08-11-2014, 23:26
W kolekcji mam 3 albo 4 polskie wydania BD i 20-30 DVD, reszta z zagranicy, na polską wersję językową dawno przestałem zwracać uwagę. I tak nikt nie chce ze mną oglądać filmów - bo czarno-białe, bo nie mówią, a jak już mówią to po chińsku
Co tu dużo gadać, Brytole i Jankesi mają pewnie z 10-krotnie większy wybór tytułów, gdybym miał się ograniczać tylko do polskich wydań to albo bym zbierał dużo śmiecia (co już przerabiałem za złotych czasów DVD) albo bym nie kupował filmów w ogóle.
Większość filmów na płytach traci wartość z czasem i trzeba się z tym liczyć przy zakupie. Ewentualnie skupić się na limitowanych wydaniach albo Criterionach, które nigdy nie schodzą na Ebayu poniżej pewnego pułapu i przy lepszym niż obecnie kursie dolara można je kupować w ciemno
Co tu dużo gadać, Brytole i Jankesi mają pewnie z 10-krotnie większy wybór tytułów, gdybym miał się ograniczać tylko do polskich wydań to albo bym zbierał dużo śmiecia (co już przerabiałem za złotych czasów DVD) albo bym nie kupował filmów w ogóle.
(08-11-2014, 21:29)matwiko napisał(a): Zadziwia mnie ile osób kupuje zagraniczne wersje. Dla mnie nie maja one żadnej wartości. Widzę potem biedaków próbujących sprzedać je na allegro za grosze i nie ma żadnego zainteresowania.Niestety to samo można powiedzieć o wielu filmach na DVD, sprzedaż popularniejszych tytułów przypomina powoli próbę wyprzedaży VHS-ów, zalew groszowych aukcji jest olbrzymi.
Większość filmów na płytach traci wartość z czasem i trzeba się z tym liczyć przy zakupie. Ewentualnie skupić się na limitowanych wydaniach albo Criterionach, które nigdy nie schodzą na Ebayu poniżej pewnego pułapu i przy lepszym niż obecnie kursie dolara można je kupować w ciemno
