Logo
  • FORUM
  • FILMOSKOP
  • ZGŁOŚ OKAZJĘ
  • POMOC »
    • KOSZTY WYSYŁKI
    • BLU-RAY Z POLSKĄ WERSJĄ
    • PORÓWNYWARKA
    • OFERTY DNIA
  • FILMOŻERCY »
    • O STRONIE
    • WSPÓŁPRACA
    • KONTAKT

  • Szukaj
  • Użytkownicy
  • FAQ
Posiadasz już konto?  Zaloguj się  lub    Stwórz konto
Logowanie na Filmozercy.com | Forum
Filmozercy.com | Forum › O filmach i serialach › Filmy
« Wstecz 1 2 3 4 5 ... 14 Dalej »

Mission Impossible

Strony (7): « Wstecz 1 ... 3 4 5 6 7 Dalej »
 
Opcje tematu
Mission Impossible
Offline Gieferg
Skazany na Blu-ray
Liczba postów: 8,059
Reputacja: 171
   
#41
23-07-2023, 22:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2023, 22:19 przez Gieferg.)
Cytat:przyznaj się, że całą odzyskaną kasę wydałeś na seans Barbie w tej weekend!

Wydałem ją jakoś w 2014 roku. Nie pamiętam na co Tongue


Recenzje filmów, soundtracków, książek i komiksów na Filmożercach
Przykurzona pisanina- SF / Fantasy / Wiedźmin itp.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Online Filmozercy.com
To jest reklama
Liczba postów: Spora
Reputacja: Najwyższa
Ta reklama nie jest widoczna dla zalogowanych użytkowników.


Reklama
Offline ILSA FAUST
IMF
Liczba postów: 512
 
#42
23-07-2023, 23:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2023, 23:58 przez ILSA FAUST.)
Mierzwiak,

Jestem w wątku MISSION IMPOSSIBLE jakie inne lepsze miejsce na FORUM mi proponujesz aby podzielić się moją pasją?
Zakładam że ten wątek śledzą osoby zainteresowane serią MISSION IMPOSSIBLE które martwią się o przyszłość swojej ulubionej franczyzy - sam do mnie napisałeś i poprosiłeś o kasę na bilet, prawie się zgodziłem...czy złamałem gdzieś regulamin FORUM?

oczywiście, wiem wysłałeś mi żart o tym przelewie na bilet, odpowiedziałem żartem na żart...czy nie tak?
Tak samo jak Giefergowi.

Na Barbie wydałem potężną kasę w ten weekend:
(1) bilet dla córki do kina
(2) różowa torebka nowa (stara nie pasowała do bluzki różowej)
(3) różowy jak cholera steelbook (całkiem udany layout) zamówiony w preorder (po rekomendacji filmu przez córkę)
(4) jeszcze bardziej różowy, cały w pełni różowy VINYL z muzą z Barbie dla córki

Filmy familijne oglądam razem z całą rodziną, nigdy sam, w tym przypadku seans będzie w okolicy świąt po dostawie steelbooka.

Proponuję przerwać tę dyskusję tu i teraz, co ty na to? obiecuję poprawę, co ty na to?
przy następnej okazji mamy czystą kartę w innych wątkach, tak zakładam z góry

Jak chcesz podyskutować o serii MI to chętnie się wypowiem, podzielę się wrażeniami, emocjami...pasją.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline ILSA FAUST
IMF
Liczba postów: 512
 
#43
30-07-2023, 12:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2023, 12:36 przez ILSA FAUST.)
Skoro jesteśmy w wątku o merytorycznej dyskusji na temat filmów z serii MISSION IMPOSSIBLE, polecam bardzo dobry artykuł ze strony głównej Filmożerców jeśli fanom serii MI umknął:
https://filmozercy.com/wpis/mission-accomplished-ewolucja-serii-mission-impossible-czesc-i
--------------------------------------------------------------
Zapraszam do merytorycznej dyskusji nt. artykułu
--------------------------------------------------------------
Może zacznę dyskusję moimi przemyśleniami nt. artykułu Pana Redaktora
oraz moimi wrażeniami z seansów pierwszej partii antologii MI (1-2-3),

