29-01-2022, 00:12
Obrazami 3D interesuję się od lat 80 – tych. Pamiętam jak fotografowałem obiekty ze statywu jedną „camerą obscurą” *. Trik polegał na przesunięciu aparatu w bok na odległość rozstawiania oczu. Do uzyskania efektu stereoskopii służyła mi własnoręcznie wykonana przeglądarka.
Potem pojawiły się w kinach filmy kręcone pod okulary anaglifowe. Mordęga. Takież męczarnie przeżyłem dodatkowo w czasach początków mojego home cinema. Do dziś mam płyty DVD 3D.
Jeśli nachodzi mnie ochota na 3D to kupuję krążki BD z filmami kręconymi wyłącznie kamerami dwuobiektowymi. Mam ich kilka i nigdy nie doznałem rozczarowania. Okulary migawkowe robią robotę.
* Odbitki robiłem na styk (100 procent jakości), zatem korzystałem z archaicznych aparatów typu Druh czy Start. Tak oto po raz pierwszy poznałem zalety szerokich taśm (patrz kino 65 mm).
Potem pojawiły się w kinach filmy kręcone pod okulary anaglifowe. Mordęga. Takież męczarnie przeżyłem dodatkowo w czasach początków mojego home cinema. Do dziś mam płyty DVD 3D.
Jeśli nachodzi mnie ochota na 3D to kupuję krążki BD z filmami kręconymi wyłącznie kamerami dwuobiektowymi. Mam ich kilka i nigdy nie doznałem rozczarowania. Okulary migawkowe robią robotę.
* Odbitki robiłem na styk (100 procent jakości), zatem korzystałem z archaicznych aparatów typu Druh czy Start. Tak oto po raz pierwszy poznałem zalety szerokich taśm (patrz kino 65 mm).
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
