18-05-2024, 15:21
The Bear - pozytywne zaskoczenie. Nie oglądam żadnych kulinarnych "szoł", więc podchodziłem do tego serialu ostrożnie. Recenzje były zachęcające, więc "spórbowałem". Po pierwszych dwóch, trzech odcinkach wiedziałem już, że to całe gotowanie, to tylko tło dla świetnie rozpisanych postaci i relacji międzyludzkich. Słabości, małe i większe życiowe dramaty, problemy, marzenia i uczucia. Wszystko zamknięte w niewielkiej restauracji. Bez patosu, czasem krzykliwie, ale zawsze interesująco. 9/10. Polecam.
Fallout - sorki, ale jak dla mnie słabizna. W scenariuszu cała masa nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Ktoś potrzebuje pomocy i akurat ktoś inny się nagle pojawia i mu jej w ostatniej chwili udziela. Ktoś coś wreszcie znalazł, ale zaraz potem stracił i potem ktoś inny zaraz to odnalazł i przekazał później, dokładnie w tym momencie gdy było to potrzebne. Takie sytuacje w każdym niemal odcinku. Takie prowadzenie fabuły sprawiło, że po kliku epizodach straciłem niemal zupełnie zainteresowanie losami głównych bohaterów. Serial obejrzałem do końca traktując go jak tło do różnych domowych aktywności. Muzyka - mnie zaczęła irytować po pewnym czasie. Jeżeli chodzi o plusy, to trzeba przyznać, że wizualnie jest dobrze. Scenografia, kostiumy, CGI - wszystko na bardzo dobrym poziomie.
Muszę się przyznać, że w grę nigdy nie grałem. Może dlatego nie czuję tego specyficznego klimatu. 5/10.
Orville - wreszcie udany serial s-f. Poziom pierwszego sezonu co prawda kuleje, bo mam wrażenie, że twórcy na siłę starali się wpychać humor o zbyt rubasznym zabarwieniu. Od sezonu drugiego jest już jednak dużo lepiej. Dobre proporcje pomiędzy wątkami/odcinkami typowo eksploracyjnymi, a budującymi główną oś fabuły. Każdy z obsady mostka ma swój czas, swój odcinek, w którym możemy go lepiej poznać. Humor jest, ale lepiej wyważony i oszczędniej dawkowany. Tematy "społeczne" poruszane są bez nachalnego pokazywania widzowi jednej, jedynie słusznej opinii. Stylistycznie jest... specyficznie. Design pojazdów, postaci, statków, jest zdecydowanie inny od tego co możemy oglądać chociażby w Star Trekach. Mam wrażenie, że podporządkowany został pierwotnej, mocno luzackiej fabule pierwszego sezonu.
Orville to nie poziom Star Trek TNG, ale spokojnie osiąga poziom Strange New Worlds (pierwszego sezonu). Podobało mi się i czekam na więcej. Oceny: 6,5/10 dla sezonu 1 i 8/10 dla sezonów 2 i 3.
Fallout - sorki, ale jak dla mnie słabizna. W scenariuszu cała masa nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Ktoś potrzebuje pomocy i akurat ktoś inny się nagle pojawia i mu jej w ostatniej chwili udziela. Ktoś coś wreszcie znalazł, ale zaraz potem stracił i potem ktoś inny zaraz to odnalazł i przekazał później, dokładnie w tym momencie gdy było to potrzebne. Takie sytuacje w każdym niemal odcinku. Takie prowadzenie fabuły sprawiło, że po kliku epizodach straciłem niemal zupełnie zainteresowanie losami głównych bohaterów. Serial obejrzałem do końca traktując go jak tło do różnych domowych aktywności. Muzyka - mnie zaczęła irytować po pewnym czasie. Jeżeli chodzi o plusy, to trzeba przyznać, że wizualnie jest dobrze. Scenografia, kostiumy, CGI - wszystko na bardzo dobrym poziomie.
Muszę się przyznać, że w grę nigdy nie grałem. Może dlatego nie czuję tego specyficznego klimatu. 5/10.
Orville - wreszcie udany serial s-f. Poziom pierwszego sezonu co prawda kuleje, bo mam wrażenie, że twórcy na siłę starali się wpychać humor o zbyt rubasznym zabarwieniu. Od sezonu drugiego jest już jednak dużo lepiej. Dobre proporcje pomiędzy wątkami/odcinkami typowo eksploracyjnymi, a budującymi główną oś fabuły. Każdy z obsady mostka ma swój czas, swój odcinek, w którym możemy go lepiej poznać. Humor jest, ale lepiej wyważony i oszczędniej dawkowany. Tematy "społeczne" poruszane są bez nachalnego pokazywania widzowi jednej, jedynie słusznej opinii. Stylistycznie jest... specyficznie. Design pojazdów, postaci, statków, jest zdecydowanie inny od tego co możemy oglądać chociażby w Star Trekach. Mam wrażenie, że podporządkowany został pierwotnej, mocno luzackiej fabule pierwszego sezonu.
Orville to nie poziom Star Trek TNG, ale spokojnie osiąga poziom Strange New Worlds (pierwszego sezonu). Podobało mi się i czekam na więcej. Oceny: 6,5/10 dla sezonu 1 i 8/10 dla sezonów 2 i 3.
niespotykanie spokojny człowiek
