Kwarantanna sprawiła, że sięgnąłem po kilka filmów, których inaczej pewnie bym nie obejrzał. Jednym z nich był INterstellar.
I jak to u Nolana - ogląda się całkiem dobrze, film świetnie wygląda, aktorsko też spoko, ale im dalej w las tym gorzej, łopatologiczna ekspozycja miejscami daje popalić, a niektóre rozwiązania fabularne są z rodzaju solidnych WTFów. I o ile motyw z wpadnięciem za półkę z książkami sam w sobie jest fajnym twistem (choć absurdalnym), tak już to co następuje dalej psuje ogólne wrażenie z całości.
Ocena w trakcie seansu oscylowała w okolicach 7, ale w finale spadła na 6/10 , przynajmniej nie czułem rozczarowania marnowaniem potencjału tematyki jak w Incepcji, za to były emocje których zabrakło w Dunkierce. Najbardziej odczuwalne w scenach z młodszą wersją Murph, bo niestety nie lubię Chastain i również tutaj mnie nie przekonała, choć drażniła może nieco mniej niż zwykle (co prawdopodobnie wynika z tego, że polubiłem postać w dziecięcej postaci i emocje z tym związane z nią pozostały, nie pozwalając przeważyć niechęci do Chastain). Ogólnie całość zdecydowanie za długa i bardzo wątpie, bym miał po to kiedyś sięgnąć po raz drugi. Rozkminiać od strony scenariusza też nie mam zamiaru bo coś mi mówi, że wtedy ocena poleciałaby w dół.
PS> design robotów był dla mnie kompletnie poroniony i w ogóle mi sie nie podobał, praktycznie wytrącając z mnie z filmu za każdym razem, gdy się pojawiały.
I jak to u Nolana - ogląda się całkiem dobrze, film świetnie wygląda, aktorsko też spoko, ale im dalej w las tym gorzej, łopatologiczna ekspozycja miejscami daje popalić, a niektóre rozwiązania fabularne są z rodzaju solidnych WTFów. I o ile motyw z wpadnięciem za półkę z książkami sam w sobie jest fajnym twistem (choć absurdalnym), tak już to co następuje dalej psuje ogólne wrażenie z całości.
Ocena w trakcie seansu oscylowała w okolicach 7, ale w finale spadła na 6/10 , przynajmniej nie czułem rozczarowania marnowaniem potencjału tematyki jak w Incepcji, za to były emocje których zabrakło w Dunkierce. Najbardziej odczuwalne w scenach z młodszą wersją Murph, bo niestety nie lubię Chastain i również tutaj mnie nie przekonała, choć drażniła może nieco mniej niż zwykle (co prawdopodobnie wynika z tego, że polubiłem postać w dziecięcej postaci i emocje z tym związane z nią pozostały, nie pozwalając przeważyć niechęci do Chastain). Ogólnie całość zdecydowanie za długa i bardzo wątpie, bym miał po to kiedyś sięgnąć po raz drugi. Rozkminiać od strony scenariusza też nie mam zamiaru bo coś mi mówi, że wtedy ocena poleciałaby w dół.
PS> design robotów był dla mnie kompletnie poroniony i w ogóle mi sie nie podobał, praktycznie wytrącając z mnie z filmu za każdym razem, gdy się pojawiały.
