action byly krecone kamerami 3d, a i animacja byla tworzona od razu z mysla o 3d.
I niech kazdy sobie teraz nazywa jak chce
Kiedyś o Real 3d mówiło się przy filmach kręconych dwoma obiektywami (lub w ogóle kamerami), gdzie każda rejestrowala obraz dla jednego oka. Proste, oczywiste, ale kosztowne. Sam sprzęt wymaga od rezysera i operatora calkiem innego podejścia. Mowil o tym np. Jackson w dodatkach do Hobbita.
Zeby zatem zycie ulatwic i zrobic produkcje tansza, ktos wymyslil konwersje do 3d - i to nazywamy fake 3d. Komputer z jednego obrazu tworzy dzieki sprytnym algorytmom obraz dla drugiego oka. Efekt jest przewaznie slaby, ale przy odpowiedniej atencji tworcow (czas i dodatkowa kasa) moze wyjsc doskonale. Na taka "atencje" nalegal w przypadku PR sam Del Toro. Warner sie zgodzil i wyszlo znakomicie. Titanic tez jest znakomity w 3d. Dzis mamy do czynienia praktycznie z samymi fake 3d, ale ich jakosc to poziom zblizony czesto wlasnie do PR - glownie dzieki coraz lepszym algorytmom. Chociaz dobre real 3d i tak zawsze bedzie lepsze.
I teraz pole do interpretacji. Bo mamy animacje i filmy, ktore animacje i live action łączą - jak np. Avatar. I tu jest tak...
1. Animacje
Z jednej strony wszystkie to fake, bo powstaja bez kamer/obiektywu. Sa wynikiem pracy komputera. Ale... niektorzy moga rozrozniac real vs fake np. w taki sposob, ze:
- toy story 1, krol lew, piekna i bestia: fake, bo konwersja nastapila po produkcji, zatem 3d nie bylo planowane,
- jak wytresowac smoka czy auta 3 to real 3d, bo powstaly od razu jako 3d.
2. Miks animacji i live action.
Taki Avatar to real 3d, bo wszystkie sekwencje live action byly krecone kamerami 3d, a i animacja byla tworzona od razu z mysla o 3d.
I niech kazdy sobie teraz nazywa jak chce