ILSA FAUST
---------------------------------
ARCHIWA IMF:

Dobrze napisany artykuł Redaktora, dobry wstęp do Antologii serii MISSION IMPOSSIBLE,  w uzupełnieniu dodam od siebie własne odczucia, że MI:1 z 1996 roku to była odpowiedź na serię Bonda, odpowiedź na Goldeneye z 1995 roku gdzie franczyzę odświeża Pierce Brosnan i robi to dobrze. Pamiętam obie premiery z tamtych lat…o ile po Bondzie nie było niespodzianki tylko Brosnan przeniósł nieoglądalną już serię na poziom „oglądalności” co też potem Brosnan pociągnął 3 razy zanim Craig przejął pałeczkę….i zrobił to jeszcze lepiej….(może nie taki przystojny jak Brosnan ale Craig to najlepszy Bond EVER….jak dotąd), o tyle premiera MI:1 bo był bardzo świeży MIX kina szpiegowskiego z kinem akcji…to samo potem zrobił Matt Damon w 2002 rok z serią Bourne’a. Problemy na planie MI:1 spowodowane ciągłym napięciem pomiędzy Tomkiem a De Palmą…rosły i rosły….marzeniem Tomka był Sydney Pollack i nowe 3 Dni Kondora…dzięki uporowi Tomka mamy to…nie sądzę aby Pollack zgodził się zrobić kopię Condora…a, a De Palma niejako oddał hołd Pollackowi…nie mając wyjścia aby Tomek mu odpuścił inne kwestie na planie….finalnie połowa filmu jest w klimacie genialnego Condora a druga połowa w klimacie….Luca Bessona. Tak, to przez tę „mordę” (w jakże pozytywnym sensie) Jeana Reno...świeżo po genialnym Leonie Zawodowcu, wcześniej jako Victor the Cleaner w Nikicie…Jak ktoś oglądał Mission Impossible pierwszy raz w XXI wieku…(niektórzy młodzi adepci kina dowiedzieli się o MI ze Shreka i sceny z Pinokio) nie będąc w 1996 w kinie, to po kultowym Leonie to Jean Reno był wtedy przeciwwagą w tym filmie dla Tomka Kruza a nie świetnie grający John Voight…Cała postać, mimika Franza Kriegera (Reno w MI:1) to ten sam Victor, Leon a nawet trochę Godfryd z Gości Gości…w MI:1 Reno gra oczywiście bardziej w stylu swojej postaci Vincenta z Ronina (1998) ale to raczej Ronin jest tak dobry bo Vincent to nie kto inny jak klon Kriegera z MI:1 (1996)….Mina Reno po wlocie helikopterem do tunelu…bezcenna…

[Obrazek: attachment.php?aid=1755]

Finalnie pierwszy Mission Impossible to najlepszy dla mnie film z całej serii, ponieważ problemy na planie spowodowały, że nie dostaliśmy kolejnego Scarface/Serpico (i bardzo dobrze, bo to inne, wspaniałe, ale gangsterskie kino) tylko porządne kino szpiegowskie w stylu Condora z Redfordem ale okraszone trzema zaledwie sekwencjami akcji…gdzie ekran kradnie Jean Reno a cały czas Tomek Kruz…oraz genialnymi sekwencjami muzycznymi Dannego Elfmana (także najlepszy score z całej serii MI) z motywem przewodnim umiejętnie wplecionym w score…

