31-10-2023, 21:05
Dokładnie! A ja już po Aliens.
Pierwsza część może być sobie najlepsza, ale to dwójka na pewno jest najfajniejsza (i moja ulubiona forever <3)
Jakość obrazu bdb, a przerobiona kolorystyka zdała egzamin (prawie w ogóle nie zwróciłem uwagi, że to nieprofesjonalna robota fana, w przeciwieństwie do "poprawionego" T2), z tym że nie wiem czy była potrzebna, bo zazwyczaj oglądam filmy w trybie "ekspert 1", który ma bardzo ciepłą paletę barw/ balans bieli, upodabniający obraz do tego, jaki wyświetlany byłby z projektora w kinie - w przypadku remasterów mocno dotkniętych turkusowym filtrem po prostu zmieniam to ustawienie na "neutralne" i już jest zdecydowanie bliższe temu, jak film powinien wg mnie wyglądać (czyli żółcie idą bardziej w kierunku różu, a zbyt zielony w kierunku niebieskiego). Muszę zrobić porównanie kilku scen z obu płyt, ale wydaje mi się, że oryginalnego Blu-ray'a w trybie neutralnym, a wersji custom w trybie ekspert 1 różni naprawdę niewiele.
Lektor z TVNu (Janusz Kozioł, czyli być może najlepszy głos w branży ever) ma kilka źle przetłumaczonych tekstów, ale ogólnie świetna robota, która dodała seansowi dodatkowego klimatu sprzed lat
Ostatnia rzecz - od bodajże 2008 roku, kiedy to kupiłem drugą część Obcego po raz pierwszy w poniższym wydaniu:
![[Obrazek: obcy-nieziemska-kolekcja-filmowa-tom-1]](https://a.allegroimg.com/original/11c57b/ccbc3a674f24a25264cbad960a9b/obcy-nieziemska-kolekcja-filmowa-tom-1)
... oglądałem ją wyłącznie w wersji specjalnej (154'). Jednak z każdą powtórką przeszkadzało mi coraz więcej dodanych przez Camerona w 1990 roku scen (szczególnie pokazanie LV-426 przed przylotem Ripley i Marines, które wczoraj po prostu przewinąłem). Wczorajszy seans utwierdził mnie w przekonaniu, że był moim ostatnim w SE i od teraz będę wracał do wersji kinowej (137'), która mimo jednego ważnego braku (wątek córki) jest po prostu lepsza: konkretniejsza, logiczniejsza i z lepszym tempem.
Za jakiś czas powtórka A3. Żona już na napisach końcowych Aliens powiedziała coś w stylu: "no i dobra, i niech tym razem już dolecą do Ziemi, byleby nie było że znowu coś pójdzie nie tak, bo to już będzie wtórne/męczące"...
Teraz chyba jeszcze bardziej rozumiem mieszane przyjęcie filmu Finchera sprzed 31 lat
Pierwsza część może być sobie najlepsza, ale to dwójka na pewno jest najfajniejsza (i moja ulubiona forever <3)
Jakość obrazu bdb, a przerobiona kolorystyka zdała egzamin (prawie w ogóle nie zwróciłem uwagi, że to nieprofesjonalna robota fana, w przeciwieństwie do "poprawionego" T2), z tym że nie wiem czy była potrzebna, bo zazwyczaj oglądam filmy w trybie "ekspert 1", który ma bardzo ciepłą paletę barw/ balans bieli, upodabniający obraz do tego, jaki wyświetlany byłby z projektora w kinie - w przypadku remasterów mocno dotkniętych turkusowym filtrem po prostu zmieniam to ustawienie na "neutralne" i już jest zdecydowanie bliższe temu, jak film powinien wg mnie wyglądać (czyli żółcie idą bardziej w kierunku różu, a zbyt zielony w kierunku niebieskiego). Muszę zrobić porównanie kilku scen z obu płyt, ale wydaje mi się, że oryginalnego Blu-ray'a w trybie neutralnym, a wersji custom w trybie ekspert 1 różni naprawdę niewiele.Lektor z TVNu (Janusz Kozioł, czyli być może najlepszy głos w branży ever) ma kilka źle przetłumaczonych tekstów, ale ogólnie świetna robota, która dodała seansowi dodatkowego klimatu sprzed lat

Ostatnia rzecz - od bodajże 2008 roku, kiedy to kupiłem drugą część Obcego po raz pierwszy w poniższym wydaniu:
... oglądałem ją wyłącznie w wersji specjalnej (154'). Jednak z każdą powtórką przeszkadzało mi coraz więcej dodanych przez Camerona w 1990 roku scen (szczególnie pokazanie LV-426 przed przylotem Ripley i Marines, które wczoraj po prostu przewinąłem). Wczorajszy seans utwierdził mnie w przekonaniu, że był moim ostatnim w SE i od teraz będę wracał do wersji kinowej (137'), która mimo jednego ważnego braku (wątek córki) jest po prostu lepsza: konkretniejsza, logiczniejsza i z lepszym tempem.
Za jakiś czas powtórka A3. Żona już na napisach końcowych Aliens powiedziała coś w stylu: "no i dobra, i niech tym razem już dolecą do Ziemi, byleby nie było że znowu coś pójdzie nie tak, bo to już będzie wtórne/męczące"...
Teraz chyba jeszcze bardziej rozumiem mieszane przyjęcie filmu Finchera sprzed 31 lat
