Faktycznie mizerny film. Nawet efekty choć dobre to nierówne, bo czasem bije po oczach kontrast pomiędzy aktorami, a CGI w tle. Liczba absurdów na ekranie aż kłuje w oczy (niemal co scenę komentowaliśmy z moją drugą połówką przebieg tych niezwykłych wydarzeń).
Na prawdę denerwował mnie brak krwi na ekranie. Główni bohaterowie swoimi czynami zasłużyli tylko na małe plamki ketchupu na sobie, które chyba sami z siebie zlizywali, żeby w kolejnych scenach błyszczeć już nienaganną charakteryzacją. Osobna sprawa to The Rock heh scena, w której próbuje się wzruszyć wspominając tragicznie zmarłą córkę kompletnie rozkłada patos tego filmu. Kibicowałem mu, aby pokusił się chociaż o jedną łezkę, ale niestety nie z nim te numery. Ta góra mięcha się nie poci, nie krwawi, nie brudzi, a woda nie ma prawa go zmoczyć itd. Tego typu smaczki można wymieniać w nieskończoność. To aktor niemal jednej miny.
Scenariusz to spleśniały ser szwajcarski z dziurami. Seans z przeznaczeniem na kaca, ale jednorazowo
4/10
Na prawdę denerwował mnie brak krwi na ekranie. Główni bohaterowie swoimi czynami zasłużyli tylko na małe plamki ketchupu na sobie, które chyba sami z siebie zlizywali, żeby w kolejnych scenach błyszczeć już nienaganną charakteryzacją. Osobna sprawa to The Rock heh scena, w której próbuje się wzruszyć wspominając tragicznie zmarłą córkę kompletnie rozkłada patos tego filmu. Kibicowałem mu, aby pokusił się chociaż o jedną łezkę, ale niestety nie z nim te numery. Ta góra mięcha się nie poci, nie krwawi, nie brudzi, a woda nie ma prawa go zmoczyć itd. Tego typu smaczki można wymieniać w nieskończoność. To aktor niemal jednej miny.
Scenariusz to spleśniały ser szwajcarski z dziurami. Seans z przeznaczeniem na kaca, ale jednorazowo
4/10
