Gieferg napisał:
Co nie zmienia faktu, że to dość głupi pomysł zabierać tam ludzi, którzy są pierwszy raz w Tatrach i nie wiadomo czego się po nich spodziewać na szlaku.
W mojej ocenie szlak nie jest specjalnie wymagający za wyjątkiem końcówki. Można odpuścić ten trudniejszy odcinek i po problemie.
Jednak dodam, że góra ta wygląda upiornie - może budzić grozę.
Gieferg napisał:
Jaki taki?
Ja siostry zakonne spotykałem na Giewoncie i Granatach.
Nie pamiętam dobrze wejścia na Giewont, ale to raczej poziom Nosala (?).
Z Granatami mam pewną wątpliwość: Czy aby na rzeczony szczyt siostry weszły? Trudno mi sobie wyobrazić wspinającą się osobę, np. na Zawrat w sutannie. Choć z pomocą Bożą wszystko jest możliwe.
Mniej doświadczeni turyści wjeżdżali na Kasprowy i wybierali kierunek eskapady (np. Kozi Wierch / Czerwone Wierchy).
W okolicach Świnicy widziałem damę w szpilkach. Początek wędrówki z Kasprowego to deptak.
Co do schronisk. W latach 80. obowiązywała zasada, że wieczorem przyjmowano każdego turystę z możliwością spania na karimacie. Wyjątkiem było Morskie Oko i Kalatówki. W tym drugim miejscu nocowałem. Bardziej hotel niż schronisko.
EDIT:
Gieferg napisał:
A jak raz byłem w sytuacji, gdzie przydałoby się przenocować na glebie to niestety w Murowańcu nie pozwalają i wywalą cię za drzwi po 22:00, jak nie masz opłaconej miejscówki.
Nigdy nas nie wyrzucali. Może faktycznie za deski płaciliśmy (?) jakieś grosze, ale nie były to kwoty wysokie. Żyło się!
Nocowałem bodajże we wszystkich schroniskach. Chyba tyko za wyjątkiem tym, z Doliny Kościeliskiej.
Co nie zmienia faktu, że to dość głupi pomysł zabierać tam ludzi, którzy są pierwszy raz w Tatrach i nie wiadomo czego się po nich spodziewać na szlaku.
W mojej ocenie szlak nie jest specjalnie wymagający za wyjątkiem końcówki. Można odpuścić ten trudniejszy odcinek i po problemie.
Jednak dodam, że góra ta wygląda upiornie - może budzić grozę.
Gieferg napisał:
Jaki taki?
Ja siostry zakonne spotykałem na Giewoncie i Granatach.
Nie pamiętam dobrze wejścia na Giewont, ale to raczej poziom Nosala (?).
Z Granatami mam pewną wątpliwość: Czy aby na rzeczony szczyt siostry weszły? Trudno mi sobie wyobrazić wspinającą się osobę, np. na Zawrat w sutannie. Choć z pomocą Bożą wszystko jest możliwe.
Mniej doświadczeni turyści wjeżdżali na Kasprowy i wybierali kierunek eskapady (np. Kozi Wierch / Czerwone Wierchy).
W okolicach Świnicy widziałem damę w szpilkach. Początek wędrówki z Kasprowego to deptak.
Co do schronisk. W latach 80. obowiązywała zasada, że wieczorem przyjmowano każdego turystę z możliwością spania na karimacie. Wyjątkiem było Morskie Oko i Kalatówki. W tym drugim miejscu nocowałem. Bardziej hotel niż schronisko.
EDIT:
Gieferg napisał:
A jak raz byłem w sytuacji, gdzie przydałoby się przenocować na glebie to niestety w Murowańcu nie pozwalają i wywalą cię za drzwi po 22:00, jak nie masz opłaconej miejscówki.
Nigdy nas nie wyrzucali. Może faktycznie za deski płaciliśmy (?) jakieś grosze, ale nie były to kwoty wysokie. Żyło się!
Nocowałem bodajże we wszystkich schroniskach. Chyba tyko za wyjątkiem tym, z Doliny Kościeliskiej.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
