Indiana Jones i artefakt przeznaczenia - Disney
To co pokazuje ten film, to normalnie bajda z mchu i paproci dla potłuczonych. Cała ta historia z tym urządzeniem, żeby się przenieść w przeszłość i tą podmianą na stanowisku fuhrera to bida z nędzą, nawet ostatnia część jest od tego gniota lepsza.
Służby specjalne USA, naziole to kretyni, tylko siostrzenica Indiany i ten mały chłopaczek to geniusze ratujący świat przed zagładą w pojedynkę.
Bo pan Jones to robi za tło dla wyczynów wspomnianej dwójki herosów. A dzieciak od razu umie pilotować samolot, bo jak w matrixie ma wgraną ich obsługę.
Ale się zdziwiłem, że w dobie politpoprawności czarna agentka służb specjalnych USA idzie do rozwałki i to tak łatwo.
Można temu gniotowi dać w porywach 6 głównie za sentyment.
To co pokazuje ten film, to normalnie bajda z mchu i paproci dla potłuczonych. Cała ta historia z tym urządzeniem, żeby się przenieść w przeszłość i tą podmianą na stanowisku fuhrera to bida z nędzą, nawet ostatnia część jest od tego gniota lepsza.
Służby specjalne USA, naziole to kretyni, tylko siostrzenica Indiany i ten mały chłopaczek to geniusze ratujący świat przed zagładą w pojedynkę.
Bo pan Jones to robi za tło dla wyczynów wspomnianej dwójki herosów. A dzieciak od razu umie pilotować samolot, bo jak w matrixie ma wgraną ich obsługę.
Ale się zdziwiłem, że w dobie politpoprawności czarna agentka służb specjalnych USA idzie do rozwałki i to tak łatwo.
Można temu gniotowi dać w porywach 6 głównie za sentyment.
