Troja (Dir Cut) - 9/10 (i stawiam wyżej niż Gladiatora) ---> https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-104-troja
Troja (Theatrical) - widziałem tylko raz, w kinie i więcej nie obejrzę.
Odyseja... może kiedyś obejrzę (bo to jednak Odyseja, kto by nie stał za kamerą), obstawiam jakieś 4/10 (choć nie zdziwię się jeśli będzie niżej) dam znać, czy trafiłem.
---
Wracając do meritum:
The Substance 2024
Żona zrewanżowała mi się tym filmem za nieszczęsny Tenet, choć tak naprawdę to o filmie prawie nic nie wiedziała (nawet jaki to gatunek), poza tym że gra Demi i ktoś tam powiedział, że ciekawe.
No i fakt, gra Demi... i niby nawet ciekawe... do czasu.
Z początku dziwna jest sama forma (zdjęcia, teledyskowy montaż) ogólnie jak to mówią "artsy-fartsy", ale ogląda się to całkiem dobrze - pod sam koniec można było przewidzieć jak się skończy... prawie... bo zakończenie choć posżło niby dokładnie w kierunku jakiego oczekiwałem tzn że Sue się dosłownie posypie na scenie, okazało się absurdalnie przesadzone/przerysowane, groteskowe i w zasadzie zepsuło wrażenie z całego filmu, przez co trudno mi to nawet ocenić, ale wiem, że na pewno tego drugi raz nie obejrzę. W pewnym momencie stwierdziłem, że przy tym finale to "Blood Drive" było całkiem stonowane .
Film w sumie nie wiedział kiedy się skończyć - a trzeba było to zrobić z niedopowiedzeniem i skończyć w momencie kiedy Sue spogląda w lustro po tym jak sobie zapodała nadprogramwą dawkę serum. I wtedy zakończenie byłoby bardzo spoko, no ale nie, zamiast tego popłynęli w stronę, która przez kolejnoe 10 czy 15 minut mnie przyprawiała o mdłości i zażenowanie jednocześnie.
Ostatecznie więc jakieś... 6/10... 5 może?
Ale i tak ciekawsze to niż Tenet
A wczoraj wpadła Walkiria z Cruisem - niby moje klimaty, a dopiero teraz to obejrzałem i jest, no ok, liczyłem, że będzie to wybrzmiewało mocniej, że emocji trochę więcej (no i aktor grający Hitlera mi w ogóle nie pasował), ale i tak było spoko choć miało się wrażenie, że jednak za krótko. Kiedyś chciałem to kupić w ciemno, w końcu nie kupiłem i teraz to już nie sądzę, żebym to zrobił, bo mam wątpliwości czy chciałoby mi się wracać. No i nazwisko reżysera jakby trochę wyjaśniało bo gośc był dla mnie zawsze mocno przereklamowany (patrzę na was X-Men i X2).
7/10
Troja (Theatrical) - widziałem tylko raz, w kinie i więcej nie obejrzę.
Odyseja... może kiedyś obejrzę (bo to jednak Odyseja, kto by nie stał za kamerą), obstawiam jakieś 4/10 (choć nie zdziwię się jeśli będzie niżej) dam znać, czy trafiłem.
---
Wracając do meritum:
The Substance 2024
Żona zrewanżowała mi się tym filmem za nieszczęsny Tenet, choć tak naprawdę to o filmie prawie nic nie wiedziała (nawet jaki to gatunek), poza tym że gra Demi i ktoś tam powiedział, że ciekawe.
No i fakt, gra Demi... i niby nawet ciekawe... do czasu.
Z początku dziwna jest sama forma (zdjęcia, teledyskowy montaż) ogólnie jak to mówią "artsy-fartsy", ale ogląda się to całkiem dobrze - pod sam koniec można było przewidzieć jak się skończy... prawie... bo zakończenie choć posżło niby dokładnie w kierunku jakiego oczekiwałem tzn że Sue się dosłownie posypie na scenie, okazało się absurdalnie przesadzone/przerysowane, groteskowe i w zasadzie zepsuło wrażenie z całego filmu, przez co trudno mi to nawet ocenić, ale wiem, że na pewno tego drugi raz nie obejrzę. W pewnym momencie stwierdziłem, że przy tym finale to "Blood Drive" było całkiem stonowane .
Film w sumie nie wiedział kiedy się skończyć - a trzeba było to zrobić z niedopowiedzeniem i skończyć w momencie kiedy Sue spogląda w lustro po tym jak sobie zapodała nadprogramwą dawkę serum. I wtedy zakończenie byłoby bardzo spoko, no ale nie, zamiast tego popłynęli w stronę, która przez kolejnoe 10 czy 15 minut mnie przyprawiała o mdłości i zażenowanie jednocześnie.
Ostatecznie więc jakieś... 6/10... 5 może?
Ale i tak ciekawsze to niż Tenet

A wczoraj wpadła Walkiria z Cruisem - niby moje klimaty, a dopiero teraz to obejrzałem i jest, no ok, liczyłem, że będzie to wybrzmiewało mocniej, że emocji trochę więcej (no i aktor grający Hitlera mi w ogóle nie pasował), ale i tak było spoko choć miało się wrażenie, że jednak za krótko. Kiedyś chciałem to kupić w ciemno, w końcu nie kupiłem i teraz to już nie sądzę, żebym to zrobił, bo mam wątpliwości czy chciałoby mi się wracać. No i nazwisko reżysera jakby trochę wyjaśniało bo gośc był dla mnie zawsze mocno przereklamowany (patrzę na was X-Men i X2).
7/10