Świeżość MI:1 z 1996 roku oraz genialny efekt końcowy na ekranie uderzył mocno do głowy Tomkowi i poszedł za ciosem rozkręcając franczyzę, którą uwielbiamy do dzisiaj…ale popełnił fatalny błąd, realizując jakieś tam „marzenia” aktorskie w drugiej części, próbując zrobić niepotrzebnie „kino kopane” (Tomek chciał się popisać, że też z niego może być taki prawie Van-Damme), które nijak nie pasuje do formatu organizacji IMF…dlatego też większość ludzi z MI:2 pamięta tylko scenę ze skałkami w prologu…która poza tym że jest widowiskowa nic a nic nie wnosi do filmu…ot taka pocztówka z urlopu Tomka…a inni pamiętają scenę z apaszką…ja pamiętam z kolei z tego filmu, że najlepszą rolę zagrała w nim LISA GERRARD…, która razem z Hansem Zimmerem stworzyła kilka genialnych sekwencji wokalko-muzycznych, które ratują ten film…niestety najgorszy z całej serii Mission Impossible…Tandem Zimmera oraz Gerrard niejako jako „odrzut” materiału muzycznego z Gladiatora Scotta, wynosi ten film na miano oglądalnego…widowiskowa scena „car dance” oraz scena ucieczki Tomka z wieżowca, poprzez naprędce zrobiony wyłom w metrowym żelbecie i skok ze spadochronem, okraszone wokalem LISY GERRARD (tylko ona ma taki głos na całym świecie), to wizualno-soniczne arcydzieła…gdzie reszta filmu oraz reszta score’a są po prostu marne…ale oglądalne, dlatego MI:2 to najgorszy film z serii…zresztą pokazał to box-office i recenzje…i franczyza została mocno zagrożona przez fatalny dobór reżysera i elementy kina kopanego klasy B…shame…

[Obrazek: attachment.php?aid=1756]

W kolei bardzo ryzykowny ruch Tomka i genialny dobór reżysera JJ Ambramsa w MI:3 ratuje całą serię Mission Impossible, dzięki czemu franczyza funkcjonuje do dzisiaj…Abrams to był bardzo ryzykowny ruch, bo był to ….debiut JJ-a jako reżysera na dużym ekranie…ale to właśnie świetnie nakręcony i wyprodukowany przez BAD ROBOT (firma JJ-a) serial ALIAS był tym zapalnikiem dla MI:3…gdzie klimat ALIAS sączy się przez cały film…przywracając MI:3 na prawidłowe tory kina szpiegowskiego…z elementami akcji a nie odwrotnie….a fakt, że „debiutant” Abrams ale z dużym warsztatem ALIAS, podchodził do swojej roli jako do życiowej roli…Abrams kręcił film jako fan MI:1 oraz fan Tomka Kruza…a Tomek potrzebował gościa, który wykona jego rozkazy (De Palma nie dał mu swobody z kolei Tomek dał Woo za dużo swobody) i Tomek robi swoje wyczyny a Abrams daje warsztat i powstaje najlepsza po MI:1 odsłona serii w części szpiegowskiej…gdyby nie pojawienie się ILSY FAUST (tak to ja) w MI:5, która odświeża serię ponownie, to MI:3 byłaby na drugiej pozycji z całej serii w rankingu IMF…

MI:3 jest tak dobre bo naprawia wszystkie pomyłki Woo z MI:2 – przywraca klimat kina szpiegowskiego akcją odbicia uczennicy Tomka w Berlinie oraz wątkiem prywatnym z Michele Monaghan, która w 20 sekund szkoli się z użycia broni a potem radzi sobie z nią lepiej od samego Tomka…oraz ten czarny charakter (najlepszy z całej serii MI) po którym zostaje tylko but…poje…ny geniusz zła…przez to wszystko film jest mocno dynamiczny i ratuje całą serię….bo to jest spy movie a Tomek ma także wolną rękę do swoich kolejnych popisów czy to w scenie z wiatrakami czy też w scenie wybuchu na moście…odbicie konwoju….genialne…

[Obrazek: attachment.php?aid=1757]

