@CivilWar
Kingdom of Heaven w wersji reżyserskiej sporo zyskuje, ale też staje się bardzo długie i czasami na długo traci głównego bohatera z oczu. Słyszałem opinie, że DirCut jest lepszy, ale prawdę mówiąc obie wersje oceniłbym tak samo, więc jeśli masz możliwość obejrzenia obu - korzystaj, w tym przypadku warto.
Troja to zupełnie inna para kaloszy. Film Petersena w wersji DirCut ma tak wielkie problemy, że nie byłem w stanie go obejrzeć w całości (a próbowałem dwukrotnie). Pomijając to, że dodatkowe sceny w ogóle nie zmieniają wydźwięku filmu, który staje się o aż 32 minuty dłuższy (większość to zbędne dodatki), najgorszymi grzechami tej wersji są:
1) Przesadzone gore. Film trafił na ekrany kin w kategorii wiekowej Rated-R, oczywiście za goliznę i za sporą dawką przemocy (gdzie przemoc była pokazana realistycznie). W DirCut Petersen postanowił przesadzić niczym Tarantino w swoim Django, przez co Achillles swoim krótkim, greckim mieczem, potrafi odciąć głowę, a nie tylko poderżnąć gardło
![[Obrazek: n4aqSJc.jpg]](https://i.imgur.com/n4aqSJc.jpg)
![[Obrazek: nPSjAO8.jpg]](https://i.imgur.com/nPSjAO8.jpg)
... a jego miecz wydłuża się, aby bardziej spektakularnie przebić przeciwnika.
![[Obrazek: ufaz3aA.jpg]](https://i.imgur.com/ufaz3aA.jpg)
Nie wiem jak spodobają ci się takie zmiany. Dla mnie zmieniały one wydźwięk wielu scen z realistycznych, w kreskówkę.
2) Największym jednak problemem jest całkowita zmiana muzyki (tak CivilWar, całej! chyba nie ma sceny, przy której ostałby się ten sam podkład). Nie wiem i nie interesuje mnie ile James Horner siedział nad soundtrackiem do wersji kinowej. Nie przesłuchuje też soundtracków poza filmem, bo liczy się dla mnie to, jak muzyka sprawdza się w gotowym widowisku. W tym wypadku muzyka w wersji kinowej sprawdza się znakomicie, powoduje dreszczyk emocji, szybsze bicie serca tam, gdzie trzeba, nadaje wielu scenom odpowiedni klimat i dramaturgii. Przy wersji DirCut nie czułem nic. Wyobraź sobie co by było gdyby bracia Russo chcieli teraz wydać DirCut Avengers: Infinity War, wymieniając przy tym cała muzykę, która sprawiłaby, że np. śmierć Gamory, lub wejście Thora w Wakandzie nie robiłyby żadnego wrażenia. Tak właśnie się czułem oglądając Troję w wersji DirCut.
Wcześniej wspomniany przez Mefisto pojedynek Hectora z Achillesem wypada blado (+1 punkt reputacji za twój ostatni post), ale jeszcze gorzej wypada pierwszy atak na plażę (to na nim się poddałem podczas pierwszej próby obejrzenia DirCut), nie mówiąc już o śmierci Achillesa, która w kinie i przy powtórkach sprawiła, że łezka zakręciła mi się w oku, aby przy DirCut pozostawić mnie obojętnym. Porównanie tych scen powinieneś znaleźć na Youtube.
Tak więc, z mojej strony, gorąco odradzam wersję DirCut i gratuluję zakupu, bo sam mam wydanie z Premium Collection i jestem z niego zadowolony. Obraz wprawdzie jest znacznie słabszy niż w wersji rozszerzonej, ale sam film - miazga.
Gratuluję też reszty zakupów. Nie brałem nic od Pabla, bo uznałem, że póki co, mam wszystko, co chciałem mieć. Tymczasem twoje zdjęcia uświadomiły mi, że od lat poluję na To nie jest kraj dla starych ludzi w wydaniu PL, a i Once Upon a Time in America chętnie bym przytulił. Daj znać jeśli ci się znudzą i będziesz chciał sprzedać.
Kingdom of Heaven w wersji reżyserskiej sporo zyskuje, ale też staje się bardzo długie i czasami na długo traci głównego bohatera z oczu. Słyszałem opinie, że DirCut jest lepszy, ale prawdę mówiąc obie wersje oceniłbym tak samo, więc jeśli masz możliwość obejrzenia obu - korzystaj, w tym przypadku warto.

