01-10-2019, 17:32
Czy ktoś z forumowiczów broni studia TOR? Przekazałem jedynie informację o likwidacji, Marian. Z kolei artyści wysunęli swoje argumenty, a ja większość z nich popieram. Nie mam dobrych skojarzeń związanych z centralizacją czegokolwiek, szczególnie kultury oraz sztuki. Na marginesie - właśnie słyszę, że sypie się kolejny szpital.
Ciekawostka. Mój kumpel przepracował w radio jakieś 20 lat. W tym radio. Niedawno wyznał, że jego przeszłość należała do względnie spokojnych / stabilnych. Jednak ostatnio przyszedł ktoś, kto powiedział co należy robić, ale również przestrzegł – czego robić nie wolno. Oczywiście znajomy został zwolniony.
Z pewnością śledziłeś wydarzenia związane gdyńskim festiwalem. Środowisko jest dość mocno zjednoczone. Zatem zastanawiam się kto i co będzie tworzył w rzeczonym „Mosfilmie”?
Tak jak już napomknąłem – nie za bardzo mam o czym dyskutować. Po prostu nie wierzę w tak zwaną centralizację, i tyle. Nawet Czubaka uronił łzy (choć pozostała część jego wpisu stanowi dla mnie zagadkę).
Ciekawostka. Mój kumpel przepracował w radio jakieś 20 lat. W tym radio. Niedawno wyznał, że jego przeszłość należała do względnie spokojnych / stabilnych. Jednak ostatnio przyszedł ktoś, kto powiedział co należy robić, ale również przestrzegł – czego robić nie wolno. Oczywiście znajomy został zwolniony.
Z pewnością śledziłeś wydarzenia związane gdyńskim festiwalem. Środowisko jest dość mocno zjednoczone. Zatem zastanawiam się kto i co będzie tworzył w rzeczonym „Mosfilmie”?
Tak jak już napomknąłem – nie za bardzo mam o czym dyskutować. Po prostu nie wierzę w tak zwaną centralizację, i tyle. Nawet Czubaka uronił łzy (choć pozostała część jego wpisu stanowi dla mnie zagadkę).
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.

OK! Jednak na wszelki wypadek po raz kolejny przypomnę, że nie bronię TORu. Po prostu okoliczności likwidacji studia budzą moje zdumienie (bazuję wyłącznie na telewizyjnych wypowiedziach artystów). Jako sympatykowi polskich filmów jest mi tego wszystkiego szkoda, tak po ludzku. Jakoś nie wierzę w centralny twór, który mógłby spełnić oczekiwania wytrawnych polskich reżyserów (patrz ostatnie nieporozumienia gdyńskie).