Jednakże film kradną dwie kobiety – agentka Lindsay, którą Tomek ratuje i traci…oraz dziewczyna a potem żonka Julia, która czuje że traci Tomka…który żyje w innym świecie…odzyskuje go na „ślubnym” kobiercu, potem musi go „uśmiercić” odpowiednim voltażem tylko po to aby „uratować” mu życie poprzez akt rezurekcji…genialne...gdzie Tomek po zmartwychwstaniu od razu łapie za broń jak po przebudzeniu o 4 rano po przerwanej misji w MI:1 – dla mnie to taki łącznik pomiędzy filmami ….tak to ten sam Tomek z MI:1….a już bałem że zapuścił te włosy z MI:2 na zawsze… MI:2 nie musiało nawet nigdy powstać ale człowiek uczy się na błędach…może dzięki „skopanemu” Woo mamy lepszę serię…ta sobie to tłumaczę. Pamiętajmy, że misja niemożliwa była bardzo trudna, bo po porażce MI:2 (2000) mieliśmy dwie genialne odsłony Jasona Bourne’a (2002 oraz 2004) gdzie MI:3 (2006) odpowiedziało doskonale na projekt TREADSTONE, że Ethan Hunt ma się dobrze i jest w stanie konkurować z Bournem i Bondem Brosnanem….pamiętajmy, że MI:3 jest w kinach pół roku przed fenomenalnym restartem serii Bonda przez Daniela Craiga w Casino Royale (2006)…przypadek i zarazem nauczka, że po Casino Royale trzeba było dopracować Ghost Protocol…ale to będzie w drugiej części artykułu Redaktora jak mniemam.

[Obrazek: attachment.php?aid=1758]

W oczekiwaniu na artykuł Redaktora Part 2 oraz Part 3….
Prezentuję ranking IMF dla serii MI:

(1) MI:1 (10/10) (10 pkt. za CONDORA, JEANA RENO oraz ELFMANA)
(2) MI:7 (08/10) (8 pkt. za ILSĘ FAUST)
(3) MI:6 (08/10) (8 pkt. za ILSĘ FAUST)
(4) MI:5 (08/10) (8 pkt. za ILSĘ FAUST)
(5) MI:3 (08/10) (aż 8 pkt. za JJ ABRAMSA i uratowanie serii)
(6) MI:4 (07/10) (tylko 7 pkt. za wyrzucenie prze okno LEY’I SEYDOUX)
(7) MI:2 (07/10) (aż 7 pkt. za główną rolę LISY GERRAD)
--------------------------------
Ranking Spy Blockbusters:

(1) Mission Impossible (real Blockuster)                                                                                                                                
(2) Bond (Brosnan & Craig only) (poprzenie Bondy są nieoglądalne)
(3) Jason Bourne (świeże spojrzenie na kino szpiegowskie)
(4) Jack Ryan (Harrison Ford a potem w każdym Ryanie inny aktor…taka strata...)
(5) Johnny English Smile

Best Spy movie ever: Tinker Tailor Soldier Spy

-------------------------------------------------------
this message will self-destruct in 5 seconds...
--------------------------------------------------------

   
   
   
   

--------------------------------------------------------------
Zapraszam do merytorycznej dyskusji nt. artykułu
--------------------------------------------------------------


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline fire_caves
Settling in
Liczba postów: 1,618
Reputacja: 117
 
#44
30-07-2023, 21:17
(30-07-2023, 12:29)ILSA FAUST napisał(a):  …o ile po Bondzie nie było niespodzianki tylko Brosnan przeniósł nieoglądalną już serię na poziom „oglądalności
Występy T. Daltona uznajesz za... nieoglądalne?


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline ILSA FAUST
IMF
Liczba postów: 512
 
#45
30-07-2023, 22:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2023, 22:34 przez ILSA FAUST.)
(30-07-2023, 21:17)fire_caves napisał(a):  Występy T. Daltona uznajesz za... nieoglądalne?

