Byłem na tym filmie 2 dni temu i zgadzam się z Wami powyżej, że jest świetny! Jak wcześniej napisałem, przypomniałem sobie 1 i 2 część na TVP, a "trójki" jeszcze nie widziałem za radą Haqu (Dzięki za ostrzeżenie, ale prędzej czy później to się odważę i przekonam się czy ten film jest aż tak zły
). Ale co tam będę się poświęcał o oryginalnej trylogii, skoro to recka "Fury road".
Szczerze to nie wiem od czego by tu zacząć, ale od razu przyrzynam że cały ten film to dwie godziny jednego wielkiego post-apokaliptycznego rozpierdzielu! Akcja, pościgi, scenografia, efekty miażdżą na każdym kroku! Już sam wstęp głównego bohatera wywołuje u widza spore emocje (Całkiem klimatyczna scena chrupania jaszczurki jak z ostrego westernu). Kilka ciekawych nowych postaci (Furiosa, Nux, rodzicielki), główny Villain trochę mało oryginalny, ale jego wygląd czy grzmocący głos robią wrażenie. Podobało mi się też kilka nawiązań do NASZEGO współczesnego świata przed post-apokalipsą (Zrujnowany słup wysokiego napięcia, satelita latająca na niebie) czy też do poprzednich części. Zauważył ktoś tą czaszkę z czapką pilota nad Max'em przywiązanym do maski auta? Zgadnijcie kto to był!. Po seansie tej części, aż trudno uwierzyć, że ta seria aż do tego stopnia ewoluowała (Tym bardziej jest to widoczne porównując ją z niskobudżetową jedynką). A takie jedno pytanie: O co chodziło z tymi koszmarami Max'a z jakąś niby jego córką w roli głównej. Z tego co pamiętam to dziecko w pierwszej części zginęło w zupełnie inny sposób i jeszcze było dużo mniejsze i było chłopcem. Chyba, ze w 3 części, której nie widziałem jest o tym mowa.
Jeśli ja miałbym się do czegoś przyczepić to:
- Za bardzo odsunięcie Max'a na dalszy plan (Bardziej się tu skupiają na Furiosie, niż na nim samym, ale mi to aż tak nie przeszkadza),
- Zbyt szybkie przyspieszenie niektórych scen (Przy tej początkowym pościgu w tunelach miałem wrażenie, że oglądam animację poklatkową),
- Sceny nocne (zgadzam się z Giefergiem, że to całe "I'm blue" jakoś kiczowato wygląda.)
Ostateczna moja ocena tego filmu, to: 9/10
). Ale co tam będę się poświęcał o oryginalnej trylogii, skoro to recka "Fury road".Szczerze to nie wiem od czego by tu zacząć, ale od razu przyrzynam że cały ten film to dwie godziny jednego wielkiego post-apokaliptycznego rozpierdzielu! Akcja, pościgi, scenografia, efekty miażdżą na każdym kroku! Już sam wstęp głównego bohatera wywołuje u widza spore emocje (Całkiem klimatyczna scena chrupania jaszczurki jak z ostrego westernu). Kilka ciekawych nowych postaci (Furiosa, Nux, rodzicielki), główny Villain trochę mało oryginalny, ale jego wygląd czy grzmocący głos robią wrażenie. Podobało mi się też kilka nawiązań do NASZEGO współczesnego świata przed post-apokalipsą (Zrujnowany słup wysokiego napięcia, satelita latająca na niebie) czy też do poprzednich części. Zauważył ktoś tą czaszkę z czapką pilota nad Max'em przywiązanym do maski auta? Zgadnijcie kto to był!. Po seansie tej części, aż trudno uwierzyć, że ta seria aż do tego stopnia ewoluowała (Tym bardziej jest to widoczne porównując ją z niskobudżetową jedynką). A takie jedno pytanie: O co chodziło z tymi koszmarami Max'a z jakąś niby jego córką w roli głównej. Z tego co pamiętam to dziecko w pierwszej części zginęło w zupełnie inny sposób i jeszcze było dużo mniejsze i było chłopcem. Chyba, ze w 3 części, której nie widziałem jest o tym mowa.
Jeśli ja miałbym się do czegoś przyczepić to:
- Za bardzo odsunięcie Max'a na dalszy plan (Bardziej się tu skupiają na Furiosie, niż na nim samym, ale mi to aż tak nie przeszkadza),
- Zbyt szybkie przyspieszenie niektórych scen (Przy tej początkowym pościgu w tunelach miałem wrażenie, że oglądam animację poklatkową),
- Sceny nocne (zgadzam się z Giefergiem, że to całe "I'm blue" jakoś kiczowato wygląda.)
Ostateczna moja ocena tego filmu, to: 9/10
