20-12-2024, 03:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-12-2024, 17:24 przez Daras.
Powód edycji: Drobne korekty interpunkcyjne itp. Opinię pisałem w nocy i byłem zmęczony.
)
"Do widzenia, do jutra..." (1960).
To była kolejna udana projekcja. Wcześniej film oglądałem (po rekonstrukcji) z DVD, ostatnio ze dwa / trzy razy w wersji BD.
Krótko, gdyż na temat zacnego obrazu J. Morgesterna musiałbym popełnić dłuższy wpis. Kto by to wytrzymał...
Nie mam pojęcia z jakich powodów cenzura nie chciała dać zielonego światła tamtej produkcji. Ostatecznie twórcy wymyślili, że pod scenariuszem podpisze się człowiek z "odpowiednim" nazwiskiem. Poszło.
Mamy kolejną perełkę wymykającą się z czasów kina moralnego niepokoju. Zbigniew Cybulski nie zszedł poniżej oczekiwań dawnych widzów. Także czarowała jego partnerka - Teresa Tuszyńska. Jeśli faktycznie widzieliśmy wątki autobiograficzne, to tytułowy bohater doświadczył interesującej przygody.
Polubiłem lata 60. - nie tylko z powodu bezsensu obecnej galopady za niczym (?). Po prostu były klimaty.
Z filmu wnioskujemy, iż aby zostać członkiem hermetycznych grup cyganerii należało coś sobą reprezentować w danym środowisku. Status finansowy nie miał znaczenia. Czarno białe kadry Gdańska, a także tkwiące w nim teatrum - ukazano perfekcyjnie.
Dziś - co niekiedy obserwuję - wystarczy toczyć tępym wzrokiem spoza kierownicy kosztownego mercedesa aby kupić bilety na salony.
Na nieistniejącym już forum Kino Polska zamieściłem pewien klip z "Do widzenia...". Po niedługim czasie tenże zniknął z uwagi na jakieś prawa. Szukałem, szukałem, szukałem... Znalazłem! Mamy to po latach.
Kultowa MATKA, o której nety pisały namiętnie: Kto był autorem tekstu? Jakie postaci faktycznie wówczas śpiewały? Gdzie znajdziemy kompletny tekst, itp?.
Uwidocznione przez Morgesterna relacje między ludźmi - autentycznie szczere, raczej odeszły do lamusa.
https://www.youtube.com/watch?v=DRbgS-ToWkk
P.S.
Nie mam pojęcia z jakiego powodu klip się nie otwiera. Wkleiłem oryginalny link z you tube.
To była kolejna udana projekcja. Wcześniej film oglądałem (po rekonstrukcji) z DVD, ostatnio ze dwa / trzy razy w wersji BD.
Krótko, gdyż na temat zacnego obrazu J. Morgesterna musiałbym popełnić dłuższy wpis. Kto by to wytrzymał...
Nie mam pojęcia z jakich powodów cenzura nie chciała dać zielonego światła tamtej produkcji. Ostatecznie twórcy wymyślili, że pod scenariuszem podpisze się człowiek z "odpowiednim" nazwiskiem. Poszło.
Mamy kolejną perełkę wymykającą się z czasów kina moralnego niepokoju. Zbigniew Cybulski nie zszedł poniżej oczekiwań dawnych widzów. Także czarowała jego partnerka - Teresa Tuszyńska. Jeśli faktycznie widzieliśmy wątki autobiograficzne, to tytułowy bohater doświadczył interesującej przygody.
Polubiłem lata 60. - nie tylko z powodu bezsensu obecnej galopady za niczym (?). Po prostu były klimaty.
Z filmu wnioskujemy, iż aby zostać członkiem hermetycznych grup cyganerii należało coś sobą reprezentować w danym środowisku. Status finansowy nie miał znaczenia. Czarno białe kadry Gdańska, a także tkwiące w nim teatrum - ukazano perfekcyjnie.
Dziś - co niekiedy obserwuję - wystarczy toczyć tępym wzrokiem spoza kierownicy kosztownego mercedesa aby kupić bilety na salony.
Na nieistniejącym już forum Kino Polska zamieściłem pewien klip z "Do widzenia...". Po niedługim czasie tenże zniknął z uwagi na jakieś prawa. Szukałem, szukałem, szukałem... Znalazłem! Mamy to po latach.
Kultowa MATKA, o której nety pisały namiętnie: Kto był autorem tekstu? Jakie postaci faktycznie wówczas śpiewały? Gdzie znajdziemy kompletny tekst, itp?.
Uwidocznione przez Morgesterna relacje między ludźmi - autentycznie szczere, raczej odeszły do lamusa.
https://www.youtube.com/watch?v=DRbgS-ToWkk
P.S.
Nie mam pojęcia z jakiego powodu klip się nie otwiera. Wkleiłem oryginalny link z you tube.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.

Dla mnie 

A kilka dni później włączyłem ![[Obrazek: die_hard.jpg]](https://poral.eu/pliki/lektor/die_hard.jpg)
Chyba pora na emeryturę, żeby nie szargać swojej reputacji gniotami, jak R. Scott, czy inny Burton.