Wiem, że to mocno kontrowersyjne, co napiszę, ale wszystkie Bondy przed Brosnanem uważam za nieoglądalne...
a próbowałem kilka razy ten bondy od 1 do 16...przed każdym kolejnym Craigiem...
pierwsze bondy uważam za "obrazę" moich uczuć...to kicz kina szpiegowskiego - porównaj sobie 3 dni Condora z pierwszymi bondami...po prostu mając w kolekcji takie serie jak Mission Impossible, BOURNE, JACK RYAN oraz wiele filmów gatunkowych, które nie doczekały się serii, to szkoda mi życia na poprzednie bondy...które traktuję jako masowy kicz, tak jak Flasha Gordona jako kicz w moim SCI_FI (znowu się naraziłem?)...

Zawsze przed każdym nowym Bondem odświeżam, poprzednie Bondy...
Przy NTTD mieliśmy z córką do przerobienia 8 Bondów (4 Brosnany oraz 4 Craigi) + materiały dodatkowe z każdego z nich a potem w kinie NTTD a potem w kinie domowym na UHD...
cytując Bonda-Craiga...prędzej dam sobie żyły podciąć niż ...
obejrzę przed każdym kolejnym bondem 25 filmów...
po prostu jest tego za dużo jak na jeden raz i przepaść jakościowa pomiędzy pierwszymi bondami a ostatnimi jest znacząca...
zauważ pomiędzy MI:1 a MI:8 będzie 30 lat...a Tomek się nie starzeje i oglądasz ciągiem wszystkie filmy jak serial...albo Bourne...
to przewaga jednego aktora...z bondami jest znacznie gorzej...
Już Jack Ryan miał problem...nie z jakością poszczególnych części ale z częstą zmianą Jacka - tylko Ford zagrał 2 części i to najlepsze...gdyby Ford zagrał 5 części Jacka Ryana a potem dajmy na to Ben Affleck kolejne 5 części a potem Krasiński kolejne 5 części to mielibyśmy jakościowego Bonda...a teraz co Krasiński skończył serial na 4 sezonach...i co będzie kolejny restart serii za kilka lat....
tutaj trzeba przyznać Tomkowi, że może grać Hunta to końca życia zmieniając tylko cel swojej roli albo używając maski może grać do końca życia jego dubler...hehe...a Tomek tylko głos podłoży...

oczywiście kino się liczy ale poprzednie Bondy mi uwierają, urągają, efekty specjalne są krytycznie przestarzałe...kicz goni kicz...dziewczyny Bonda jedynie się nadają do oglądania...nic więcej...
to tak jak Barbarella, przez cały film patrzysz na Jane Fondę jak to możliwe że dzisiaj wygląda całkiem inaczej...a jakbyś wyciął tę dziewczynę do dostałbyś 80 minut kiczu...w najczystszej formie...ale kult filmu polega na postaci Barbarelli...a Flash Gordon, piętnaście lat technologii potem, trylogia gwiezdnych wojen po drodze, blade runner i co dostajemy kicz z lat 60 tych..., to mi popsuło mój "kinowy" błędnik i mam spory problem ze wczesnymi bondami oraz wczesnym sci_fi....

odnosząc się do pytania "fire caves'a"
Dalton na razie jest w "bondowym czyśccu"...to w "licencji na zabijanie" już ta oglądalność de facto dopiero się klaruje jako tako, gdzie poprzedni już "w obliczu śmierci" to wciąż ten stary bond zalatujący kiczem...
Zawsze jak dochodziłem do Daltona to byłem na pograniczu...ale z racji, że zagrał tylko 2 Bondy, z czego "licencja na zabijanie" jest zdecydowanie bliższa serii Brosnana...to mimo wszystko odpuściłem sobie kolejne seanse a kilka prób było...
Ale mając na uwadze tę oto dyskusję, prawdopodobnie dam szansę Daltonom przed kolejnym maratonem Bondów...pewnie jakieś pół roku przed premierą Bonda 26...ale jak mam sobie pomyśleć, że zamiast 9 bondów mam obejrzeć 11 filmów...gdzie Dalton będzie "tylko na chwilę" to nie wiem...
ale masz rację na pewno drugi Dalton jest oglądalny ale czy się zadomowi, nie wiem, dam chłopu szansę...