Troja to zupełnie inna para kaloszy. Film Petersena w wersji DirCut ma tak wielkie problemy, że nie byłem w stanie go obejrzeć w całości (a próbowałem dwukrotnie). Pomijając to, że dodatkowe sceny w ogóle nie zmieniają wydźwięku filmu, który staje się o aż 32 minuty dłuższy (większość to zbędne dodatki), najgorszymi grzechami tej wersji są:
1) Przesadzone gore. Film trafił na ekrany kin w kategorii wiekowej Rated-R, oczywiście za goliznę i za sporą dawką przemocy (gdzie przemoc była pokazana realistycznie). W DirCut Petersen postanowił przesadzić niczym Tarantino w swoim Django, przez co Achillles swoim krótkim, greckim mieczem, potrafi odciąć głowę, a nie tylko poderżnąć gardło
![[Obrazek: n4aqSJc.jpg]](https://i.imgur.com/n4aqSJc.jpg)
![[Obrazek: nPSjAO8.jpg]](https://i.imgur.com/nPSjAO8.jpg)
... a jego miecz wydłuża się, aby bardziej spektakularnie przebić przeciwnika.
![[Obrazek: ufaz3aA.jpg]](https://i.imgur.com/ufaz3aA.jpg)
Nie wiem jak spodobają ci się takie zmiany. Dla mnie zmieniały one wydźwięk wielu scen z realistycznych, w kreskówkę.

2) Największym jednak problemem jest całkowita zmiana muzyki (tak CivilWar, całej! chyba nie ma sceny, przy której ostałby się ten sam podkład). Nie wiem i nie interesuje mnie ile James Horner siedział nad soundtrackiem do wersji kinowej. Nie przesłuchuje też soundtracków poza filmem, bo liczy się dla mnie to, jak muzyka sprawdza się w gotowym widowisku. W tym wypadku muzyka w wersji kinowej sprawdza się znakomicie, powoduje dreszczyk emocji, szybsze bicie serca tam, gdzie trzeba, nadaje wielu scenom odpowiedni klimat i dramaturgii. Przy wersji DirCut nie czułem nic. Wyobraź sobie co by było gdyby bracia Russo chcieli teraz wydać DirCut Avengers: Infinity War, wymieniając przy tym cała muzykę, która sprawiłaby, że np. śmierć Gamory, lub wejście Thora w Wakandzie nie robiłyby żadnego wrażenia. Tak właśnie się czułem oglądając Troję w wersji DirCut.
Wcześniej wspomniany przez Mefisto pojedynek Hectora z Achillesem wypada blado (+1 punkt reputacji za twój ostatni post), ale jeszcze gorzej wypada pierwszy atak na plażę (to na nim się poddałem podczas pierwszej próby obejrzenia DirCut), nie mówiąc już o śmierci Achillesa, która w kinie i przy powtórkach sprawiła, że łezka zakręciła mi się w oku, aby przy DirCut pozostawić mnie obojętnym. Porównanie tych scen powinieneś znaleźć na Youtube.
Tak więc, z mojej strony, gorąco odradzam wersję DirCut i gratuluję zakupu, bo sam mam wydanie z Premium Collection i jestem z niego zadowolony. Obraz wprawdzie jest znacznie słabszy niż w wersji rozszerzonej, ale sam film - miazga.

Gratuluję też reszty zakupów. Nie brałem nic od Pabla, bo uznałem, że póki co, mam wszystko, co chciałem mieć. Tymczasem twoje zdjęcia uświadomiły mi, że od lat poluję na To nie jest kraj dla starych ludzi w wydaniu PL, a i Once Upon a Time in America chętnie bym przytulił. Daj znać jeśli ci się znudzą i będziesz chciał sprzedać.
