01-05-2018, 12:39
Plamy na płytach DVD dotyczą głównie płyt DVD wydawanych parę lat temu przez Imperial, a ostatnio znalazłem je na płytach Monolithu. Właściwie to całe powierzchnie płyt z chemicznym nalotem. Zjawisko to dotyczy głównie polskich wydań, może wiąże się z oszczędnością materiałów, albo niewłaściwą technologią. O ile Imperial jeszcze jakoś poczuwał się do reklamacji (choć kiedyś dostałem od nich list, abym użył szmatki z alkoholem i wydaj mi się, że w takim razie powinni jakiś alkohol od razu dołączać przy zakupie ich filmów, może więcej osób kolekcjonowałoby wtedy płyty DVD), to Monolith mnie wyśmiał. Wczoraj odkryłem, że przestał działać u mnie film Red wydany na Blu-Ray przez Monolith właśnie. To nie jest tanie hobby, ale gdybym wiedział, że polskie płyty DVD i Blu-Ray będę później musiał wyrzucać do śmieci, albo przecierać alkoholem, wilgotnymi chusteczkami (płyty potem i tak nie wyglądają jak nowe), to zastanowiłbym się jednak, czy warto. Narzeka się na słabą sprzedaż w Polsce, na piractwo. A może jednak należałoby ponarzekać na bylejakość dystrybutorów i "olewanie" klientów. Film Red nie posiada plam, wygląda jakby po prostu przestał chodzić w odwarzaczach (Panasonic i Playstation 3), choć wcześniej przez parę lat działał. Nagle przestało obsługiwać go ich oprogramowanie? Dlaczego tak nie dzieje się z zagranicznymi wydaniami? Od dziś mocno się zastanowię, zanim kupię płytę wydaną w Polsce!