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline piti198
Posting Freak
Liczba postów: 1,832
Reputacja: 84
   
#46
30-07-2023, 22:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2023, 22:56 przez piti198.)
Kiczem to jest cały zamysł Bonda jako agenta MI6, paradującego sobie jak gdyby nic i rozwalającego wszystko i wszystkich. Bo prawdziwy agent tak się nie zachowuje, tylko działa w ukryciu, Bond to zwykły najemnik do zadań specjalnych. Zresztą wątpię, żeby nawet jakiś najemnik był zdolny do tych cyrkowych, akrobatycznych popisów, które są pokazywane w Bondach.
A oglądając po raz n-ty doceniłem starsze Bondy, zwłaszcza "Licence to Kill" z Daltonem. Jest lepszy niż niejeden nowszy Bond i na pewno jest to realna sytuacja, walka z handlarzem narkotyków niż jakieś bajki o ratowaniu świata przed złowrogą, sekretną organizacją, która chce zawładnąć światem. (ach te teorie spiskowe Big Grin)
A bajki z Craigiem mnie nie pociągają. Dla mnie to najgorszy Bond w historii.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Ethan
Posting Freak
Liczba postów: 962
Reputacja: 37
 
#47
30-07-2023, 23:15
Brosnan to najslabszy Bond, chociaz jako postac chyba jest najbardziej bondowska. Cos jak znakomity Cavill w zenujacym Wiedzminie. Craig to juz Bond bogatszy o filmowego Bourne'a, a ja chyba wole jednak Matta Damona. Najlepszym Bondem dla mnie Moore, chociaz pozegnal sie przecietniutkim Zabojczym Widokiem (chyba kwestia wieku glownego bohatera i zmarnowanego potencjalu jaki dawala swietna przeciez obsada).


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline ILSA FAUST
IMF
Liczba postów: 512
 
#48
30-07-2023, 23:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2023, 22:40 przez ILSA FAUST.)
(30-07-2023, 22:52)piti198 napisał(a):  Kiczem to jest cały zamysł Bonda jako agenta MI6, paradującego sobie jak gdyby nic i rozwalającego wszystko i wszystkich. Bo prawdziwy agent tak się nie zachowuje, tylko działa w ukryciu

Racja, Hunt jest bardziej z krwi i kości...z kolei misje są bardziej niemożliwe na papierze ale po zakończeniu misji są całkiem możliwe, mniej wybuchów a więcej zaplanowanego działania...mniej trupów...a w każdej części jest omówienie akcji...plany akcji...w trakcie akcji aby 2 razy nie powtarzać to wizytówka serii...pozostała po pierwszej części.
Jason Bourne jest z nich najbardziej prawdziwy, bo nic nie pamięta, ale wie, że jest świetnie wyszkolony jak już musi się bronić...

Za to Bond jest najmniej prawdziwy jako agent...jak to Brosnan pod krawatem czołgiem pocina....
ale to zawsze Bond był z "przymrużeniem" oka...to miała być taka popkulturowa papka...dopiero właśnie Brosnany i Craigi nadają serii bardziej kina gatunkowego, ale nadal wykorzystując utarte schematy i powtarzające się rytuały...M,Q, MP, motyw muzyczny, piosenka otwierająca po pierwszej sekwencji...zawsze jakaś tam aktualna gwiazdeczka śpiewa...
ale tutaj szanują opinię PITI-ego, ale dla mnie (i nie tylko) do Daniel Craig jest najlepszym Bondem...

