19-09-2023, 21:44
Ja tu się mogę z każdym w tym temacie zgodzić, choć jestem młodszy do Darasa, pamiętam dobrze czasy gdy nie było internetu i z braku innych rozrywek, robiło się różne głupie i niebezpieczne rzeczy, o których rodzice nigdy się nie dowiedzieli.
Dzisiaj większość rodziców bardziej pilnuje dzieciaków, ja przynajmniej nie widuję już małolatów na dachach wieżowców, czy na czubkach drzew. I dobrze, bo znałem takich co zginęli szukając skarbów w podziemiach mojego miasta.
W Tatrach Wysokich widziałem już takich cudaków, że absolutnie nic mnie już nie zdziwi.
Osobiście wprowadziłem na Rysy dwie kompletnie nieprzygotowane do tego osoby, ale przy idealnej pogodzie, bo zdarzało się że sam rezygnowałem z wejścia, po wysłuchaniu relacji o warunkach panujących na szlaku, od osób, które były dzień wcześniej lub właśnie schodziły. Nie ma sensu niepotrzebnie ryzykować!
Stary filmik, ale jak znam życie, pewnie zawsze będzie aktualny:
Co do młodszego pokolenia, to nie mam wglądu w statystyki, ale wiem, że jeżeli młodzi zdecydują się już na uprawianie sportu, zwłaszcza wyczynowego, to aktualna wiedza i technologia pozwala im bić rekordy starych.
Lekkoatletyka czyli królowa sportu, stoi u nas w ostatnich latach na wysokim poziomie, nigdy tak dobrze nie było.
Jak to się ma do kondycji przeciętnego "Kowalskiego", nie mam pojęcia. W wolnej chwili korzystając z ładnej pogody lubię pograć w kosza i ci niezrzeszeni w żadnych klubach, który przychodzą pograć są przeważnie w wieku 12-20 lat i kondycyjnie wymiękają, niestety z tego co widzę większość z nich pali papierosy albo jakieś inne g@wno.
Gdy byłem w ich wieku też większość paliła, ale potem była duża akcja, żeby jednak nie palić, wprowadzono zakazy w miejscach publicznych itp. więc miałem nadzieję na jakiś postęp w tym temacie i myślałem, że młodzi są jednak bardziej ogarnięci, niż kiedyś.
Wracając do tematu, na takich szlakach, które uporczywie prowadzą tylko pod górę (Rysy), ważna jest technika wchodzenia po tych "schodach" w pierwszym etapie, zanim zaczną się łańcuchy, bo pozwala zaoszczędzić wiele czasu. Osobiście preferuję wolne tempo, dzięki któremu nie dostaję żadnej zadyszki, mięśnie nie są zmęczone, więc nie muszę robić żadnych przerw, w efekcie jestem na szczycie 30 minut szybciej, niż narwańcy którzy mnie 3 razy wymijali, ale już na 4 raz zabrakło im tlenu
Nie mówię oczywiście o wyczynowcach typu: "Orla Perć w godzinę"
Dzisiaj większość rodziców bardziej pilnuje dzieciaków, ja przynajmniej nie widuję już małolatów na dachach wieżowców, czy na czubkach drzew. I dobrze, bo znałem takich co zginęli szukając skarbów w podziemiach mojego miasta.
W Tatrach Wysokich widziałem już takich cudaków, że absolutnie nic mnie już nie zdziwi.
Osobiście wprowadziłem na Rysy dwie kompletnie nieprzygotowane do tego osoby, ale przy idealnej pogodzie, bo zdarzało się że sam rezygnowałem z wejścia, po wysłuchaniu relacji o warunkach panujących na szlaku, od osób, które były dzień wcześniej lub właśnie schodziły. Nie ma sensu niepotrzebnie ryzykować!
Stary filmik, ale jak znam życie, pewnie zawsze będzie aktualny:
Co do młodszego pokolenia, to nie mam wglądu w statystyki, ale wiem, że jeżeli młodzi zdecydują się już na uprawianie sportu, zwłaszcza wyczynowego, to aktualna wiedza i technologia pozwala im bić rekordy starych.
Lekkoatletyka czyli królowa sportu, stoi u nas w ostatnich latach na wysokim poziomie, nigdy tak dobrze nie było.
Jak to się ma do kondycji przeciętnego "Kowalskiego", nie mam pojęcia. W wolnej chwili korzystając z ładnej pogody lubię pograć w kosza i ci niezrzeszeni w żadnych klubach, który przychodzą pograć są przeważnie w wieku 12-20 lat i kondycyjnie wymiękają, niestety z tego co widzę większość z nich pali papierosy albo jakieś inne g@wno.
Gdy byłem w ich wieku też większość paliła, ale potem była duża akcja, żeby jednak nie palić, wprowadzono zakazy w miejscach publicznych itp. więc miałem nadzieję na jakiś postęp w tym temacie i myślałem, że młodzi są jednak bardziej ogarnięci, niż kiedyś.
Wracając do tematu, na takich szlakach, które uporczywie prowadzą tylko pod górę (Rysy), ważna jest technika wchodzenia po tych "schodach" w pierwszym etapie, zanim zaczną się łańcuchy, bo pozwala zaoszczędzić wiele czasu. Osobiście preferuję wolne tempo, dzięki któremu nie dostaję żadnej zadyszki, mięśnie nie są zmęczone, więc nie muszę robić żadnych przerw, w efekcie jestem na szczycie 30 minut szybciej, niż narwańcy którzy mnie 3 razy wymijali, ale już na 4 raz zabrakło im tlenu

Nie mówię oczywiście o wyczynowcach typu: "Orla Perć w godzinę"
♥ J. S. BACH: 1410 CD ♥
