Zawrót Głowy. Klasyk, który mocno się zestarzał. Na plus na pewno ukazanie San Francisco. 62 lata temu tak świetnie sfilmować miasto, czapki z głów. Technicznie, mimo archaizmu zabiegu, fajnie ogląda się motyw z "rozciągającymi" schodami. Historia też wciągająca, natomiast totalnie irytuje James Stewart, trochę mniej Kim Novak. 6,5/10
W głębi lasu. Podszedłem z zakodowanym byciem na "nie" do tego kryminału, dlatego miło zaskoczył mnie motyw retrospekcji. Borcuch to być może nie jest, ale Hubert Miłkowski (jako młody Paweł) oraz zjawiskowa Wiktoria Filus (młoda Laura) kapitalnie zagrali, a i sam pomysł na tajemnicze zniknięcie też niczego sobie. Niestety, dominująca teraźniejszość z głównym winowajcą w postaci Grzegorza Damięckiego, pogrzebały serial. Jedynie Żmijewski może spać spokojnie. Po jego śmierci, będziemy mieli idealnego kandydata do zagrania Ojca Mateusza. Plus te wszystkie pseudopoetyckie i strasznie drażniące mnie w filmach, w ostatnim czasie, kalki zdjęciowe. Lekko drgająca kamera, zamglenia, nieostrość, zbliżenia twarzy, ujęcia z dołu gdy bohater pływa w basenie plus obowiązkowo las czy jadący drogami samochód pokazane z lotu ptaka. Może gdyby skrócić to wszystko do dwugodzinnego filmu fabularnego? Ale chyba nie, bo przeciez dochodzą absurdy scenariusza. Nawet poziomu Belfra nie otrzymaliśmy. 5/10
Nieuchwytny Cel. Fajny scenariusz spaprany przez irytujące aktorstwo. I Van Damme po raz pierwszy chyba z "guzem". Przydałby się jakiś fajny remake, bo potencjał tej historii jest. Tutaj chyba zbyt dużo kasy poszło w wynagrodzenie Belga. Chociaz kilka lokacji dobrych. 5/10
Pali się, moja Panno. Forman tuż przed Ameryką, Forman w takim czechosłowackim Rejsie. I ja rozumiem te wszystkie aluzje, ten motyw mikroskali systemu komunistycznego, ale też zwyczajnie się nudzę. Genialnie (jak to On) reżyser potrafi pokazywać twarze/ludzi. 4/10
Dzikość Serca. Na pewno wiele scen weszło do kanonu kina i buzia sama się uśmiecha, natomiast dla mnie to Lynch w takim punkcie jak Tarantino we Wsciekłych Psach. Obaj definiują swój styl (wiadomo, Quentin zaczynał, a David miał juz na koncie kultowe filmy), któremu już raczej będą wierni do końca, a zarazem oba tytuły sa preludium dla Zaginionej Autostrady oraz Pulp Fiction. No i Cage'a da się tutaj lubić. 6/10
Plaga Wampirów. Zaskakująco dobre kino drogi z elementami survival. Dobry scenariusz pozwolił przykryć braki budżetowe, a odpowiednie wyważenie taniego egzystencjalizmu postapo z akcją, pozwoliło zapomnieć o brakach w warsztacie aktorskim kilku bohaterów. Do tego indiefolkowe motywu muzyczne też robią dobrą robotę. O niebo lepsze niż nijaka Droga z Viggo 7/10
Złodziejaszki. Kilka lat temu byłem w kinie na Jak Ojciec i Syn i tamta historia mnie kupiła. Tym razem Koreeda zawodzi. Niby znów pokazuje nie tak kolorowy świat Japonii i wpisuje się w nurt azjatyckiego (głównie japońskiego i koreańskiego) kina społecznego doby tamtejszego kryzysu i postępującego rozwarstwienia, jednak chyba polega na poziomie narracji. 5/10
W głębi lasu. Podszedłem z zakodowanym byciem na "nie" do tego kryminału, dlatego miło zaskoczył mnie motyw retrospekcji. Borcuch to być może nie jest, ale Hubert Miłkowski (jako młody Paweł) oraz zjawiskowa Wiktoria Filus (młoda Laura) kapitalnie zagrali, a i sam pomysł na tajemnicze zniknięcie też niczego sobie. Niestety, dominująca teraźniejszość z głównym winowajcą w postaci Grzegorza Damięckiego, pogrzebały serial. Jedynie Żmijewski może spać spokojnie. Po jego śmierci, będziemy mieli idealnego kandydata do zagrania Ojca Mateusza. Plus te wszystkie pseudopoetyckie i strasznie drażniące mnie w filmach, w ostatnim czasie, kalki zdjęciowe. Lekko drgająca kamera, zamglenia, nieostrość, zbliżenia twarzy, ujęcia z dołu gdy bohater pływa w basenie plus obowiązkowo las czy jadący drogami samochód pokazane z lotu ptaka. Może gdyby skrócić to wszystko do dwugodzinnego filmu fabularnego? Ale chyba nie, bo przeciez dochodzą absurdy scenariusza. Nawet poziomu Belfra nie otrzymaliśmy. 5/10
Nieuchwytny Cel. Fajny scenariusz spaprany przez irytujące aktorstwo. I Van Damme po raz pierwszy chyba z "guzem". Przydałby się jakiś fajny remake, bo potencjał tej historii jest. Tutaj chyba zbyt dużo kasy poszło w wynagrodzenie Belga. Chociaz kilka lokacji dobrych. 5/10
Pali się, moja Panno. Forman tuż przed Ameryką, Forman w takim czechosłowackim Rejsie. I ja rozumiem te wszystkie aluzje, ten motyw mikroskali systemu komunistycznego, ale też zwyczajnie się nudzę. Genialnie (jak to On) reżyser potrafi pokazywać twarze/ludzi. 4/10
Dzikość Serca. Na pewno wiele scen weszło do kanonu kina i buzia sama się uśmiecha, natomiast dla mnie to Lynch w takim punkcie jak Tarantino we Wsciekłych Psach. Obaj definiują swój styl (wiadomo, Quentin zaczynał, a David miał juz na koncie kultowe filmy), któremu już raczej będą wierni do końca, a zarazem oba tytuły sa preludium dla Zaginionej Autostrady oraz Pulp Fiction. No i Cage'a da się tutaj lubić. 6/10
Plaga Wampirów. Zaskakująco dobre kino drogi z elementami survival. Dobry scenariusz pozwolił przykryć braki budżetowe, a odpowiednie wyważenie taniego egzystencjalizmu postapo z akcją, pozwoliło zapomnieć o brakach w warsztacie aktorskim kilku bohaterów. Do tego indiefolkowe motywu muzyczne też robią dobrą robotę. O niebo lepsze niż nijaka Droga z Viggo 7/10
Złodziejaszki. Kilka lat temu byłem w kinie na Jak Ojciec i Syn i tamta historia mnie kupiła. Tym razem Koreeda zawodzi. Niby znów pokazuje nie tak kolorowy świat Japonii i wpisuje się w nurt azjatyckiego (głównie japońskiego i koreańskiego) kina społecznego doby tamtejszego kryzysu i postępującego rozwarstwienia, jednak chyba polega na poziomie narracji. 5/10