w Casino Royale jest bardziej prawdziwy jako człowiek-agent, nawet się zakochuje w Vesper w tym samym Casino Royale...gdzie jego poprzednicy (włącznie z Brosnanem) tylko "używają" sobie kobiet...czy to w trakcie akcji czy to przed akcją czy to po akcji...
Craig to prawdziwy człowiek bo śmierć Vesper jest w stanie utopić w zmrożonej wódeczce, jak prawdziwy człowiek (facet), porzucając na jakiś czas Martini wstrząśnięte, nie zmieszane...
Bond Craiga, dostaje w mordę i widać to po nim...a poprzednicy ciągle kołnierzyk nakrochmalony...
Bond Craiga potrafi rozbawić widza samym wymownym spojrzeniem...tylko prawdziwy człowiek to potrafi...nie było te we wcześniejszych bondach....
Bond Craiga z Bonda pół-boga robi człowieka, który umiera, choć nie ma na to czasu...
Chwała Craigowi, że zagrał 5 odsłon, bardzo fizycznych ról, bardzo wyczerpujących, w stosunku do poprzednich bondów...którzy się pojawiali na planie i wszystko na nich czekało łącznie z zapasem kilku nakrochmalonych koszul...i tym martini schłodzonym
Bond Craiga potrafił się pobrudzić nawet nieco..."oficjalnie" napocić... to także ludzka cecha...
Bond działa w pojedynkę, jak dostaje wsparcie to tylko się irytuje (taka Paloma cud malina świetnie zagrała adeptkę), Hunt działa w zespole - polega na zespole, Bourne działa w pojedynkę, ale wie, że był kiedyś tam w zespole...nawet nie pamięta, że miał dziewczynę...
każdy z nich jest przeszkolony, każdy ma wyprany mózg, ale o ile Bourne chce uciec od tego wszystkiego, Bond jest do wynajęcia na rozkazy, tylko w teorii się buntuje, ale przed M zawsze klęknie, to Hunt ma ciągły bunt w DNA...oraz ma misję ratowania świata...i ratowania kin jednocześnie Smile
Jack Ryan to osobny temat...ale inny charakter ...to analityk CIA...a los go pcha w teren...świetnie się różni od zestawu powyżej, szkoda, że mówiąc językiem młodzieżowym Jack Ryan ma wiele "skinów"...
na szczęcie każdy z nich jest inny...dzięki temu nie mamy 50 bondów w jednym box-ie ale 4 serie kinowe...oraz próby serialowe do Treadstone oraz Jack Ryan Kosińskiego.
no i dopiero będzie burza po wybraniu nowego Bonda...ale to inny wątek...
Ale dla mnie każdy, każdy kolejny Bond, Hunt to święto kina, bo dostajemy jakościowy film...
dlatego "achiwalne" bondy niech spoczywają w archiwum...szkoda życia...bo jakościowo to kicz straszny...
jak pisałem wyżej dam jeszcze jedną szansę Daltonowi...ale nie ręczę...na razie "czyściec bondowy" dla Daltona.
Wiem, że to po powiem będzie niepopularne, ale chcę dostać szóstego Bourne'a....
Z Damonem, w klimacie trylogii...wiem, że to zły pomysł...ale przy odpowiednim scenariuszu...
wszystko jest możliwe...może mu się nagle otworzyć zapadka w mózgu z innego projektu niż Treadstone...
Szkoda, że ta miłość z Julią Stiles była mało burzliwa...ale wiem, człowiek laski nie pamiętał...


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline piti198
Posting Freak
Liczba postów: 1,832
Reputacja: 84
   
#49
31-07-2023, 07:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2023, 07:25 przez piti198.)
Z filmów z serii MI to tylko oglądałem 1 i 2, to nie mogę się wypowiedzieć. W sumie MI:I było normalnym, jak najbardziej realnym filmem, może bez tej akcji w tunelu z tym śmigłowcem.
A co do Brosnana, to sam napisałeś, że we wcześniejszych filmach był kicz, a tu wspominasz jak popyla czołgiem przez miasto. Tak, jest jednym z lepszych Bondów, ale dla mnie to Moore był najlepszym agentem 007.
I nie zgadzam się, że Zabójczy Widok to słabszy Bond, dla mnie był jednym z lepszych, z Walkenem w roli psychola i Grace Jones jako jego ochrona.
W sumie Bourne był bardziej realistyczny, ale to też wyszkolona maszyna do zabijania. Ale nie było takich bajek jak w Bondzie.
Mnie Craig nie rozśmieszał, bo z tą wiecznie przyklejoną miną twardziela to nie miał czym. To realizm jest w/g Ciebie jak więcej od pozostałych Bondów dostał w mordę? A umarł, bo teraz to baby i murzyny są na topie, to trzeba było go uśmiercić.


Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Offline Juby
Nieogar w tym temacie
Liczba postów: 2,080
Reputacja: 80
 
#50
31-07-2023, 07:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2023, 07:54 przez Juby.)
(23-07-2023, 23:58)ILSA FAUST napisał(a):  Zakładam że ten wątek śledzą osoby zainteresowane serią MISSION IMPOSSIBLE które martwią się o przyszłość swojej ulubionej franczyzy
Nikt się nie martwi, bo franczyza nie ma problemów. Przeciągnięty marketing (przypominam o ile Paramount przesuwał wypuszczenie filmu do kin i jak wcześnie wypuścił jego pierwszy trailer) i fatalnie dobrana data premiery (tydzień po Sound of Freedom, które okazało się niespodzianką sezonu i tydzień przed Barbenheimer, które okazało się wydarzeniem lata) spowodowały rozczarowujący wynik w box office (wygląda na to, że film sprzeda najmniejszą ilość biletów w USA w historii serii z wynikiem ok. $165m, a na całym świecie może dobije do $550m, co nie pokryje jego gigantycznego budżetu produkcji spowodowanego covidem - $291m), ale film zebrał fantastyczne recenzje i opinie widzów, na pewno dobrze sobie poradzi na nośnikach fizycznych i w streamingu, a ósma część (do niedawna planowana jako ostatnia) jest już w post-produkcji. Paramount po prostu musi rozsądniej zerkać w kalendarz 2024 przy M:I-8 i przy marketingu nie liczyć jedynie na Toma Cruise'a.

Inna sprawa, że za klapą w USA może stać inny czynnik, tj. zdebilenie Amerykanów, którzy od jakiegoś czasu zwyczajnie odrzucają kino akcji, w którym nie ma komiksowych superbohaterów. Wszystkie serie o szpiegach (Bond, Bourne, M:I, F&F) od kilku lat pikują i nie mogą wybić się do swojego dawnego poziomu, nawet jeśli krytycy je chwalą, a widzowie się nimi zachwycają w sieci. Więcej akcyjniaków zamiast do kin trafia na Netflix, lub inne platformy streamingowe. Obserwuję ten trend już od jakiegoś czasu i bardzo mnie on smuci, bo kinem superbohaterskim jestem już zmęczony, a "bardziej klasycznego kina akcji" nigdy mi mało, z tym że niedługo może zniknąć, jak niegdyś westerny.


Filmweb | Filmoskop

Gunn, Safran, Zaslav, wherever you are out there... Fuck You too!
Odpowiedz
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Wyślij ten wątek znajomemu
Strony (7): « Wstecz 1 ... 3 4 5 6 7 Dalej »
 




Użytkownicy przeglądający ten wątek:   1 gości

  •  Wróć do góry
  •  Kontakt
  •   Tanie filmy, okazje, przeceny, społeczność filmowa - Filmozercy.com | Forum
  •  Wersja bez grafiki
© Rush Crafted with ❤ by iAndrew
Polskie tłumaczenie © 2007-2025 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2025 MyBB Group.
Tryb normalny
Tryb drzewa
Pokaż wersję do druku
Subskrybuj ten wątek
Dodaj ankietę do wątku
Wyślij ten wątek znajomemu